Wydarzenia

Cholewiak: Decyzja była od razu

2018-03-02 11:00:00
- Transfer do Ślaska załatwiliśmy w cztery godziny. Decyzja była od razu, bo chciałem trafić do ekstraklasy, a WKS był zdeterminowany. Przywitałem się już z kolegami w szatni, teraz pora na pracę, by zasłużyć na debiut - mówi Mateusz Cholewiak, nowy skrzydłowy Śląska Wrocław przed meczem z Sandecją.
Mateusz Cholewiak: Cieszę się, że mogę grać w takim klubie jak Śląsk Wrocław. Przywitałem się już z kolegami z szatni, miło mnie przyjęli. Teraz pora na ciężką pracę, by zasłużyć na debiut. Jestem zadowolony, że będę miał okazję występować w ekstraklasie.

Spędziłem w Stali Mielec 3,5 roku. To były bardzo miłe chwile, budujące moją karierę i mój wizerunek. Bardzo pomógł mi trener Smółka. Zżyliśmy się, mianował mnie kapitanem. Mieliśmy bardzo dobry kontakt i efekt tego był na boisku. W ogóle w Stali mieliśmy mocny zespół. Moje odejście pewnie odbije jakieś piętno, ale trener na pewno zrobi wszystko, by tak poukładać drużynę oraz nowych zawodników, żeby gra zespołu wyglądała dobrze.

Wiedziałem o zainteresowaniu z klubów ekstraklasy, ale skupiałem się na okresie przygotowawczym ze Stalą Mielec. Tak naprawdę najbardziej zdeterminowany, by mnie pozyskać, był właśnie Śląsk. To był dla mnie jasny sygnał. Transfer załatwiliśmy w poniedziałek, wszystko trwało jakieś cztery godziny. Decyzja była od razu, bo bardzo chciałem trafić do ekstraklasy.

Najczęściej gram na lewym skrzydle, ale i nie raz występowałem po prawej stronie. Oba skrzydła nie są mi obce. W SMS-ie Łódź grałem jako napastnik, ale po transferze do Puszczy Niepołomice trener dojrzał we mnie skrzydłowego i odtąd moja kariera przyspieszyła. 
Jestem cały czas w treningu, fizycznie nie powinno być dużej różnicy między mną a kolegami z drużyny. Nie miałem jeszcze czasu pokazać się trenerowi w treningu, ale swoją postawą chcę szybko pokazać, że może na mnie liczyć. Śląsk ma świetnych piłkarzy i dobrze będzie spróbować swoich sił na ich tle. Pozycje, które udawało mi się wyrobić we wcześniejszych klubach, to zasługa pracy, ambicji i chęci do gry. Chcę dużo biegać, dawać z siebie wszystko i wygrywać.

Zawsze bazowałem na silę, szybkości i pracy w ofensywie oraz defensywie. Ale bramek było mało. Ostatnia runda była przełomowa, zaliczyłem 7 goli w 15 meczach. Trudno mi powiedzieć, skąd aż taka zmiana, bo moja postawa, zaangażowanie i rola na boisku było podobne. Pewnie byłem po prostu znacznie skuteczniejszy.

W sobotę gramy z Sandecją, w której występuje Aleksandyr Kolew, mój były kolega ze Stali. To świetny napastnik, do Mielca przyszedł dość nieoczekiwanie, zimą, a już w lecie go straciliśmy. Zdążył jednak strzelić trochę goli, jest silny, mobilny, potrafi się znaleźć w polu karnym czy uderzyć głową.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również