Wydarzenia

Madej: Dobre wspomnienia z Michniewiczem

2016-09-29 21:00:00
- Pracowałem z nim wiele lat temu, ale zdobyliśmy Puchar, Superpuchar i mam miłe wspomnienia - mówi Łukasz Madej o Czesławie Michniewiczu, trenerze Bruk-Betu Termaliki, z którą Śląsk zagra w niedzielę na Stadionie Wrocław.
Za Śląskiem nieudane kilka tygodni. WKS odpadł z Pucharu Polski, a w trzech ligowych meczach wywalczył tylko punkt. Zdobyty w dodatku w dramatycznych okolicznościach, po straconej bramce w ostatnich sekundach spotkania z Piastem. - Siedzi jeszcze ta zadra z meczu w Gliwicach. Paradokslanie można powiedzieć, że lepiej by było, gdybyśmy nie strzelili na 1:0. Punkt byśmy mieli, a może mniej byśmy żałowali straty dwóch. Bardzo też szkoda, że odpadliśmy z Pucharu Polski. Każdy w drużynie miał marzenia z tym związane, a tak trzeba je odłożyć na przyszły sezon - mowi Łukasz Madej.

Najbliższym rywalem wrocławian będzie Bruk-Bet Termalica, trenowana przez Czesława Michniewicza, z którym Madej pracował w Lechu Poznań. Było to już jednak 13 lat temu. - Minęło sporo czasu, ale mam miłe wspomnienia, bo zdobyliśmy Puchar i Superpuchar Polski. Były różne momenty, ale pamięta się te dobre. Michniewicz, ale i wszyscy trenerzy, mają indywidualne podejście do każdego zawodnika. On jest dość impulsywnym szkoleniowcem, który potrafił użyc ostrych słów - wspomina skrzydłowy WKS-u. 

Innym starym znajomym Madeja jest Roman Gergel, z którym w ubiegłym sezonie występowali w Gorniku Zabrze. Naprzeciwko siebie mogą stanąć w niedzielę. - Choć dla całej drużyny był to słaby sezon, Roman miał go całkiem niezły. To dobry zawodnik, bazujący na szybkości, dzięki której dochodzi do sytuacji strzeleckich i często je wykorzystuje - mówi 34-latek. W zeszłym sezonie Słowak zdobył w sumie 10 bramek dla zabrzan, nie chroniąc jednak Górnika od spadku z Ekstraklasy.

Od niedawna Gergel jest już w Niecieczy, czyli jednej z największych rewelacji obecnego sezonu. Podopieczni trenera Michniewicza po 10 kolejkach mają 20 punktów i zajmują 3. mijesce w tabeli! Na wyjazdach radzą sobie jednak słabiej (6 z 20 punktów). - Mają lepsze i gorsze momenty, jak wszyscy. Każdy mecz jest inny i decyduje dyspozycja dnia oraz to, co zespół zrobi w trakcie mikrocyklu. Ja uważam, że wszystko w grze łatwo można popsuć, a później trudno to poprawić - twierdzi Madej.
 
W tym sezonie Bruk-Bet jest rewelacją, ale czy będzie w stanie utrzymać się na najwyższym poziomie przez lata? - Wiele zależy od właścicieli. Sądzę, że dla nich to wielka pasja, ale na dłuższą metę trudno utrzymać klub z tak małej miejscowości na najwyższym poziomie.  Są jednak przykłady – np. Hoffenheim w Niemczech – że może się to udać - mówi nasz skrzydłowy.

W najwyższej klasie rozgrywkowej brakuje m.in. klubu z Łodzi, coraz mniej jest zespołów z aglomeracji Górnego Śląska, a znajduje się w niej (i świetnie sobie radzi!) drużyna z niespełna tysięcznej miejscowośći. - Myślę, że te wielkie kluby zawsze powracają, odbudowują się, awansują stopniowo z niższych lig. A w Niecieczy ta formuła kiedyś może się wyczerpać, tak jak we Wronkach czy w Grodzicku Wielkopolskim. Za kilka czy kilkanaście lat wszyscy nadal będą wiedzieć co to jest Śląsk, Górnik, ŁKS czy Lech, a o Termalice być może zapomnimy. Być może, bo jeśli klub będzie mądrze prowadzony i będzie robił postępy, to niewykluczone, że utrzymają się przez wiele lat. Ja jednak sądzę, że wielkie kluby i rzesze ludzi, którzy się tymi klubami interesują, ostatecznie wypchną te mniejsze - kończy Madej.

Bilety na niedzielne spotkanie z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza: TUTAJ.
 
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również