Wydarzenia

Jak wygrywać to wysoko!

2015-04-18 17:30:00
Śląsk Wrocław pokonał Lechię Gdańsk 3:0 w ramach 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Dzięki takiemu rezultatowi wrocławianie nie tylko przełamali się i odnieśli pierwsze zwycięstwo w bieżącym roku, ale i awansowali na 3. miejsce w tabeli!
W trakcie trwającej właśnie kolejki, na polskich stadionach rodzimy oddział CAFE (ang. Centre for Access to Football in Europe) organizuje Tydzień Akcji - Pełen Dostęp, Pełen Football. Wrocławski klub również przyłączył się do akcji. Podczas prezentacji obu zespołów nowy kapitan Śląska, Mariusz Pawełek podziękował kibicom niepełnosprawnym za ich obecność i zaangażowanie na meczach wrocławian. Podczas spotkania z gdańską Lechią na stadionie pojawiło się 1005 osób niepełnosprawnych. To rekord, biorąc pod uwagę nie tylko mecze piłki nożnej, ale wszystkie imprezy sportowe!

 
Spotkanie rozpoczęli goście, którzy z impetem ruszyli w stronę bramki Pawełka. Napór zakończył się jednak niedokładnym podaniem do Colaka, najskuteczniejszego zawodnika w ekipie biało-zielonych. W odpowiedzi wrocławianie wywaliczyli rzut rożny, po którym piłka również nie znalazła drogi do siatki.


Przez długi czas żadna z drużyn nie potrafiła stworzyć większego zagrożenia i gra toczyła się głównie w środku pola. Zmieniło się to w 15. minucie, kiedy pojawiła się szansa dla gości w postaci rzutu wolnego  z okolic 25 metra po faulu Piotra Celebana. Do piłki pierwszy podszedł Sebastian Mila i podał ją Maciejowi  Makuszewskiemu. Bohater Lechii z poprzedniej kolejki posłał futbolówkę na lewą stronę pola karnego, jednak nie było tam nikogo w białym stroju, kto mógłby ją przejąć.


Od 18. minuty rozpoczął się okres dominacji gospodarzy. Flavio, wygrywając pojedynek o piłkę z obrońcą Lechii,  wycentrował piłkę w "szesnastkę", gdzie przejął ją jego brat. Marco wycofał futbolówkę przed pole karne do Ostrowskiego, a ten uderzył prosto w światło bramki! Mateusz Bąk czuwał jednak na posterunku.


Dwie minuty później byliśmy świadkami rzutu karnego dla Śląska po faulu na Robercie Pichu. Na linię 11. metra podszedł Mateusz Machaj i pewnym strzałem w prawy dolny róg pokonał gdańskiego bramkarza! W ten sposób Śląsk zakończył swój niechlubny rekord meczu bez strzelonej bramki na dwóch poprzednich kolejkach. Dla egzekutora "jedenastki" było to 4. trafienie w barwach WKS-u.


Jednak to nie koniec emocji w tym spotkaniu. Doskonałą okazję zmarnował Marco Paixao. Portugalczyk przejął piłkę po podaniu Danielewicza i stanął "oko w oko" z bramkarzem Lechii. Niestety, piłka minęła nie tylko golkipera gości, ale także strzeżonej przez niego bramkę. Na trybunach po tej akcji słychać było jęk zawodu, bowiem większość zgromadzonych na stadionie widzów już widziała piłkę w siatce.


Lechiści jednak nie dawali za wygraną i kwadrans przed końcem pierwszej połowy wypracowali sobie stuprocentową sytuację, po której niejeden sympatyk Śląska mógł rwać sobie włosy z głowy. Piotr Grzelczak miał przed sobą tylko Pawełka, jednak świetna interwencja kapitana Trójkolorowych uratowała wrocławską drużynę i pozwoliła w dalszym ciągu cieszyć się jednobramkowym prowadzeniem.


A mogła nawet dwubramkowym! Choć dośrodkowanie Machaja wybili goście, piłkarze Śląska przejęli piłkę i bardzo długo spokojnie wymieniali ją między sobą. W końcu nadszedł czas na atak. Danielewicz już w polu karnym oddał piekielnie mocny strzał, jednak Bąk instynktownie go wybronił.


Po zmianie stron Lechia na pewnien okres zadomowiła się w pobliżu pola karnego wrocławian. Jednak dzięki dobrym interwencjom Ostrowskiego, Celebana, a póżniej Pawelca, z dominacji gości nie wynikęło większe zagrożenie.


Jednak gdy już do głosu doszedł piłkarze Śląska, napsuli wiele krwi swoim przeciwnikom. Szczególnie w 55. minucie, kiedy to... wrocławianie zdobyli bramkę na 2:0! Chwilę wcześniej Wojskowi wywalczyli rzut rożny.  Machaja krótko rozegrał korner z Pichem, a Słowak dośrodkował w pole karne. Tam Piotr Celeban silnym strzałem głową posłał piłkę do bramki! Dla obrońcy to 20. trafienie w koszulce Trójkolorowych, a drugie w tym sezonie. Wcześniej w tegoroczych rozgrywkach zapisał się na listę strzelców w wyjazdowym meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała.


Gdańszczanie chcieli jak najszybciej zmniejszyć rozmiar porażki. Do ataku ruszył Sebastian Mila, który przedarł się lewą stroną boiska, dośrodkował, ale pilkę wybił autor bramki nr 2 dla wrocławian. Również korner dla Lechii nie przyniósł oczekiwanego rezultatu. Nawet kiedy w pewnym momencie za daleko wyszedł Pawełek, jego obowiązki przejął Tomasz Hołota, który wybronił strzał gości tuż przy słupku. Już do końca spotkania wrocławianie nie tylko skutecznie kontrolowali przebieg gry, spisujac się bardzo dobrze w defensywie, ale i... zdobyli 3. bramkę! Na listę strzelców zapisał się Marco Paixao po podaniu Krzysztofa Ostrowskiego. Śląsk dzięki zwycięstwu, przynajmniej do wieczora, zajmie pozycję na najniższym stopniu podium!


Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk 3:0 (1:0)

Bramki: Machaj 20, Celeban 55, M.Paixao 86

Śląsk: Pawełek (k) - Zieliński, Celeban, Pawelec, Ostrowski - Danielewicz, Hołota - F. Paixao, M. Machaj (Grajciar 61), Pich (Kaczmarek 81) - M. Paixao (Angielski 90)

Lechia: Bąk - Pietrowski, Gerson, Janicki, Bougaidis (Silva 45) - Makuszewki, Borysiuk (Nazario 63), Vranjes, Mila - Grzelczak (Łukasik 79), Colak

Żółte kartki: Pawelec, Hołota - Silva, Grzelczak

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski

Frekwencja: 11651
Autor: Kamila Szutenbach

Zobacz również