Wydarzenia

Korona cierniowa

2015-10-16 22:26:00
5
Druga porażka z rzędu na swoim stadionie stała się faktem. Śląsk przegrał 0:1 z kielecką Koroną i do trzech przedłużył niestety serię ligowych meczów bez wygranej. Zwycięstwo "Scyzorykom" dał gol z rzutu karnego. Jedenastkę podyktowaną za zagranie ręką Flavio Paixao w 35. min wykorzystał Cabrera.
Wyjątkowo emocjonująca i radosna była dla polskich kibiców ligowa przerwa na mecze reprezentacji. Biało-czerwoni wywalczyli awans na przyszłoroczne Euro we Francji, czym wprawili w euforię wielomilionową rzeszę fanów futbolu nad Wisłą. Tym trudniejsze zadanie czekało na ligowych piłkarzy - musieli w swoich meczach sprostać rozbudzonym apetytom sympatyków polskiej piłki. Do tego zadania trener Pawłowski wyznaczył ciekawą jedenastkę, z Zielińskim w roli prawoskrzydłowego. Na przeciwległej flance zaczął Kiełb, który jeszcze w zeszłym sezonie błyszczał jako gracz Korony, strzelając m.in dwa gole Śląskowi.

Od pierwszych minut wrocławianie mieli optyczną przewagę, częściej utrzymując się przy piłce na połowie rywala. Długo nie udawało się jednak konkretniej zagrozić bramce Małkowskiego. Wszystko co najciekawsze wydarzyło się w ostatnim kwadransie pierwszej połowy. Gospodarze blisko bramki byli po ładnym kontrataku Kiełba i Bilińskiego. "Ryba" dobrze podał, "Bila" dobrze strzelił, ale Małkowski jeszcze lepiej obronił...

Niestety, pięc minut później było już 0:1. Ręką w polu karnym zagrał Flavio Paixao (ale czy mógł tego uniknąć? Chyba nie...) i sędzia Gil nie zawahał się wskazać na wapno. Cabrera z kolei nie zawahał się przy strzale i mocnym uderzeniem w środek bramki otworzył wynik. Kielczanie przerwali tym samym serię 466 minut bez gola. Po tej bramce goście złapali wiatr w żagle i mieli jeszcze kilka szans na podwyższenie prowadzenia. Albo świetnie bronił jednak Pawełek, albo piłkę z linii bramkowej wybijał Dudu, a w ostateczności wrocławianom pomogła nawet poprzeczka. Jeszcze w doliczonym czasie gry piłkę do siatki skierował Paixao, ale sędzia dopatrzył się pozycji spalonej Portugalczyka i nie uznał bramki.

Pierwszą składną akcję po zmianie stron przeprowadzili goście, ale próbę Pawłowskiego do spółki zatrzymali Hołota i Pawełek. Mocnym strzałem z dystansu odpowiedział Kiełb, jednak ataki Śląska nie były jeszcze atakami frontalnymi. Z czasem piłka coraz cześciej wędrowała w szesnastkę gości, jednak rzadko docierała tam do piłkarzy Śląska. Po błędzie Małkowskiego, dobrą szansę miał Biliński, ale uderzył z woleja ponad bramką. Chwilę potem ten sam piłkarz świetnie przedryblował obrońców przeciwnika i mocno strzelił po ziemi, posyłając jednak piłkę obok słupka.

Wrocławianie do końca meczu przeważali, nie stworzyli sobie jednak stuprocentowej sytuacji, która mogła dać remis. Tym samym zanotowali druga porażkę u siebie z rzędu, a w trzecim kolejnym meczu nie zgarnęli kompletu punktów. O te trzeba będzie powalczyć w Chorzowie, z Ruchem. Mecz w najbliższy piątek o 18.


Śląsk Wrocław - Korona Kielce 0:1 (0:1)
Bramki: 35 Cabrera (k)

Śląsk: Pawełek - Celeban, Pawelec, Kokoszka (60 Gecov), Dudu - Hołota, Danielewicz (60 Bartkowiak) - Zieliński, Paixao, Kiełb (73 Grajciar) - Biliński
Korona: Małkowski - Sylwestrzak, Jovanović, Pawłowski (66 Zając), Sierpina, Cabrera (81 Sobolewski), Aankour (69 Fertovs), Wilusz, Grzelak, Gabovs, Dejmek
Żółte kartki: Danielewicz, Dudu, Pawelec
Sędzia: Paweł Gil (Lublin)
Widzów: 5580
Autor: Jędrzej Rybak

Zobacz również