Wydarzenia

Fińska lokomotywa za szybka dla Śląska

2015-04-25 22:28:00
2
Nie tak miał wyglądać wyjazd Śląska Wrocław na mecz z Lechem Poznań. Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego przegrali 0:2 po golach Finów: Hamalainena i Arajuuriego. Zamiast awansu na podium, wroclawianie wciąż muszą martwić się o pozostanie w pierwszej czwórce po rundzie zasadniczej. Czy w Poznaniu można było osiągnąc lepszy rezultat? Gdyby zagrać cały mecz tak jak pierwszą połowę - na pewno tak...
Po przełamaniu w meczu przyjaźni z Lechią, Śląsk udał się do Poznania na mecz - bynajmniej nie przyjaźni - z Lechem, wiceliderem tabeli. W stolicy Wielkopolski na murawę wybiegła dokładnie taka sama jedenastka Trójkolorowych, co w spotkaniu z gdańszczanami. Trener Tadeusz Pawłowski wyszedł z założenia, że "zwycięskiego składu się nie zmienia", a wobec kontuzji Dudu, Droppy i Calahorro - ewentualnych zmienników było mniej.

Mocny akcent już na początku meczu zapewnił Robert Pich. Słowak dopadł do piłki przed polem karnym i mocno uderzył na bramkę. W ekwilibrystyczny sposób futbolówkę wybił jednak Gostomski, bramkarz gospodarzy. Wrocławianie od razu pokazali, że nie boją się wicelidera ekstraklasy, a już w ciągu następnych 120 sekund dwukrotnie zagrozili bramce poznaniaków po strzałach głową. Aktywny był szczególnie Mateusz Machaj, którego przygoda z ekstraklasą zacząła się właśnie w barwach Lecha. Na koniec pierwszego kwadransa zakotłowało się z kolei w polu karnym WKS-u. Nieudany wyrzut Pawełka wprowadził sporo zamieszania, jednak naszego golkipera w porę zaasekurował Celeban.

Najlepszą szansę na gola w pierwszej połowie poznaniacy stworzyli sobie po niespełna pół godzinie gry. Dośrodkowanie na głowę Kownackiego wypiąstkował Pawełek, ale piłkę na linii pola karnego zgarnął Lovrencsics. Węgier przełożył na lewą nogę i technicznie uderzył tuż obok dalszego słupka. Choć po pół godzinie lepsze wrażenie sprawiał Śląsk, to gospodarze stworzyli sobie lepszą okazję. Po tej akcji lechici przejęli inicjatywę, ale poza dwoma bardzo niecelnymi strzałami Pawłowskiego z dystansu - nic nie wskórali. Do przerwy bramek więc nie było.

Bramka padła za to w 59. min gry. Niestety - dla Lecha. Gospodarze posłali w "szesnastkę" mocne dośrodkowanie z lewego skrzydła, a do piłki kilka metrów przed bramką dopadł rozpędzony Hamalainen. Fin prawą nogą, z pierwszej piłki, dał prowadzenie poznaniakom, a sobie zapisał na koncie 9. gola w sezonie. Pięć minut później tylko kapitalna interwencja Pawełka, który wygrał pojedynek sam na sam z Lovrecsicsem, uchroniła WKS od straty drugiego gola.

Śląsk zaczął drugą połowę podobnie, jak kończył pierwszą - słabo. Wrocławianie oddali rywalom inicjatywę, którzy momentami spychali Śląsk do głębokiej obrony. Kolejną dobrą okazję stworzyli sobie w 66. min, kiedy to wzdłuż linii bramkowej zagrywał Linetty, ale piłkę wybił Ostrowski. Świetną odpowiedź na ataki Lecha zaserwował były zawodnik Kolejorza - Mateusz Machaj. Rozgrywający WKS-u doskonałym strzałem z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę, będąc o centymetry od utarcia nosa byłemu pracodawcy.

Bardzo blisko - z tym że podwyższenia wyniku - byli piętnaście minut przed końcem gospodarze. Jednak czy to Hamalainen z pięciu metrów głową, czy Kędziora z dziesięciu lewą nogą - Pawełek był na posterunku i zapobiegł utracie kolejnego gola. Lech wciąż nacierał - kilka minut później od straty bramki uratował gości słupek, w który trafiła piłka po strzale Pawłowskiego. Nic nie uratowało Śląska w 83. minucie... Do dośrodkowania z rzutu wolnego najwyżej wyskoczył Arajuuri i uderzeniem głową ustalił wynik meczu. Dwa gole dla Lecha i dwa gole autorstwa Finów...

Niestety w drugiej połowie wrocławianie wręcz nie istnieli. Poprzeczka Machaja mogła zmienić losy spotkania, jednak napór poznaniaków był bardzo silny i przyniósł dwa gole, na które Trójkolorowi nie byli w stanie odpowiedzieć. Poznaniacy zbliżają się do Legii, a Śląsk nie wykorzystuje szansy na awans na podium. W środę na Stadionie Wrocław zakończy się runda zasadnicza. Śląsk w meczu przyjaźni zmierzy się z Wisłą. A potem już walka w grupie mistrzowskiej...

Lech Poznań - Śląsk Wrocław 2:0 (0:0)
Bramki: Hamalainen 59, Arajuuri 83

Lech: Gostomski - Kędziora, Arajuuri, Kamiński, Douglas - Trałka, Linetty - Lovrencsics (72 Formella), Hamalainen (90 Zulciak), Pawłowski (87 keita) - Kownacki
Śląsk: Pawełek - Zieliński, Celeban, Pawelec, Ostrowski - Danielewicz (72 Hateley), Hołota - F. Paixao, M. Machaj (84 Dankowski), Pich (73 Lacny) - M. Paixao

Kartki:
Sędzia: Marcin Borski
Autor: Jędrzej Rybak

Zobacz również