Wydarzenia

"0" z tyłu to nie wszystko

2019-04-02 19:47:00
Śląsk cały czas nie stracił gola na swoim boisku w 2019 roku. Tym razem nie wystarczyło to do wygranej - WKS bezbramkowo zremisował z Miedzią Legnica w 28. kolejce LOTTO Ekstraklasy.
Pierwsza wyjazdowa wygrana w rundzie, ładne bramki i kolejny raz zachowane czyste konto - ten jakże udany bilans Śląska z meczu w Gdyni z Arką (2:0) zakłóciły nieco dwie żółte kartki dla piłkarzy Trójkolorowych. Pich i Mączyński, napomnieni w sobotę po raz 4. w sezonie, nie mogli zagrać we wtorek w starciu z Miedzią. W ich miejsce trener Lavička postawił na Musodnę i Piecha. To oznaczało ustawienie 4-4-2, z wysuniętym duetem Piech&Robak.
 
Gospodarze po ostatnim zwycięstwie odskoczyli od strefy spadkowej i z 30 punktami na koncie usadowili się na 11. miejscu w tabeli. Goście, którzy przegrali u siebie z "czerwoną latarnią" ligi, Zagłębiem Sosnowiec, znaleźli się już tylko trzy oczka "nad kreską". Wygrana na na Stadionie Wrocław byłaby więc dla nich niezwykle cenna. A jesienią podopieczni Dominika Nowaka pokazali, że potrafią tu wygrywać, pokonując WKS w 1/8 finału Pucharu Polski 1:0. Wcześniej u siebie ulegli jednak Trójkolorowym aż 5:0. Początek meczu zwiastował, że jeśli któryś wynik miałby się powtórzyć, to raczej ten z meczu pucharowego. Mało było podbramkowych sytuacji, a obie ekipy zagrażały sobie wzajemnie głównie po strzałach z dystansu. Najpierw dwukrotnie niecelnie uderzył Foresll, potem znacznie lepszą próbą z ostrego kąta popisał się Gąska. Na posterunku był jednak Kanibołocki.
 
Cała pierwsza połowa nie zachwyciła. Z rzutów wolnych spróbowali jeszcze Forsell i Hołownia, ale to nie były uderzenia, po których można by spodziewać się bramki. Na koniec celnie strzelił Ojamaa, nie sprawiając żadnych problemów Słowikowi. Skrzydła Śląska nie napędzały ataków tak, jak liczyli na to kibice Trójkolorowych, a że Miedź nie potrafiła poradzić sobie z defensywą wrocławian - do przerwy goli nie oglądaliśmy.
 
Gra nieco ożywiła się po zmianie stron. Zaczęła Miedź, która dwukrotnie była bliska zdobycia goli po strzałach głową. Zwłaszcza pierwsza okazja, z 60. minuty, mogła zakończyć się bramką. Uderzenie Miljkovicia instynktownie obronił Słowik, popisując się świetnym refleksem. Chwilę później po drugiej stronie mógł wykazać się jego vis-a-vis. Kanibołocki miał jednak ułatwione zadanie, bowiem Musonda z dogodnej pozycji około 13 metrów od bramki strzelił zbyt lekko. Kwadrans przed końcem Zambijczyk ponownie spróbował swoich sił, uderzając nieznacznie niecelnie sprzed pola karnego.
 
Wrocławianie próbowali przechylić szalę na swoją korzyść - na boisku w przeciągu 15 minut pojawili się kolejno Farshad, Tarasovs oraz Szczepan. Goście zmuszeni byli do coraz głębszej defensywy. Strzelał Łabojko, próbował Cotra, uderzał Chrapek, ale ciągle "nie chciało wpaść". Na szczęście "nie wpadło" również Miedzi, która w 87. min wyprowadziła kontrę trzech na jednego, jednak Camara nie zdołał skutecznie jej zakończyć, strzelając wprost w dobrze ustawionego Słowika.
 
Teraz przed Śląskiem wyjazdowe starcie z Wisłą Płock. Mecz w poniedziałek, 8 kwietnia, o godz. 18. Później domowe spotkanie z Górnikiem Zabrze (sobota, 13 kwietnia, godz. 18) na zakończenie fazy zasadniczej. Następnie siedem spotkań wieńczącej sezon rundy finałowej.

Śląsk Wrocław - Miedź Legnica 0:0 (0:0)

Śląsk: Słowik - Celeban, Golla, Cotra, Hołownia - Musonda, Łabojko, Chrapek, Gąska (63. Farshad) - Piech (68. Tarasovs), Robak (77. Szczepan)
Miedź: Kanibołocki - Bartczak, Bożić, Miljković (80. Zieliński), Pikk, Augustyniak, Osyra, Santana 80. Fernandez), Camara, Ojamaa (69. Piasecki), Forsell

Żółte kartki: Chrapek - Miljković, Augustyniak
Sędzia: Mariusz Złotek

Widzów: 8 155
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również