Wydarzenia

Juan skruszył twardą Stal

2014-10-28 14:58:00
Śląsk pokonał na wyjeździe Stal Stalowa Wola 1:0 w meczu 1/8 finału Pucharu Polski. Bramkę na wagę awansu do kolejnej rundy strzelił Juan Calahorro w 87 minucie spotkania.
Zgodnie z zapowiedziami trener Tadeusz Pawłowski nie eksperymentował i nie zrobił zbyt wielu zmian w wyjściowym składzie. Było ich jedynie trzy. Do Stalowej Woli nie pojechali Krzysztof Danielewicz i Dudu Paraiba, zaś mecz ze Stalą na ławce rezerwowych rozpoczął Piotr Celeban. W ich miejsce szkoleniowiec WKS-u postawił na Lukasa Droppę, Mariusza Pawelca i obchodzącego 31. urodziny Rafała Grodzickiego.

Od początku spotkania Śląsk ruszył do zdecydowanych ataków. Zadanie to nie było jednak łatwe, gdyż jedynym pomysłem Stali na to spotkanie było bronienie się całą jedenastką i czyhanie na kontry. O ile zmasowana obrona niemal do ostatniej gwizdka przynosiła efekty, o tyle druga część planu gospodarzom nie wychodziła. Dość powiedzieć, że pierwszy strzał w światło bramki piłkarze Stali oddali dopiero w 50 minucie gry, na dodatek po uderzeniu z rzutu wolnego, który bez kłopotu nad poprzeczką przeniósł Mariusz Pawełek.

Zainteresowany wyłącznie bronieniem dostępu do własnej bramki drugoligowiec bardzo uprzykrzał życie chcącym grać w piłkę wrocławianom. Swoje robiła też kiepska murawa, na którą narzekali nawet zawodnicy gospodarzy. Mimo to gracze Tadeusza Pawłowskiego stworzyli sobie kilka dogodnych okazji, po których mogły paść bramki. Już w 2 minucie Flavio Paixao dośrodkował z prawego skrzydła w kierunku Mateusza Machaja, ale napastnika WKS-u ubiegł obrońca rywali. Chwilę później w rolę Portugalczyka wcielił się Paweł Zieliński, który urwał się prawym skrzydłem i zacentrował do Machaja. Dośrodkowanie było świetne, ale nieco za wysokie dla napastnika Śląska, który miał kłopoty z opanowaniem piłki, posyłając ją nad poprzeczką.

Na bramkę gospodarzy sunął atak za atakiem, jednak próby wrocławian były rozbijane przez skomasowaną obronę lub zatrzymywały się na świetnie dysponowanym bramkarzu. Tomasz Wietecha wykazał się klasą, broniąc trudne strzały Sebastiana Mili z rzutu wolnego czy Tomasza Hołoty, który usiłował wepchnąć piłkę z najbliższej odległości po dobrym dośrodkowaniu Machaja. Najbliższy powodzenia był jednak Flavio, który strzałem głową zamykał dośrodkowanie Mili. Jego groźne uderzenie z trudem wybronił Wietecha, a dobitka Portugalczyka przeszła nad poprzeczką.

Po zmianie stron wyraźnie rozochocona bezbramkowym remisem Stal ruszyła do odważniejszych ataków. Gospodarze próbowali szczęścia po serii rzutów wolnych i rożnych, jednak bez zarzutów między słupkami spisywał się Mariusz Pawełek. Bramkarz Śląska klasę pokazał także w 55 minucie, gdy dalekim wyjściem ubiegł wychodzącego do kontry napastnika Stali.

Śląsk jednak z minuty na minutę łapał coraz więcej wiatru w żagle, czego efektem było prawdziwe oblężenie bramki gospodarzy. Po fantastycznym rajdzie Zielińskiego w polu karnym ogromnie się zakotłowało, jednak strzały Sebastiana Mili i Flavio Paixao w nieprawdopodobny sposób zostały powstrzymane przez graczy Stali. Po chwili w doskonałej sytuacji znalazł się Robert Pich, ale musiał uznać wyższość aż trzech obrońców, którzy momentalnie przy nim wyrośli.

Defensorzy Stalówki nie popisali się jednak w kolejnej akcji, gdy urwał im się Flavio Paixao. Portugalczyka usiłował zatrzymać jeszcze Marcin Kowalski, jednak złamał przy tym przepisy i musiał opuścić boisko z powodu drugiej żółtej kartki.

Jeśli grając w jedenastu Stal stawiała na obronę, to w dziesiątkę była to ultradefensywa. Piłkarze Śląska robili, co mogli, jednak przedarcie się przez zasieki obronne gospodarzy graniczyło dziś z cudem. Z pomocą przyszedł jeden z obrońców, który w polu karnym sfaulował Rafała Grodzickiego. Sędzia wskazał na jedenasty metr, do piłki podszedł Sebastian Mila, jednak „dzień konia” Tomasza Wietechy trwał w najlepsze – golkiper Stali wyczuł intencje reprezentanta Polski i pewnie obronił jego strzał.

Śląsk grał jednak do końca i ta konsekwencja została opłacona. W 87 minucie Mila krótko rozegrał z Hateleyem rzut rożny, Anglik zacentrował w pole karne, a tam Juan Calahorro przytomnym strzałem głową pokonał fenomenalnego tego dnia Wietechę. Była to pierwsza bramka Hiszpana w zielono-biało-czerwonych barwach.

Ambitnie grająca Stal postawiła Śląskowi trudne warunki, ale nie była w stanie pokonać bardziej renomowanego rywala. Wrocławianie ostatecznie wygrali w Stalowej Woli 1:0 i po raz piętnasty w historii klubu awansowali do ćwierćfinału Pucharu Polski. W tej fazie zmierzą się ze zwycięzcą rywalizacji Legii Warszawa z Pogonią Szczecin. Ćwierćfinały zaplanowano na marzec przyszłego roku.
 
Stal Stalowa Wola – Śląsk Wrocław 0:1 (0:0)
Bramka: Calahorro 87

Stal: Wietecha - Bartkiewicz, Czarny, Bogacz, Kowalski - Mistrzyk (59 Płonka), Giel (65 Kantor), Żmuda (90 Kałat), Łanucha, Michałek - Sekulski
Śląsk: Pawełek - Zieliński, Grodzicki, Hołota, Pawelec - Hateley, Droppa (70 Calahorro) - F. Paixao, Mila, Pich – Machaj (83 Ostrowski)

Sędziował: Marcin Szczerbowicz (Olsztyn)
Żółte kartki: Kowalski, Mistrzyk, Wietecha - Grodzicki, Mila
Czerwona kartka: Kowalski (61, za drugą żółtą)
Widzów: 2100

Zapraszamy do przeczytania naszej tekstowej relacji live z tego spotkania.
 
Autor: Michał Mazur

Zobacz również