Wydarzenia

Kiełb: To była moja wina

2016-04-16 19:30:00
3
Popularny "Ryba" osłabił drużynę w 47. min, otrzymując drugą żółtą kartkę. - To była moja wina, w obu sytuacjach był faul. Mogę podziękować chłopakom, że walczyli do końca i zostawili kawał zdrowia na boisku - mówi skrzydłowy Śląska.
Jacek Kiełb nie najlepiej będzie wspominać spotkanie na swoim byłym stadionie. W pierwszym meczu na Kolporter Arenie jako gracz Śląska "Ryba" wyleciał z boiska w 47. min gry. - Kartki dostałem w takich typowo boiskowych sytuacjach. Nikt sobie ich nie wybiera. Oczywiście, przy obu sytuacjach był faul. To była moja wina - przyznaje były zawodnik Korony i Lecha. 
 
Mimo osłabienia przez niemal całą drugą połowę, wrocławianie dzięki ambitnej walce zdołali doprowadzić do wyrównania. - Mogę tylko podziękować chłopakom, że walczyli do końca. Zostawili na murawie kawał zdrowia, bo wiadomo, jak trudno gra się w "10" praktycznie całą drugą połowę. Wykonali niesamowitą robotę - chwali kolegów skrzydłowy WKS-u.

WKS po stracie najpierw Kiełba, a potem bramki, nie załamał się i walczył nawet o pełną pulę. - Całą drugą połowę przesiedziałem w szatni, ale wiem, że mieliśmy sytuacje, żeby nawet wygrać. Wiadomo, że teraz w tych pozostałych siedmiu meczach każde punkty są na wagę złota. Wszyscy walczą na 100%. I my dziś do końca walczyliśmy o pełną pulę, ale... Ryba pokrzyżował plany trenerowi - kończy Jacek.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również