Wydarzenia

Barylski: Nie mamy już marginesu błędu

2018-12-20 21:10:00
- W naszym przypadku nie ma już czasu ani marginesu błędu. Tu potrzeba rzetelnej, mocnej pracy, bo trzeba sobie powiedzieć, że sytuacja jest trudna - mówi po przegranym meczu z Pogonią Szczecin 1:2 trener Śląska Paweł Barylski.
Paweł Barylski: W pierwszej połowie realizowaliśmy swój plan taktyczny. Staraliśmy się grać niższym pressingiem, bo wiedzieliśmy, że Pogoń na własnym stadionie przegrała ostatni mecz we wrześniu. W pierwszych 45 minutach, mimo że rywale mieli przewagę, to jednak sytuacji klarownych nie stworzyli. My wyprowadziliśmy dwie kontry, jedna Arka i jedna Robaka, po której prowadziliśmy 1:0.
 
Natomiast w drugiej połowie Pogoń zdominowała nas przede wszystkim w środkowej części boiska, jej zawodnicy zbierali więcej drugich piłek i to był nasz duży problem. Byliśmy mocno cofnięci, ale nawet po odzyskaniu piłki, mieliśmy problem z jej przekazaniem do przodu i utrzymaniem. Między 55 a 70 minutą mieliśmy krytyczny moment w środkowej strefie i duże problemy z połączeniem linii obrony z pomocą. Dwie bramki straciliśmy, bo Pogoń wyprowadzała skuteczne akcje po zebraniu drugich piłek, a my nie zareagowaliśmy tak, jak trzeba. Piłkarze muszą sobie zdać sprawę z tego, że walcząc o wydostanie się z dna, muszą dawać z siebie jeszcze więcej determinacji, szczególnie w momencie gdy prowadzi się w meczu. Trzeba jeszcze mocniej walczyć i to o każdą piłkę, bo nie ma nieistotnych sytuacji na boisku. Jedno, drugie odpuszczenie najczęściej kończy się stratą bramki do zespołów, które są w podobnej sytuacji do naszej. Dzisiejszy mecz potwierdził, że ta prawda cały czas obowiązuje. Dla nas jest to trudna sytuacja, zawodnicy walczą jeden za drugiego, ale musimy do tego dołożyć zdecydowanie więcej jakości.
 
Występ Pawła Kucharczyka oceniam pozytywnie, były w jego wykonaniu momenty nerwowości, ale to trudny czas i ja za to biorę odpowiedzialność. To naturalnie lewonożny obrońca, na treningach gra zawsze na lewej stronie, a przy nieobecności Cotry i Cholewiaka, zawodnik trenujący i przygotowujący się do spotkania, musi cały czas być w gotowości do gry. W debiucie wytrzymał całe spotkanie i to jest duży plus. Oczywiście były sytuacje, w których przeciwnik starał się wykorzystać jego stronę, aczkolwiek nie padły tam bramki, więc jeszcze raz powtarzam, że zaliczył poprawny występ. Nie wybitny, ale poprawny.
 
Nie mam pretensji do Łabojki o sytuację z Augusto. Zmiana Portugalczyka to był oczywiście problem, ale nie chcę się tłumaczyć. W piłce jest wiele spraw skomplikowanych. Przy zmianie miałem do wyboru Gąskę i Pałaszewskiego, a są to zawodnicy, którzy przez warunki konstytucjonalne i fizyczne, są troszeczkę gorsi pod tym względem. Liczyłem, że Damian da pomoc w ofensywie. Nominalnie nie grywa na tej pozycji, ale była taka konieczność, a dodatkowo w mojej ocenie lepiej prezentował się w treningach od Maćka. W związku z tym to jego desygnowałem do gry.
 
Kontuzja Augusto poprzestawiała nam szyki, ale taka jest piłka. Trzeba reagować na sytuacje, które mają miejsce. Środek pola został wygrany przez Pogoń, Drygas bardzo mocno tam pracował, zrobił przewagę fizyczną i udokumentował to jeszcze zdobyciem bramki.
 
Natomiast uważam, że w naszym przypadku nie jest usprawiedliwieniem, że kogoś zabrakło w składzie i tak dalej. Nie ma tłumaczenia, bo na to już nie ma czasu. Musimy zacząć bardzo mocno nową rundę, punktując. Nie ma czasu ani marginesu błędu. Tu potrzeba rzetelnej, mocnej pracy. Bez fajerwerków, tylko zdobywanie punktów. Bo trzeba sobie powiedzieć, że sytuacja jest trudna.
Autor: Michał Krzyminski, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również