Wydarzenia

Lider pokonany!

2014-08-30 21:54:48
Pokazali im, jak się kopie! Śląsk Wrocław pokonał na własnym boisku dotychczasowego lidera tabeli - Górnika Zabrze. Po dobrej grze i dwóch golach Flavio Paixao podopieczni Tadeusza Pawłowskiego zasłużenie zwyciężyli 2:0.
Na początku był deszcz. W kolejnych minutach - ...więcej deszczu. Górnicy jako pierwsi spróbowali wykorzystać mokrą i śliską murawę. Mocno zza pola karnego uderzał Gergel. Piłka wyraźnie nabrała przyspieszenia po kontakcie z trawą i przeleciała obok słupka bramki Pawełka. Podrażniło to gospodarzy. Chwilę później zablokowany w dogodnej sytuacji został Droppa. Później dwukrotnie groźnie dośrodkowywał z rzutu wolnego Machaj, ale żaden z jego kolegów nie zdołał przeciąć lotu piłki i skierować jej do siatki. Minął moment, a sam na sam wychodził Paixao (skąd my to znamy... patrz Białystok). Niestety, sędzia dopatrzył się spalonego. W 14.min ponad bramką uderzył Kosznik, a w 15. - Danielewicz. Tylko tylko, że ponad inną bramką. W sam środek trafił za to Robert Jeż. Dokładnie tam na futbolówkę czekał Pawełek.

Wraz z ilością opadającej na boisko wody, spadała też temperatura meczu. Inaczej było z ilością strat popełnianych przez obie ekipy. Niecelne podania zdarzały się niemal wszystkim. Ale jest ktoś, dla kogo podania nie sprawiają trudności - Sebastian Mila! Jego doskonałe dogranie do Paixao z 34. min otworzyło Portugalczykowi drogę do bramki. Flavio uderzył po długim rogu, nie dając szans niepokonanemu w trzech kolejnych meczach Steinborsowi. To był pierwszy w tym sezonie gol tego zawodnika. Od razu przeciwko liderowi. Przed tygodniem Mila wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Paixao - tym razem to "Milowy" asystował, a kapitan WKS-u strzelał. Potrafią się uzupełniać!

W 42. min prawdziwą kanonadę zafundowali Steinborsowi zawodnicy Śląska. Najpierw mocno z dystansu uderzył Droppa. Golkiper odbił jego strzał, ala na dobitkę już czychał Mila. Również jego próbę powstrzymał łotewski  bramkarz. Znów do piłki dopadł jednak Droppa - tym razem futbolówka ugrzęzła między nogami obrońców. Była to ostatnia groźna akcja w tej części gry. Do przerwy Śląsk, zasłużenie, prowadził z Górnikiem 1 do 0.

W przerwie stadion opuścił nieproszony gość z pierwszej połowy - przestał padać deszcz. Górnik znów zaraz po wznowieniu spróbował szcześcia z dystansu. Kolejny raz próba była niecelna. Po kilku minutach ładnie odpowiedział Śląsk. Mila zaskoczył wszystkich wykonując rzut wolny. Zamiast wrzucać w "szesnastkę"- zagrał krótko, po ziemi, do Dudu. Brazylijczyk uderzył mocno, ale minimalnie niecelnie. Mila napędzał jednak kolejne ataki Śląska. Wykończyć próbował je Paixao. Dwukrotnie uderzał lewą nogą z niemal tego samego miejsce pola karnego. Obydwa strzały były bardzo niecelne. Bardzo aktywny był w tym meczu Portugalczyk. Kontratakować próbowali goście - dobrze na prawym skrzydle pokazał się wprowadzony w przerwie Mańka. Jego uderzenie nie trafiło, na szczęście, w światło bramki.

Po godzinie gry Sebastian Mila doszedł do wniosku, że nie tylko lubi i umie podawać, ale również strzelać. Uderzył celnie z linii pola karnego, ale Steinbors nie mógł mieć problemów z obroną. I - zgodnie z przewidywaniami - nie miał. Mimo że to Górnicy musieli gonić wynik, częściej piłkę miał Śląsk. Gracze Tadeusza Pawłowskiego wyglądali naprawdę dobrze. Z dużą determinacją stawiali czoła czternastokrotnym mistrzom Polski. Musieli być jednak ciągle czujni - zabrzanie nieprzypadkowo byli przecież przed tą kolejką liderami T-Mobile Ekstraklasy.

Ostatni kwadrans zaczął się od zamieszania w polu karnym gospodarzy. Daleko od bramki interewniował Pawełek, ale piłkarze Józefa Dankowskiego nie potrafili tego wykorzystać. Ich próby wbicia piłki do odsłoniętej bramki udaremnili obrońcy WKS-u. Nie zaprzestawał w rozdawaniu świetnych piłek Sebastian Mila. Doskonałe dogranie do Picha, dobry zwód Słowaka i strzał lewą nogą. Na posterunku był jednak Steinbors, który wybił piłkę na rzut rożny. W 84. min kontrę trzech na dwóch zakończyło niecelne dogranie wzdłuż bramki Paixao do Mili. Cztery minuty później swoją szansę miał Górnik. Mocno z dystansu uderzył Dominik Sadzawicki. Pawełek "wypluł" piłkę przed siebie, ale żaden z piłkarzy w białych strojach nie zdołał do niej dopaść, by dobić strzał kolegi. Okazję do kontraktaków miał Śląsk - kolejny raz zakończyła się ona na Paixao. Tym razem Portugalczyk posłał niecelne uderzenie w stronę bramki rywali.

Co nie udało się w 90. min - udało się w 91! Sam na sam ze Steinborsem wyszedł  Flavio Paixao i cudowną podcinką przelobował golkipera gości. Drugi gol Portugalczyka był gwoździem do trumny Górników!
W samej koncówce Górnik spróbował mocniej przycisnąć Śląśk. Drużyna gospodarzy była dziś jednak dobrze zorganizowana i nie wypuściła z rąk trzech punktów, a za sprawą swojego kapitana jeszcze podwyższyła wynik. Zrobili to! Lider pokonany!

Relację akcja po akcji z tego spotkania można znaleźć na naszej stronie tutaj:  Śląsk - Górnik Zabrze (relacja live).


WKS Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 2:0 (1:0)
Bramki: 34, 90 Flavio Paixao
Kartki: Mila - Gergel, Madej, Gancarczyk
Śląsk: Pawełek - Zieliński , Celeban, Hołota, Dudu Paraiba - Droppa, Danielewicz (79 Hateley) - F. Paixao, Mila, Pich (89 Calahorro) - Machaj (70 Ostrowski)
Górnik: Steinbors - Sadzawicki, Danch, Gancarczyk (71 Schevelyukhin) , Kosznik, - Sobolewski, Gwaze (46 Mańka), Gergel, Jeż (86 Łuczak), Madej - Zachara
Sędzia: Daniel Stefański
Widzów: 9793
Autor: Jędrzej Rybak

Zobacz również