Wydarzenia

Koszmar o Wrocławiu

2015-07-19 19:52:00
3
Inauguracja Ekstraklasy we Wrocławiu na minus. Śląsk przegrał z Legią Warszawa 1:4. Legia znów zaskoczyła wrocławian stałymi fragmentami gry i podopiecznym Tadeusza Pawłowskiego nie pomógł nawet piękny gol Flavio. Mieszkańcy stolicy mają swój "Sen o Warszawie" - my przeżyliśmy dziś "Koszmar o Wrocławiu"...
Pojedynkiem z wicemistrzem Polski Śląsk Wrocław rozpoczął zmagania w sezonie 2015/16 rodzimej Ekstraklasy. Na hit pierwszej kolejki gospodarze znów - podobnie jak w czwartkowym spotkaniu z Goeteborgiem w eliminacjach LE - wyszli w ustawieniu 4-3-3. Tadeusz Pawłowski postawił jednak na Ostrowskiego w miejsce Picha, Flavio za Grajciara i Gecova zamiast Hateleya. Z nowych nabytków na ławce rozpoczął jedynie Biliński. W zespole Legii od początku na murawie znaleźli się sprowadzeni w letnim okienku: Nikolić, Prijović i Pazdan.

Pierwsze słowo należało do wrocławian. Rzut wolny z około 30 metrów wykonywał Kiełb. I wykonał naprawdę dobrze - piłka po groźnym strzale nieznacznie minęła słupek bramki Kuciaka. Kuciaka, który w meczu ze Śląskiem śrubował trwającą 534 minuty serię bez straconego gola. Bo dokładnie 534 minuty temu Kuciaka pokonał nie kto inny jak Flavio Paixao. Śrubował - do czasu... Jego vis a vis z dobrej strony pokazał się w 11. min, broniąc strzał głową Rzeźniczaka, nieupilnowanego po wrzutce z rzutu rożnego. W tym pojedynku kapitanów górą był kapitan Śląska.

Blisko przerwania serii Kuciaka był... Pazdan, nowy stoper w drużynie Henniga Berga. Niedawny "Jagiellończyk", tak niefortunnie przeciął lot piłki skierowanej do Flavio, że ta o mało co nie przelobowała bramkarza, lądując ostatecznie na górnej siatce. Inaczej było w 29. min, kiedy to piłka dotarła już do Portugalczyka. Sami nie wiemy, co w tej akcji było lepsze - dośrodkowanie Zielińskiego, czy strzał głową Flavio. Najważniejsze, że po pięknej akcji Śląsk objął prowadzenie! Tym samym Paixao wziął w klamrę serię Kuciaka bez straty gola. Serię, która dla słowackiego bramkarza pozostała tylko miłym wspomnieniem...

Niestety, szybko wspomnieniem stało się również prowadzenie Śląska. Cztery minuty po bramce Paixao wyrównał Furman. I także był to gol przedniej urody - Polak przymierzył z rzutu wolnego tak dokładnie, że Pawełek nic nie mógł zrobić. Po wyrównującej bramce to legioniści mieli więcej z gry, jednak wynik do przerwy już się nie zmienił i mieliśmy sprawiedliwe 1:1.

Fatalnie dla Śląska rozpoczęła się druga połowa. Stało sie to, co było zmorą pojedynków z warszawianami w zeszłym sezonie - czyli stałe fragmenty gry. Tym razem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w polu karnym najlepiej zachował się Jodłowiec i dał gościom prowadzenie. Do tej samej bramki, tą samą częścią ciała i w meczu tych samych drużyn Jodłowiec zdobył gola w grudniu 2012 roku. Ale wtedy strzelił Legii dla Śląska... Tym razem była to już jego czwarta bramka w meczu przeciwko WKS-owi odkąd trafił do klubu ze stolicy.

Mimo ofesywnych zmian trenera Pawłowskiego (wejście Picha i Bilińskiego) , to legioniści budowali groźniejsze akcje, kilkakrotnie zmuszając Pawełka do interwencji. Nasz golkiper w końcu jednak skapitulował. Sprawny kontratak Legii dokładnym uderzeniem wykończył Nikolić, podwyższając na 1:3. A czy kontratak nie rozpoczał się od nieodgwizdanego faulu na Pichu, to już całkiem inna historia... Błyskawicznie spróbował odpowiedzieć Hołota, ale minimalnie chybił, strzelając głową. Równie blisko był Pich, który po sprawnej szarży minimalnie przestrzleił swoją słabszą, lewą nogą. Nie przestrzelił za to Nikolić, który w 90.min dobił Śląsk, ustalając wynik meczu na 1:4. Bo gol Bilińskiego z doliczonego czasu gry nie został uznany, przez wzgląd na pozycję spaloną "Bili".

Nie udał się Śląskowi start sezonu Ekstraklasy. Mimo prowadzenia wrocławianie przegrali trzema bramkami i juz w pierwszej kolejce zdobyta została Twierdza Wrocław. Teraz trzeba się skupić na czwartkowym rewanżu z IFK Goeteborg, o awans do III rundy eliminacji Ligi Europy. A Ektraklasa? Prawdziwych mężczyzn poznaje się nie po tym, jak zaczynają, ale po tym, jak kończą.



Śląsk Wrocław - Legia Warszawa 1:4 (1:1)
Bramki: Flavio Paixao 29 - Furman 33, Jodłowiec 53, Nikolić 70,90

Śląsk: Pawełek - Zieliński, Pawelec, Celeban, Dudu - Kokoszka, Gecov (62 Biliński), Hołota - Ostrowski (56 Pich), Flavio, Kiełb (80 Bartkowiak)
Legia: Kuciak - Bereszyński, Pazdan, Rzeźniczak, Brzyski - Jodłowiec, Furman - Żyro (78 Guilherme), Masłowski (46 Kucharczyk) - Prijović, Nikolić (90 Saganowski)
Żółte kartki: Pawełek - Rzeźniczak, Brzyski
Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce)
Widzów: 12658
Autor: Jędrzej Rybak

Zobacz również