Wydarzenia

Gol złoty Hołoty

2016-02-12 22:23:00
Na taki początek wiosny liczyliśmy! Podopieczni Romualda Szukiełowicza 1:0 pokonali Wisłę Kraków w pierwszej wiosennej kolejce. Złotego gola na wagę trzech punktów zdobył strzałem głową Tomasz Hołota. Nieudany debiut na ławce trenerskiej Białej Gwiazdy zaliczył Taduesz Pawłowski, do niedawna szkoleniowiec WKS-u.
Powrót Ekstraklasy zgromadził na Stadionie Wrocław gwiazdy nie tylko z pikarskich boisk. Przed meczem krótki koncert dała jedna z najpopularniejszych polskich wokalistek - CLEO. Po jej występie na murawie rządzili już jednak piłkarze. Trener Szukiełowicz desygnował do gry niemal wszystkich nowych piłkarzy. Obok Celebana na środku obrony wystąpił Dvali, na lewym skrzydle Gosztonyi, a za rozegranie miał odpowiadać Morioka. Tylko nowy-stary gracz WKS-u - Pich - z powodu choroby rozpoczął mecz na ławce. Ale i on dostał dziś swoją szansę.

Pierwszą poważną próbą dla Pawełka, wieloletniego piłkarza Wisły, był strzał Ondraska z 17. min spotkania. Napastnik gości przepchnął się w polu karnym i strzałem "z krótkiej nogi" zmusił bramkarza do popisania się refleksem. Śląsk odpowiedział celnym, choć zbyt lekkim, strzałem Hołoty i mocnym, ale niecelnym, uderzeniem Morioki.

Wrocławianie przeważali, większość akcji przeprowadzając lewym skrzydłem, gdzie aktywny był Gosztonyi. Ostanie zdanie w pierwszej połowie należało jednak do Wisły. Ondrasek wygrał pojedynek główkowy z Celebanem, zgrał do Boguskiego, a ten wyszedł sam na sam z Pawełkiem i umieścił piłkę w siatce. Na szczęście sędziowie dostrzegli pozycję spaloną i gola nie uznali.

Podobnie jak skończyła się pierwsza, tak zaczęła się druga połowa meczu. Czyli od dobrych sytuacji podopiecznych Tadeusza Pawłowskiego. Najpierw Bałaszow zgrał do Boguskiego, a ten sprytnym strzełem posłał piłkę w poprzeczkę bramki. Chwilę potem Ondrasek próbował zamienić na gola kolejne zagranie Bałaszowa. Uderzył jednak niecelnie. W 65. min kolejny raz oglądaliśmy gola, który nie został uznany z powodu spalonego. Tym razem niedoszłym strzelcem był Morioka. 

Po kilku niewykorzystanych przez kolegów podaniach otwierających drogę do bramki, Bałaszow zdecydował się wziąć sprawy w swoje ręce. A właściwie nogi. W dogodnej sytuacji uderzył jednak bardzo słabo i piłkę bez problemu złapał Pawełek. Chwilę potem kibice na Stadionie Wrocław ponownie mieli okazję oklaskiwać jednego z najlepszych piłkarzy Śląska poprzedniego sezonu. Moriokę zmienił bowiem Pich. W 79. min. fani mieli kolejny powód do oklasków...

Był nim gol dla Śląska! Tym razem uznany. Dośrodkowanie z lewej strony strzałem głową na gola zamienił Hołota. Wrocławianie utrzymali prowadzenie do końca spotkania i jako pierwsi po przerwie w Ekstraklasie mogą się cieszyć z kompletu punktów.

"Jedna jaskółka wiosny nie czyni", ale to zwycięstwo na pewno napawa optymizmem na rozpoczetą właśnie rundę wiosenną. I tylko Tadeusza Pawłowskiego żal - były trener w swoim debiucie musi przełknąć gorycz porażki. Porażki - dla Wisły -  rekordowej. Bo szóstej z rzędu.


Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 1:0 (0:0)
Bramki: Hołota 79

Śląsk: Pawełek - Zieliński, Dvali, Celeban, Dudu - Hateley, Hołota - Dankowski (73 Ostrowski), Morioka (68 Pich), Gosztonyi (90 Grajciar) - Biliński
Wisła: Miśkiewicz - Burliga, Głowacki, Guzmics, Sadlok - Uryga, Pietrzak (83 Crivellaro) - Guerrier (61 Cywka), Boguski, Bałaszow - Ondrasek
Żółte kartki: Hateley, Morioka, Dudu, Gosztonyi - Guerrier, Sadlok
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14 015


Autor: Jędrzej Rybak

Zobacz również