Wydarzenia

Barylski: Czyny znaczą więcej niż słowa

2018-12-14 11:00:00
Po raz pierwszy w tym sezonie na przedmeczowej konferencji prasowej z dziennikarzami spotkał się Paweł Barylski. - Z każdym piłkarzem rozmawiam indywidualnie. Rozważam różne warianty, ale można spodziewać się Śląska walczącego. Czyny znaczą jednak więcej niż słowa - mówi szkoleniowiec WKS-u.
Paweł Barylski: Z powodu kontuzji „wypadł” nam Mateusz Cholewiak. Doznał urazu mięśniowego łydki i do końca roku już nam nie pomoże. Niektórzy mają delikatne problemy, ale są jeszcze dwa dni i do niedzieli się wyjaśni. Tylko gracze w stu procentach zdrowi zagrają przeciw Koronie. Wiemy, jaki styl mają nasi przeciwnicy - dużo walki i bój o każdy centymetr boiska. A jakiego Śląska można się spodziewać? Walczącego. To słowo najlepiej oddaje to, nad czym pracowaliśmy ostatnio.

Rozważam różne warianty ustawienia. Co do Mariusza Pawelca – w ostatnim meczu pokazał się z dobrej strony, choć wszyscy wiedzieli, że nie ustrzegł się błędu. Problemem w naszej grze jest to, że błąd jednego zawodnika nie jest naprawiany przez kolejnego. To jest jak łańcuch, który trzeba przerwać, a my tego nie robimy. W grze Lechii Gdańsk widać, jak to działa. Jeden naprawia błąd drugiego, przez co defensywa funkcjonuje lepiej.

Kluczowa jest teraz kwestia mentalna. Od momentu objęcia posady tymczasowego trenera przeprowadziłem rozmowy indywidualne z około 20 zawodnikami. Zostało mi jeszcze kilku, bo chcę spotkać się z każdym. Ze wszystkimi rozmawialiśmy przynajmniej pół godziny, z niektórymi godzinę. Mówiliśmy o różnych aspektach, m.in. o odpowiedzialności. Bo gra i wyniki to wspólna odpowiedzialność trenera, sztabu i zawodników. Czyny znaczą jednak więcej niż słowa. To jest klucz. Kibice, dziennikarze, wszyscy ludzie interesujący się Śląskiem i piłką ocenią, co udało się zrobić i jak nasza postawa wyglądała.

Będąc na różnych stażach dowiedziałem się między innymi, że my w Polsce chcemy za szybko oceniać. Mówiąc o Farshadzie trzeba pamiętać, że to dla niego pierwszy wyjazd poza swoją ligę, poza kraj. Poza swój świat, bo w poprzedniej drużynie był jedną z gwiazd, a tutaj przyszedł jako zawodnik dla większości anonimowy. I to do dość specyficznej ligi, jaką jest ekstraklasa. Nie przepracował z nami okresu przygotowawczego, co ma duży wpływ na aspekt fizyczny. Absolutnie go jednak nie skreślamy. Jest graczem o wysokiej jakości, dużych umiejętnościach, zwłaszcza ofensywnych. Ten półroczny okres adaptacji jest konieczny.  Pamiętamy Marco Paixao, który przyszedł i z miejsca zaczął strzelać gole, ale zazwyczaj to tak nie działa. Dla przeciwwagi podam przykład innego byłego gracza Śląska – Dalibora Stevanovicia. Przez wielu był mocno krytykowany, a z czasem stał się bardzo ważną postacią w drużynie, dawał jakość na boisku i w szatni. Wracając jednak do Farshada – wierzymy w niego, bo to bardzo dobry piłkarz. Wiosną, po przepracowaniu całego okresu zimowego, będzie mu na pewno łatwiej. Nie jest skreślony i walczy o miejsce w składzie na mecze z Koroną i Pogonią.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również