Wydarzenia

Gole już były, wygranej jeszcze nie ma

2016-03-11 19:52:00
Po bramkach Tomasza Hołoty i Lashy Dvaliego Śląskowi zremisował 2:2 z Koroną w Kielcach. Drużynę z ławki po raz pierwszy poprowadził Mariusz Rumak, który dziś zadebiutował w roli szkoleniowca WKS-u. Wrocławianie prowadzili już 2:0, ale po rzucie karnym w 85. min kielczanie doprowadzili do remisu.
Trener Rumak nieco zaskoczył, zestawiając swoją pierwszą autorską jedenastkę Śląska Wrocław. Na ławce mecz rozpoczął Morioka, a w środku boiska znalazło się trio Gecov-Hateley-Hołota. Wobec urazów Gosztoniy'ego i Kiełba, na skrzydle wybiegł Dankowski. Drugi raz z rzędu między słupkami stanął z kolei Abramowicz.

Śląsk do meczu przystępował po czterech kolejnych spotkaniach bez wygranej, Korona - trzech. Pierwszą groźną akcję tego wieczoru przeprowadzili gospodarze. Po dośrodkowaniu Gabovsa głową strzelał Aankur. Od pierwszego puszczonego w ekstraklasie gola uchroniła Abramowicza poprzeczka bramki.

Nic nie uchroniło Treli w 14. min, kiedy to strzał zza pola karnego oddał Hołota! Ładną kontrę rozprowadził Pich, zwiódł obrońcę i wycofał piłkę do środkowego pomocnika Śląska. Ten przymierzył bez zastanowienia i po odbiciu na nierówności murawy, futbolówka zatrzepotała w siatce gości. To był pierwszy od 356 minut gol dla Śląska. Poprzedniego strzelił... Hołota, wykorzystując rzut karny w Białymstoku. Wcześniej trafił przeciwko Wiśle.

Do końca pierwszej połowy to gospodarze częściej budowali ataki pozycyjne, często goszcząc w polu karnym Śląska. Goście umiejętnie stwarzali jednak szanse po kontrach i stałych fragmnetach. Blisko goli byli Celeban i Dankowski. Po zmianie stron dobrą okazję mieli z kolei podopieczni Marcina Brosza. Po efektowym przyjęciu strzelał Pawłowski, jednak na posterunku był Abramowicz. Goście odpowiedzieli w najlepszy możliwy sposób...

... golem! Instynktem strzeleckim wykazał się Dvali, środkowy obrońca WKS-u! Gruzin sprytnie dopadł do piłki zagrywanej z rzutu rożnego przez Hateleya i prawą nogą umieścił piłkę tuż przy słupku bramki. Stoper był w ostatnich spotkaniach wyróżniającą się postacią w szeregach zielono-biało-czerwonych i w Kielcach potwierdził wysoką formę. W 74. min było już jednak tylko 2:1 dla gości. Cabrera najlepiej odnalazł się w polu karnym, pokonując Abramowicza z kilku metrów. Bramkarz WKS-u chwilę później wykazał się doskonałym refleksem, broniąc ekwilibrystyczny strzał Diawa, ale w kolejnej akcji nie zdołał uchronić drużyny od straty gola.

Zapał, który po kontaktowej bramce złapali gospodarze poniósł ich do drugiej bramki. Pięć minut przed końcem meczu sędzia podyktował rzut karny dla gości po zagraniu ręką Hateleya w polu karnym. Jedenastkę na gola zamienił Cabrera, zdobywając 10. bramkę w ósmym meczu. Żadnej z drużyn nie udało się już przechylić szali na swoją korzyść i mecz skończył się podziałem punktów.

Punkt zdobyty w Kielcach wyciąga Śląsk ze strefy spadkowej. Przynajmniej do poniedziałku, kiedy mecz rozegra Wisła Kraków. Kolejne spotkanie czeka na WKS w sobotę. O godz. 18 na Stadionie Wrocław podejmie Ruch Chorzów.


Korona Kielce - Śląsk Wrocław 2:2 (0:1)
Bramki: Cabrera 74, 85(k) - Hołota 14, Dvali 59

Korona: Trela - Gabovs, Dejmek, Diaw, Sylwestrzak - Sierpina (66 Sekulski), Grzelak (66 Cebula), Pawłowski - Jovanović, Aankur (83 Pylypchuk), Cabrera
Śląsk: Abramowicz - Zieliński, Celeban, Dvali, Pawelec (84 Ostrowski) - Gecov, Hołota, Hateley - Dankowski, Pich, Biliński (74 Morioka)
Żółte kartki: Aankur, Sylwestrzak - Biliński, Pawelec, Pich, Gecov
Sędzia: Paweł Gil
Widzów: 5459
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również