Wydarzenia

Domowa niemoc trwa

2018-11-03 19:50:00
Śląsk znów bez punktów u siebie. Wrocławianie 0:3 przegrali z Wisłą Płock w 14. kolejce LOTTO Ekstraklasy.
Identyczna jedenastka, która 5:0 rozprawiła się w Legnicy z Miedzią, rozpoczęła również spotkanie przeciwko Wiśle. Spotkanie wyjątkowe, ponieważ podczas 14. oraz 15 (rozgrywanej za tydzień) kolejki LOTTO Ekstraklasy, cała liga świętuje 100-lecie odzyskania przez Polskę Niepodległości. Liczba 100 była dziś obecna na Stadionie Wrocław również z jeszcze jednego względu. Celeban, kapitan WKS-u, rozegrał setny pełny kolejny ligowy mecz z rzędu.
 
Wrocławianie, którzy rozpoczęli w specjalnych strojach - biała koszulka, czerwone spodenki i czerwone getry - do spotkania przystępowali po dwóch wysokich zwycięstwach. Obu w delegacji. W lidze rozgromili Miedź, w Pucharze Polski 3:0 pokonali Bytowię Bytów. W sobotę liczyli na trzecie w sezonie zwycięstwo na własnym boisku. Wisła od pierwszych minut postawiła jednak trudne warunki. Prowadzeni przez Kibu Vicunę (asystenta Jana Urbana z czasów jego pracy w Śląsku) piłkarze najlepszą szansę stworzyli sobie jednak po błędzie gospodarzy. Blisko gola po strzale z pola karnego był Szymański.
 
Śląsk. po niemrawym początku, z czasem zaczynał grać lepiej, choć i w jego akcjach brakowało tempa oraz dokładności. Pod bramką Dahne zaczęło się jednak więcej dziać. Najpierw bardzo blisko gola po strzale z rzutu wolnego był Robak, a chwilę później celnie - ale niewystarczająco mocno - uderzył Pich. Od 28. min WKS grał z przewagą jednego zawodnika, po tym jak czerwoną kartką ukarany został Dźwigała. Obrońca Wisły sfaulował dynamicznie wychodzącego na czystą pozycję Gąskę. Do końca pierwszej połowy gospodarze nie zdołali jednak wykorzystać osłabienia rywali. Najbliżej trafienia ponownie był Robak, który będąc na dobrej pozycji zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału.
 
Na drugą połowę WKS wyszedł z jasnym zamiarem wykorzystania liczebnej przewagi i przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść. Gospodarze atakowali, próbowali, ale w ich akcjach ciągle za mało było ikry. Aktywny był Gąska, który posłał groźny strzał z dystansu, po którym piłka tylko nieznacznie minęła słupek bramki gości. Kilka minut później Śląsk mógł mieć rzut karny, a przynajmniej taka była pierwsza decyzja sędziego Dobrynina. Po analizie systemu VAR zmienił ją jednak i wrocławianie musieli walczyć dalej.
 
Niestety, obiecujący początek drugiej połowy został brutalnie przerwany przez Nafciarzy. Sprawnie rozegrana kontra, wyłożenie piłki do Szymańskiego, a ten plasowanym strzałem otworzył wynik meczu w 65. min gry. Nie minęło pięć minut, a na tablicy widniało już 2:0 dla gości. Kapitalnym strzałem z dystansu popisał się Ricardinho. Napastnik nie bardzo miał co zrobić z piłką, bo partnerzy zostali za akcją, więc zdecydował się na uderzenie z okolic 25. metra. Chwilę później piłka zatrzepotała w siatce...
 
Wrocławianie jeszcze ruszyli do walki o odrabianie strat, ale dziś to wyraźnie nie był ich dzień. Zupełnie inaczej czuli się Nafciarze. W końcówce przeprowadzili kolejną kontrę, którą świetnie wykończył Merebashvili, ogrywając Brozia i ustalając wynik na 3:0.
 
WKS kolejny raz w tym sezonie po świetnych meczach na wyjeździe zalicza słabe spotkanie u siebie. Porażka z Wisłą to trzeci kolejny przegrany mecz na Stadionie Wrocław. W 15. kolejce Śląsk zagra w Zabrzu z Górnikiem (piątek, 9 listopada).


Śląsk Wrocław - Wisła Płock 0:3 (0:0)
Bramki:
0:1 - Szymański 65'
0:2 - Ricardinho 69'
0:3 - Merebeshvili 82'

Śląsk: Słowik - Broź, Celeban, Golla, Cotra - Pich, Augusto (56. Radecki), Chrapek (74. Pałaszewski), Gąska, Cholewiak (66. Farshad) - Robak
Wisła: Dahne - Stępiński, Łasicki, Dźwigała, Stefańczyk - Szymański, Rasak (38. Sielewski), Furman, Varela (72. Angielski), Merebashvili - Ricardinho (84. Zawada)

Żółte kartki: Golla - Stępiński, Szymański
Czerwona kartka: Dźwigała 28'
Sędzia: Zbigniew Dobrynin

Widzów: 6 364
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również