Wydarzenia

Łabojko: Odpuszczanie wykluczone

2019-01-12 16:30:00
Jesienią kontuzja wyeliminowała go z gry w momencie, gdy był podstawowym graczem mającego dobry okres Śląska. Przetrwał jednak trudny okres i teraz - pod wodza nowego trenera - z czystą kartą walczy o powrót do „11”. A rywalizacja w środku pola jest wyjątkowo zacięta. – To napędza. Jakiekolwiek odpuszczanie jest wykluczone – mówi Jakub Łabojko.
Zimowy obóz przygotowawczy w Polsce – ostatnio coraz mniej drużyn decyduje się na taki krok. Kiedyś było to częstsze, doświadczyłeś tego zresztą na własnej skórze.
 
Gdy grałem w juniorach bardzo często jeździło się właśnie na tego typu obozy. Może nie biegać po górach, ale na pewno trenować w bardziej zimowych warunkach, przeprowadzić trochę zajęć w hali. Odczucia ze Szklarskiej Poręby mam bardzo pozytywne, choć to mój pierwszy obóz w tym miejscu. Odwiedziłem już kiedyś Szklarską, ale to był prywatny wyjazd, wypoczynkowy. Teraz widzę, że jest to też dobre miejsce do pracy.

Tę pracę wykonujecie od niedawna pod wodzą nowego trenera, Vitezslava Lavički.

Szkoleniowiec zrobił dobre pierwsze wrażenie i teraz wspólnie staramy się jak najlepiej przygotować do wiosny. Widać na treningach bardzo duże zaangażowanie. Wszyscy mają czystą kartę i każdy robi co może, by od pierwszego ligowego meczu znaleźć się w „11”, by to od niego trener rozpoczynał ustalanie składu. Do tej pory wszystko przebiega tak, jak powinno. Wiadomo, że trenera i zespół weryfikują wyniki i na to musimy poczekać. Nie można za szybko oceniać.



Spory nacisk na treningach trener kładzie na ćwiczenia z piłką. Można to zaobserwować i podczas zajęć w hali, i na boisku.

Zgadza się, widać, że trener ma taką filozofię, by jak najwięcej pracować z piłką podczas zajęć. Nieco mniej jest biegania i takiego przygotowania stricte motorycznego. Ale to dopiero pierwszy tydzień wspólnej pracy za nami. Widać, jaki trener ma pomysł, nakreśla nam swoją filozofię i oczekiwania. A przede wszystkim dokładnie nam się przypatruje, każdego chce dobrze poznać. Mamy indywidualne odprawy, rozmowy. Wszyscy są traktowani na równi – nie ma lepszych, gorszych, młodszych czy starszych. Każdy jest w tym samym miejscu i pracuje na uznanie w oczach sztabu szkoleniowego.

Już podczas rundy wiosennej będziecie z kolei pracować na uznanie również w oczach kibiców. Jesienią to nie wychodziło dobrze, bo wyniki nie były dobre. Dla Ciebie osobiście ta runda nie była chyba jednak aż tak nieudana, bo przecież zadebiutowałeś w ekstraklasie.

Zacznę od tego, że jesień nie była udana w naszym wykonaniu. Wiemy, na którym miejscu jesteśmy i jak ciężka walka czeka nas wiosną. Wierzę, że przy dobrych wiatrach i odrobinie szczęścia będziemy w stanie włączyć się w bój o górną ósemkę. Jednak brakuje nam sporo punktów i najpierw trzeba zacząć znacznie lepiej grać i regularnie zwyciężać. Jeśli to się stanie, wtedy będziemy mogli  spojrzeć w górę tabeli.

To drużynowo, a indywidualnie?

Jeśli chodzi o mnie to na pewno debiut był ważnym wydarzeniem. Poczułem, że w końcu jest ta upragniona ekstraklasa Spełniłem jedno ze swoich dziecięcych marzeń, bo często oglądałem naszą rodzimą ligę i takie momenty, jak ten gdy zagrałem w niej po raz pierwszy, są naprawdę bardzo miłe. Natomiast nie mogę być zadowolony z wyników. Podczas mojego debiutu zremisowaliśmy w Sosnowcu, a potem były porażki z Wisłą i Zagłębiem. Dobrze, że później przyszły wysokie wygrane z Piastem, Jagiellonią i w Pucharze Polski. Ostatni raz zagrałem z Legią, zszedłem z boiska w przerwie. 



Wywalczyłeś miejsce w pierwszym składzie, a gra Śląska w tamtym okresie wyglądała nieźle… Chyba kontuzja spadła na Ciebie w najgorszym możliwym momencie.
 
Żaden uraz nie jest spodziewany i nigdy nie ma dobrego momentu. Ta zdarzyła się akurat w momencie, w którym czułem się coraz pewniej na boisku. Cieszę się jednak, że udało się wrócić jeszcze w 2018 roku. Niestety tylko na jeden mecz, w dodatku przegrany, ale wierzę, że nadchodzące pół roku będzie dla drużyny i dla mnie znacznie lepsze.
 
Twój powrót na boisko trochę się przedłużał. Nie do końca było wiadomo, kiedy będziesz gotowy do gry.
 
Były dwie możliwości – operacja albo leczenie zachowawcze. Postawiliśmy na to drugie, ponieważ operacja wiązałaby się z długą, półroczną przerwą. Dostosowaliśmy terapię, trochę to trwało, bo w listopadzie nie do końca byłem jeszcze zadowolony z efektów. Musieliśmy więc nieco ją przedłużyć, przyjąłem sporo zastrzyków i doszliśmy do zdecydowanej poprawy. Przy bieganiu czuję jeszcze dyskomfort, ponieważ problem dotyczy piątej kości śródstopia, a na stopie opiera się cały szkielet i masa ciała.
 
Podczas obozu w Szklarskiej Porębie jesteś w pokoju z Dragoljubem Srniciem, który dołączył do pierwszego zespołu, jeszcze bardziej zwiększając i tak sporą rywalizację wśród piłkarzy ze środka pola.

Tak, ale to dobrze, bo rywalizacja pomaga, napędza. Wtedy nie można ani przez chwilę przestać dawać z siebie sto procent. Wykluczone jest jakiekolwiek odpuszczanie. Czasem w drużynach zdarza się, że jeden lub kilku graczy nie mają nikogo do rywalizacji na swojej pozycji i wiadomo, że miejsce w składzie czeka. Wtedy pojawia się komfort w głowie i spada jakość zawodnika, jego pragnienie rozwoju. Jeśli chętnych na Twoje miejsce w drużynie jest kilku, musisz trenować na maksymalnych obrotach podczas każdego treningu, by mieć szansę wywalczyć miejsce w jedenastce.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również