Wydarzenia

Fatalny jubileusz

2015-11-06 22:17:00
5
Spowity gęstą mgłą Kraków przypominał miejsce horroru rodem z powieści Stephena Kinga. Niestety w rolę kata wcieliła się Cracovia, która pokonuje Śląsk Wrocław aż 4:1 i psuje tym samym jubileusz Tadeusza Pawłowskiego, który po raz setny zasiadł na ławce WKS-u.

Początek spotkania należał do przyjezdnych, którzy częściej utrzymywali się przy piłce, jednak z każdą minutą to Cracovia przejmowała inicjatywę.

 

Ta już groźnie postraszyła w 9. minucie. Prostopadła piłka przeszła obrońców wojskowych i najpierw groźnie uderzył Rakels, a dobitka Cetnarskiego wyszła na rzut rożny. Niestety piłka wybita z narożnika mija obrońców Śląska, a Jendrisek spokojnie wbił piłkę głową do siatki. 

 

Szybko, bo cztery minuty później Gecov mógł wyrównać, ale uderzona przez niego piłka trafia tylko w słupek. Świetne dogranie do strzelca zaliczył Dudu. 

 

Niewykorzystane okazje lubią się mścić, o czym boleśnie przekonali się wrocławianie. Identyczna akcja jak przy pierwszej bramce, ale tym razem Rakels wykorzystał świetne dogranie Kapustki i po kwadransie na tablicy wyświetlił się wynik 2:0. 

 

Zły początek WKS-u ustalił przebieg meczowych wydarzeń. Pasy, niesione głośnym dopingiem, nie spuszczały z tonu, a Śląsk praktycznie nie stwarzał zagrożenia pod bramką Sandomierkiego. W 37. minucie były zawodnik wrocławian Mateusz Cetnarski wyprowadził kolejny cios i stało się 3:0. 

 

Goście grali, jakby byli zaczarowani przez Pasy. Ci z kolei nie zamierzali odpuszczać i Jendrisek w 41. minucie po pięknym strzale zza pola karnego po raz drugi wpisuje się na listę strzelców. 

 

Na drugą połowę Śląsk wyszedł w zmienionym składzie. Boisko opuścili Grajciar oraz Kokoszka, a weszli Bartkowiak i Biliński. Ten pierwszy dał o sobie znać już w 52. minucie. Najpierw zakręcił obrońcą przed polem karnym, potem świetnie uderzył lewą nogą w długi słupek i mamy pierwszy gol w meczu dla Śląska oraz pierwsze trafienie Bartkowiaka w Ekstraklasie!

 

WKS przeszedł do ataku, czego efektem były groźne strzały Bilińskiego, Bartkowiaka i Hołoty. O wielkim szczęściu mogą mówić gospodarze, bo były to świetne okazje do zmniejszenia przewagi bramkowej. Śląsk zaczął grać odważniej i spotkanie nabrało barw.

 

Niestety lepsza gra wojskowych nie przełożyła się na bramki, a czas uciekał. Gospodarze ustawili się defensywniej i trener Pawłowski postanowił wpuścić w miejsce Dankowskiego na ostatnie dwadzieścia minut ofensywnego Ostrowskiego. 

 

Końcowa część spotkania nie była już tak ekscytująca. Cracovia broniła wyniku i długo utrzymywała się przy piłce. Kilka kontrataków wojskowych kończyło się fiaskiem i ostatecznie nie byli w stanie zmniejszyć rozmiarów porażki. W bramce Śląska dobrze spisywał się Pawelek, który kilkoma świetnymi interwencjami ratował zespół przed startą kolejnych bramek. 

 

Śląsk zagrał z Cracovią po raz dwudziesty szósty, Pasy notują szóstą wygraną, osiem spotkań kończyło się remisami i aż dwanaście razy lepsi byli wrocławianie. 

 

Cracovia - Śląsk Wocław 4:1 (4:0)

Bramki: Jendrisek 10, 41, Rakels 15, Cetnarski 37 - Bartkowiak 52, 

Śląsk Wrocław: Pawełek - Zieliński, Celeban, Pawelec, Dudu Paraiba - Hołota, Kokoszka (46 Bartkowiak) - Flavio, Gecov, Dankowski (73 Ostrowski) - Grajciar (46 Biliński)

Cracovia: Sandomierski - Carlos Deleu, Wołąkiewicz, Polczak Jaroszyński - Dąbrowski, Budziński (62 Covilo), Kapustka (68 Zjawiński), Cetnarski - Rakels, Jendrisek (84 Wdowiak).

Żółte kartki: Dąbrowski, Jaroszyński - Dankowski

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski

Widzów: 6430
Autor: Michał Krzyminski, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również