Wydarzenia

Barylski: Koncentracja wynika ze wspólnoty

2018-12-19 12:30:00
Długo, ciekawie i konkretnie mówił na konferencji prasowej przed meczem z Pogonią Paweł Barylski, trener Śląska Wrocław. A zaczął od życzeń dla kapitana Pogoni Szczecin, Adama Frączczaka.
Paweł Barylski: Na wstępie chciałem serdecznie pozdrowić i życzyć zdrowia Adamowi Frączczakowi, kapitanowi Pogoni, który 3 grudnia miał operację. Osobiście się nie znamy, ale wielokrotnie spotykaliśmy się na boisku. Zawsze zostawiał serce na boisku i ma nasz wielki szacunek. My, jako ludzie Śląska, jako brać piłkarska, chcemy życzyć mu wszystkiego najlepszego. Mamy nadzieję jak najszybciej zobaczyć go na boiskach ekstraklasy i toczyć kolejne boje.

Sytuacja kadrowa wygląda tak, że wypadli nam trzej zawodnicy zawieszeni za kartki: Cotra, Chrapek i Radecki. Uraz w dalszym ciągu wyklucza Cholewiaka, do Szczecina nie pojedzie też Celeban. Piotrek ma problem z grupą tylną uda. Wszyscy go znamy, często grywał nawet z drobnymi urazami, ale teraz przyszedł czas, że nie jest w stanie być gotowym na sto procent. Na pełnych obrotach trenuje za to Kuba Łabojko.

Na mecz z Pogonią nie pojedzie kilku ważnych graczy, ale stanowimy zespół ludzi. Po to rywalizujemy na treningach dzień w dzień, mamy różne schematy taktyczne, ustawienia, by zawodnik był przygotowany do występu w meczu mistrzowskim. I nie mam zamiaru utyskiwać, że ktoś wypadł i kogoś z nami nie będzie. To banał, ale w piłce tak jest – problem jednego zawodnika jest szansą dla drugiego.

Czerwona kartka Djordje Cotry wpłynęła na przebieg meczu z Koroną, jednak jestem przekonany, że nie chciał rywalowi zrobić krzywdy fizycznej. Pierwszą decyzją po meczu było to, by Djordje jak najszybciej poleciał do Serbii, bo urodziła mu się córeczka. To jego pierwsze dziecko, a on jest bardzo emocjonalnym człowiekiem. Zresztą wszyscy ojcowie wiedzą, co się czuję, gdy na świat przychodzi pierwsze dziecko. To chwila, która zostaje w człowieku na całe życie. Tak było chociażby w moim przypadku. Zdaję sobie sprawę, że jego faul wyglądał brutalnie, powtórki pokazują, że to był ostry atak na zawodnika. Ja wiem, jak gra Djordje, to była próba blokowania drogi przeciwnikowi, a nie zrobienia krzywdy. Emocje meczowe powodują, że takie sytuacje się zdarzają. Absolutnie tego jednak oczywiście nie pochwalam, choć wiem, że zamiarem nie było wyrządzenie krzywdy.

Przyjęliśmy pewną drogę, którą było widać podczas meczu z Koroną. Walczyliśmy, staraliśmy się, by błąd jednego zawodnika był naprawiany przez drugiego. Grając w dziesięciu wpuściliśmy dwóch ofensywnych graczy, chcieliśmy zdobyć trzy punkty. Chrapek wszedł na prawą pomoc, powiedział, że to nie jest jego pozycja, ale zagra tam, gdzie drużyna go potrzebuje. On ma dużą jakość, przypomina mi Sebastiana Milę, jeśli chodzi o wizję gry. Sebastian miał chyba większą pewność siebie na boisku, dlatego był liderem zespołu przez długi czas. Szukanie rozwiązań, podania prostopadłe, widzenie gry – pod tym względem Michał jest naprawdę bardzo kreatywny. Różnymi sposobami staraliśmy się szukać bramki, reakcja drużyny na grę w osłabieniu była dobra.

Pogoń Szczecin jest mocnym zespołem, z mieszanką młodych i doświadczonych graczy. U siebie będą chcieli to potwierdzić i wygraną pożegnać się z publicznością. Nasz cel jest taki jak poprzednio, potrzebujemy punków i chcemy zwyciężyć. Na przeciwników zawsze patrzę grupowo, zespołowo, nie indywidualnie. Chociaż tacy gracze jak Dalev, Drygas czy Majewski na pewno zwracają uwagę.

Ostatni mecz przed przerwą jest trudny i bardzo istotne, by w pełni się na nim skupić. Pamiętam, jak zdobywaliśmy brązowe medale w sezonie 2012/13. W ostatnim meczu sezonu przegraliśmy z Legią 0:5. Gdyby nie wynik innego spotkania, GKS-u Bełchatów z Piastem Gliwice, mogliśmy nawet spaść z podium. Po spotkaniu odbierasz medale, ale masz w głowie, że dopiero co przegrałeś 0:5. Dlatego trzeba być skoncentrowanym do samego końca. Teraz też po meczu będzie 2,5 tygodnia wolnego i trzeba zrobić wszystko, by przez ten czas móc myśleć o ostatnim wygranym meczu. Jeśli przegrasz, a jesteś ambitnym zawodnikiem, to nawet przy wigilijnym stole o tym myślisz. Za nami burzliwy czas, miejsce w tabeli nikogo nie zadowala, więc warto, by ten ostatni akcent roku był pozytywny.

W moich indywidualnych rozmowach z piłkarzami rozmawialiśmy o różnych aspektach, nie tylko o piłce. Chcieliśmy, by to scaliło zespół. Koncentracja wynika ze wspólnoty i nie chodzi tylko o wspólny cel. Również z tego, że jeden gracz napędza drugiego. Mamy realizować zadania, pilnować się wzajemnie, wspierać, naprawiać błędy. Zwracaliśmy na to uwagę także na treningach. Kluczowe momenty to faza przejścia, czyli strata i odbiór piłki. Możliwe, że mieliśmy z tym problem. Nie da się jednak wyeliminować tego od tak, w jedną chwilę.

Wspólnotę tworzy cały klub. Mieliśmy razem wigilię w poniedziałek, z zawodnikami, sztabem i pracownikami. Pracownicy klubu nie funkcjonują bez piłkarzy, ale i piłkarze nie funkcjonują bez pracowników. Musimy stanowić jedność, potrzebna jest kultura, szacunek i dialog. Ja tak funkcjonuję i sądzę, że to droga, by Śląsk był naszym wspólnym klubem. Są tutaj istotne osoby, wykonujące mrówczą pracę i od nich, przez sztab trenerski, piłkarzy, po prezesa, wszyscy powinniśmy tworzyć wspólnotę.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również