Wydarzenia

A my swoje... Znowu bez porażki z Lechią

2015-08-09 17:32:00
Śląsk Wrocław zremisował 0:0 z Lechią Gdańsk. Zielono-biało-czerwoni od 10 lat są niepokonani w starciach z gdańszczanami.

Zgodnie z zapowiedziami przedmeczowymi, Tadeusz Pawłowski nie zaskoczył w niedzielę zestawieniem osobowym swojej drużyny. W podstawowej jedenastce zielono-biało-czerwonych zaszła tylko jedna zmiana w porównaniu do zeszłotygodniowego pojedynku z Termaliką. W miejsce Petera Grajciara pojawił się powracający do zdrowia po drobnym urazie Jacek Kiełb. Dużo większą niespodziankę sprawił Jerzy Brzęczek, który na ławce rezerwowych posadził niedawnego ulubieńca wrocławskiej publiczności i reprezentanta Polski Sebastiana Milę.

 

Pierwszą groźną okazję w spotkaniu stworzyli sobie gospodarze, którzy od początku meczu prezentowali bardziej składne pomysły na rozgrywanie swoich akcji. W 15. minucie meczu Kiełb dobrze zagrał na lewą stronę pola karnego do wbiegającego Roberta Picha. Słowak przyjął futbolówkę i lewą nogą skierował ją w stronę bramki, lecz dobry rzut na prawy bok Marko Maricia uchronił lechistów od utraty gola. Goście mogli odpowiedzieć po niespełna 60 sekundach, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego główkował minimalnie niecelnie Rafał Janicki.

 

To były trzy minuty i trzy akcje, które mogły zmienić obraz spotkania w pierwszej połowie. Następna nastąpiła znowu po niecałej minucie gry. Po kolejnym rzucie rożnym Śląsk ruszył z kontrą, a Kamil Biliński od połowy boiska sunął na bramkę gości w niewielkiej asyście Jakuba Wawrzyniaka. W końcowej fazie akcji, wpadając w pole karne napastnik WKS-u przestrzelił jednak mając przed sobą jedynie bramkę i Maricia, przez co nadal nie mogliśmy zobaczyć gola i zmiany wyniku na stadionowej tablicy świetlnej.

 

Kolejną dobrą okazję do zdobycia bramki Biliński wypracował w 30. minucie meczu. Na prawym skrzydle świetnie z defensywą gdańszczan poradził sobie duet Zieliński - Flavio, a ten drugi dośrodkował dokładnie w „szesnastkę” przyjezdnych. Przytomnie piłkę zgrał Hateley, a Biliński mocno uderzył w kierunku świątyni Maricia. Chorwacki golkiper znowu spisał się jednak bez zarzutu i obronił trudny strzał wychowanka WKS-u.

 

Jednak nie tylko bramkarz Lechii musiał popisywać się skutecznymi paradami. Jego vis-avis Mariusz Pawełek dobrym ustawieniem błysnął w 38. minucie gry. Grzegorz Kuświk znalazł się w polu karnym Trójkolorowych i wycofał piłkę do włączającego się do ofensywnego rozegrania Wojtkowiaka. Skrajny obrońca biało-zielonych uderzył z pierwszej piłki, ale kapitan WKS-u, który rozegrał dziś swój dwusetny mecz w najwyższej klasie rozgrywkowej, umiejętnie ustawił się, żeby mieć piłkę w zasięgu i złapał ją w rękawicę. Przyjezdni oddawali sporo strzałów w pierwszych 45 minutach, ale większość z nich była uderzeniami zza pola karnego, w dodatku prawie za każdym razem te próby wędrowały obok prostokąta, którego bronił Pawełek lub zostały wyblokowywane przez defensorów WKS-u.

 

Śląsk częściej zatrudniał Maricia, a raz nawet go pokonał. Flavio przyjął piłkę w „szesnastce” i delikatnym, aczkolwiek zabójczym uderzeniem skierował ją do siatki. Niestety w radości na trybunach przeszkodziła powiewająca na delikatnym wietrze niczym żagiel w trójmiejskiej przystani chorągiewka liniowego. Przez odgwizdanie pozycji spalonej Portugalczyka nie zobaczyliśmy goli w pierwszej odsłonie meczu, która zakończyła się bezbramkowym remisem, choć w doliczonym czasie gry Flavio ponownie bliski był zdobycia gola. Główkowana przez niego piłka przeleciała jednak obok bramki.

 

Drugą odsłonę meczu przyjaźni od mocnego uderzenia mogli zacząć Lechiści. Już 3 minuty po wznowieniu przeprowadzili oni akcję, którą celnym strzałem zakończył Piotr Wiśniewski. Uderzoną przez niego piłkę sparował jednak na rzut rożny Mariusz Pawełek, a ze stałego fragmentu gry dla gości nie wynikło już nic groźnego.

 

Wrocławianie mogli odpowiedzieć w 61. minucie, gdy po kolejnym kornerze dla Lechii ruszyli z kontrą. Kiełb dostał piłkę od Pawełka jeszcze na linii swojego pola karnego i poholował ją aż do „szesnastki” gdańszczan. „Ryba” zamarkował uderzenie, zwiódł przeciwnika i podbił delikatnie piłkę do niepilnowanego Roberta Picha. Niestety Słowak uderzył niedokładnie, bez przyjęcia i futbolówka powędrowała w ręce kibiców siedzących w niedzielę na Trybunie D.

 

120 sekund później w polu karnym zielono-białych znowu się zagotowało. Świetnie do Bilińskiego dograł Hołota, a napastnik Śląska równie rewelacyjnie zatańczył w dryblingu zwodząc defensorów gości. „Bila” przełożył piłkę na prawą nogę i strzelił, lecz jego próba po interwencji całego bloku defensywnego Lechii dała nam jedynie rzut rożny. W następnych kilku minutach Śląsk podkręcił tempo. Swoje okazje mieli Tom Hateley i Flavio Paixao. Pierwszy w dogodnej sytuacji podawał zamiast strzelać i wywalczył korner. Drugi huknął z powietrza wprost w Maricia, lecz ponownie został złapany na spalonym i nawet, gdyby swoim ekwilibrystycznym uderzeniem odniósł sukces, jego trafienie nie zostałoby uznane.

 

Lechia wyraźnie opadła z sił, a WKS nadal atakował. W 64. minucie Tomasz Hołota uderzał z dystansu. Strzał był mocny, ale niestety niecelny. Kilka minut później doskonale ze skraju pola karnego podawał wzdłuż bramki Flavio, a Robert Pich musiał tylko dostawić nogę. Skrzydłowy tylko dostawił nogę, ale piłka trafiła tylko w słupek! W powietrzu coraz wyraźniej czuć było zapach zbliżającego się gola dla zielono-biało-czerwonych.

 

Ta jednak ciągle nie mogła wpaść. Choć próbowali Kiełb (w 78. minucie) i Biliński (w 80. minucie). Swoją okazję mieli również goście, gdy w doliczonym czasie gry z rzutu wolnego uderzał Bruno Nazario. Futbolówka nie potrafiła jednak znaleźć drogi do żadnej z bramek i spotkanie zakończyło się remisem 0:0, który oznaczał, że Śląsk nadal jest niepokonany w bezpośrednich pojedynkach ze swoimi braćmi znad morza. Wojskowi wygrywają lub remisują z Lechią już od 10 lat. Dziś niestety tylko zremisowali.

 

Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk 0:0 (0:0)

Śląsk: Pawełek - Zieliński (64 Pawelec), Celeban, Kokoszka, Dudu - Hołota, Hateley - Pich (80 Grajciar), Kiełb, Flavio - Biliński (88 Bartkowiak)

Lechia: Marić - Janicki, Wawrzyniak, Nazario, Wojtkowiak, Makuszewski (66 Mak), Borysiuk, Vranjes (73 Łukasik), Maloca (86 Rudinilson), Wiśniewski, Kuświk

Żółte kartki: Hateley - Wojtkowiak, Wiśniewski

Sędzia: Paweł Gil

Widzów: 7939

Autor: Mateusz Kondrat, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również