Wydarzenia

Ligowe podium w zasięgu wzroku

2020-06-27 16:00:00
Już w najbliższą niedzielę Śląsk Wrocław podejmie na własnym stadionie Lecha Poznań. I choć w rundzie finałowej nie ma spotkań mniej ważnych, to starcie z „Kolejorzem” wydaje się bardziej istotne od reszty. Jego stawką jest bowiem miejsce na ligowym podium – nawet pozycja wicelidera.
W bieżącym sezonie Śląsk po raz pierwszy od kilku lat awansował do grupy mistrzowskiej Ekstraklasy. Zupełnie zasłużenie, bo drużyna Vitezslava Lavicki na przestrzeni całych rozgrywek udowodniła, że w ostatnich miesiącach jest jedną z najlepszych drużyn całej ligi. Już samo uzyskanie miejsca w górnej ósemce było dla wrocławian niezwykle motywujące, ale na horyzoncie majaczy coś, co stymuluje całą drużynę jeszcze mocniej – wizja miejsca na podium, a tym samym awansu do europejskich pucharów.

Przed 33. kolejką spotkań „Wojskowi” zajmują pozycję tuż za „pudłem” – plasują się na czwartej lokacie, ale do trzeciego Lecha Poznań tracą zaledwie punkt. Tyle samo zresztą, co do wicelidera, czyli Piasta Gliwice. Z tego względu najbliższa seria meczów w Ekstraklasie może być kluczowa dla losów czołówki tabeli – pierwsza Legia Warszawa zmierzy się u siebie z drugim Piastem, a czwarty Śląsk podejmie trzeciego Lecha.

LICZBA GOLI W MECZU ŚLĄSK-LECH:
Powyżej 2.5 – 1.99
Powyżej 3.5 – 3.51
Powyżej 4.5 – 6.95

Minimalne różnice punktowe między wyżej wymienioną trójką powodują, że stawką najbliższych spotkań będzie nawet pozycja wicelidera, a tym samym pole position w wyścigu o europejskie puchary. W teorii w walce o podium są też Lechia Gdańsk czy Jagiellonia Białystok, ale w praktyce sprawa podziału pozycji w TOP 3 powinna się rozstrzygnąć właśnie między czołową obecnie czwórką (a właściwie trójką, bo Legia jest już niemal pewna mistrzostwa).

Z całego TOP 4 to Śląsk był jedyną drużyną, która w poprzedniej kolejce nie straciła punktów. Dzięki temu mógł nieco odrobić stratę i w rywalizacji o kwalifikacje Ligi Europy znów jest graczem, z którym należy się liczyć. Tym bardziej, że czwartkowy mecz z Cracovią był w wykonaniu podopiecznych Lavicki naprawdę bardzo dobry. Choć wynik może na to nie wskazuje – wrocławianie wygrali tylko jedną bramką, 3:2 – to jednak przyjezdni z Krakowa nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Prawdziwy koncert zagrał Przemysław Płacheta, który strzelił dwa gole i zaliczył asystę. Właśnie na niego najbardziej będą liczyć fani Śląska przed niedzielnym starciem z Lechem.

PIERWSZA DRUŻYNA, KTÓRA ZDOBĘDZIE GOLA:
Śląsk – 2.05
Lech – 1.84
Bez goli – 11.00

Z Lechem, który w minionej kolejce – trzeba powiedzieć to wprost – zawiódł na całej linii. Co prawda nie przegrał z Pogonią Szczecin, czyli najsłabszą drużyną grupy mistrzowskiej, ale nie zrobił też wiele, by ją pokonać. Mecz z „Portowcami” był w wykonaniu „Kolejorza” jednym najsłabszych w tym roku, a to nie nastraja pozytywnie przed rywalizacją z rozpędzonym Śląskiem. Który będzie podwójnie zmotywowany, bo starcie tych dwóch drużyn jest z kategorii tych o sześć punktów.

Niezależnie od tego kto wygra w niedzielę we Wrocławiu ma szansę wskoczyć za plecy Legii, a więc na pozycję wicelidera. Obecnie plasujący się na drugim miejscu Piast jedzie właśnie do Warszawy i jest spora szansa na to, że straci punkty. A to spowoduje, że w przypadku zwycięstwa ktoś z dwójki Śląsk – Lech wyprzedzi go w tabeli.

Najbliższa kolejka zapowiada się więc pasjonująco, a my po cichu liczymy, że wszystko ułoży się po myśli Śląska. Byłoby znakomicie do 34. serii spotkań przystępować z pozycji drugiej drużyny ligi.

KURSY NOBLE BET:
Śląsk – 3.00
Remis – 3.47
Lech – 2.45

Zobacz również