Wydarzenia

Bez punktów z Kielc

2019-04-22 19:57:00
Śląsk Wrocław od porażki rozpoczął zmagania w rundzie finałowej LOTTO Ekstraklasy. Wrocławianie 0:2 ulegli w Kielcach Koronie.
Brak zawieszonego za cztery żółte kartki to przed meczem w Kielcach Robaka był największym osłabieniem Śląska przed spotkaniem z Koroną. W jego miejsce na szpicy pojawił się Piech, za plecami którego operowali Chrapek oraz skrzydłowi - Gąska i Farshad.
 
Goście rozpoczęli dobrze, przez pierwsze dziesięć minut piłka właściwie nie opuszczała połowy kielczan. Głową uderzał Gąska, odważną próbą z dystansu popisał się Hołowania, ale w obu przypadkach na posterunku był Hamrol, bramkarz Korony. Niestety - pierwszy naprawdę groźny atak gospodarzy zakończył się bramką. Co gorsza, akcja - po której padł gol - wcale nie musiała zakończyć się strzałem. Piłka zagrana w pole karne znalazła się pomiędzy Tarasovsem i Dankowskim, lecz obrońcy Śląska nie zrozumieli się, do futbolówki przytomnie dopadł Soriano i technicznym uderzeniem otworzył wynik meczu.
 
Paradoksalnie strzelony przez Koronę gol tak naprawdę nie zmienił wyraźnie obrazu gry. Wrocławianie częściej przedostawali się pod pole karne rywali, ale... konkretniejsi byli gospodarze. Zarówno strzał Piecha jak i Gąski nie były bowiem tak groźne jak uderzenie Forbsa, z którym nie bez problemów poradził sobie jednak Słowik. W końcówce pierwszej połowy WKS przeprowadził akcję, która powinna zakończyć się wyrównującym trafieniem. Świetne prostopadłe podanie Chrapka trafiło do Piecha, ten minął golkipera, ale wyrzucił się nieco w prawą stronę i z dość ostrego kąta strzelił tylko w boczną siatkę.
 
Co ciekawe, w 45. oraz 46. min (pod koniec pierwszej oraz na samym początku drugiej połowy), sędzia Złotek dwukrotnie dyktował rzut karny dla Śląska. Najpierw w polu karnym padł Farshad, potem - Piech. W obu przypadkach arbiter po analizie systemu VAR zmieniał jednak decyzję i wrocławianie musieli obejść się smakiem. To kolejno trzecia oraz czwarta "jedenastka", którą "zabrał" wrocławianom system VAR.
 
Śląsk próbował, ale Korona była zdecydowanie bardziej dynamiczna w ofensywie. Najlepszą okazję do podwyższenia wyniku Scyzoryki stworzyły w 67. minucie. Najpierw Jukić uderza zza pola karnego w lewy róg bramki, kilka sekund później Pucko w prawy - za każdym razem kapitalnie bronił Słowik. Podwójna "robinsonada" bramkarza WKS-u uchroniła gości od straty drugiej bramki. Niestety - do czasu...
 
Dwa razy sędzia Złotek cofał decyzję o rzucie karnym dla Śląska, ale gdy podyktował "jedenastkę" dla gospodarzy, decyzji już nie zmienił. W 80. min po faulu Golli na Forbesie Soriano stanął przed szansą na zdobycie swojej drugiej bramki. I tę szansę wykorzystał. Sytuacja WKS-u zrobiła się już bardzo trudna.
 
Do końca spotkania wrocławianie nie byli już w stanie strzelić gola kontaktowego, przegrywając ostatecznie 0:2. Kolejne spotkanie już w czwartek - na Stadionie Wrocław Śląsk podejmie Górnika Zabrze.

Korona Kielce - Śląsk Wrocław 0:2 (0:1)
Bramki:
0:1 - Soriano 14'
0:2 - Soriano 80' (k)

Korona: Hamrol - Kosakiewicz, Kovacević, Marquez, Gardawski, Gnjatić, Żubrowski (31. Petrak), Jukić, Arveladze (58. Pucko), Forbes (89. Sewerzyński), Soriano
Śląsk: Słowik - Dankowski, Tarasovs, Golla, Hołownia - Łabojko, Mączyński - Farshad (63. Pich), Chapek, Gąska (80. Cholewiak) - Piech (80. Szczepan)

Żółte kartki: Kovacević, Marquez - Chrapek, Łabojko, Tarasovs, Hołownia
Sędzia: Mariusz Złotek

Widzów: 5 018
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również