Wydarzenia

Gościnny jak Śląsk...

2016-10-02 17:18:00
Mimo prowadzenia WKS uległ Bruk-Betowi Termalice 1:2. Śląsk zaczął od bramki, ale potem był sprokurowany rzut karny, czerwona kartka i drugie trafienie rywali. Tym samym WKS ciągle pozostaje bez wygranej na swoim boisku.
Spotkanie Śląsk rozpoczął w niemal identycznym ustawieniu jak poniedziałkowe starcie z Piastem Gliwice. Niemal, bo z powodu czterech zgromadzonych na swoim koncie żółtych kartek przymusową pauzę musiał odcierpieć Kokoszka. W jego miejsce na środku pomocy trener Rumak postawił na Goncalvesa.

Wrocławianie od początku mieli delikatną przewagę, cześciej przedostawali się z piłką pod pole karne gości i któraś kolejna próba zagrożenia bramce Pilarza przyniosła skutek. W "szesnastkę" wbiegł z piłką Biliński, zgrał ją mocno w pole bramkowe w strone Morioki, a próbujący ratować sytuację Fryc - obrońca Beuk-Betu - wbił piłkę do siatki! Co ciekawe, było to dla niego drugie samobójcze trafienie w drugim kolejnym spotkaniu ze Śląskiem na Stadionie Wrocław.

Kilka minut później wspaniałą akcję przeprowadził Morioka, minął kilku rywali, wpadł w pole karne, ale słabszą nogą strzelił zbyt lekko, by pokonać Pilarza. Wrocławianie kilkakrotnie przedzierali się środkiem boiska, wykorzystując złą organizację defensywy niecieczan. Niestety jeszcze przed przerwą goście zdołali wyrównać. Po faulu Pawelca na Kędziorze w polu karnym sędzia podyktował rzut karny, zamieniony na gola przez... Kędziorę.

Na druga połowę WKS wyszedł z nastawieniem, by szybko odzyskać prowadzenie utracone tuż przed przerwą. Niestety, już w 48. min plany Śląska utrudniła czerwona kartka dla Goncalvesa. Portugalczyk popracował łokciem w środku pola, trafił rywala i obejrzał drugie "żółtko". Na boiskowe wydarzenia błyskawicznie zareagował trener Rumak, dokonując dość zaskakującej zmiany. W miejsce Stjepanovicia na boisko wszedł Idzik. Gospodarze grali w "10", ale bez defensywnego pomocnika.

WKS nie chciał kurczowo bronić wyniku, chcąc uratować punk, ale próbował zaatakować i walczyć o pełną pulę. Nie jest to jednak możliwe, jeśli popełnia się błędy w obronie, jak w 63. min spotkania. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego z piłką minął się Pawełek, a wykorzystał to Osyra, zdobywając prowadzenie dla graczy trenera Michniewicza. Gospodarze walczyli jeszcze choćby o remis, groźne strzały z dystansu posyłał Morioka, jednak wynik nie uległ już zmianie.

Mecz Termaliką był wyjątkowy dla Piotra Celebana, który rozgrywał swoje 250. spotkanie w barwach Śląska Wrocław. Kapitanowi dziękujemy, gratulujemy i prosimy o jeszcze!

Kolejne stracie z udziałem WKS-u już po przerwie na mecze reprezentacji. 17 października zagramy w Kielcach z Koroną.



Śląsk Wrocław - Bruk-Bet Termalika Nieciecza 1:2 (1:1)
Bramki:
1:0 - Fryc 23'(s)
1:1 - Kędziora 40'(k)
1:2 - Osyra 63'

Śląsk: Pawełek – Pawelec, Celeban, Dvali, Augusto – Goncalves, Stjepanović (51. Idzik) – Alvarinho (80. Madej), Morioka, Dankowski – Biliński
 
Bruk-Bet: Pilarz – Fryc, Osyra, Putiwcew, Pleva – Babiarz (57. Gutkovskis), Stefanik (79. Miśak) – Guilherme, Kupczak, Gergel – Kędziora (20. Nowak)

Żółte kartki: Goncalves x2, Pawelec - Guilherme, Pleva
Czerwona kartka: Goncalves 48' (za dwie żółte)
Sędzia: Mariusz Złotek (Podkarpacki ZPN)
Widzów: 7907
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkokwskka

Zobacz również