Wydarzenia

Madej: Tego się nie zapomina

2022-05-08 17:30:00
- Wciąż to mamy, choć nie jesteśmy już aktywnymi piłkarzami. Pokazaliśmy, że gra w piłkę jest jak jazda na rowerze - tego się nie zapomina. To nie są już nasze czasy, jednak bardzo fajnie jest spotkać się w takim składzie - mówił Łukasz Madej, strzelec jednej z bramek w meczu charytatywnym, w którym mistrzowski zespół Śląska z 2012 roku pokonał Kibiców WKS-u 7:1.
Łukasz Madej po raz pierwszy trafił do Śląska Wrocław w 2009 roku. W swojej pierwszej, trzyletniej przygodzie z WKS-em, wywalczył srebrny, a następnie złoty medal za mistrzostwo Polski. Do Wrocławia powrócił w 2016 roku i to tu ostatecznie zakończył profesjonalną karierę. Łącznie rozegrał dla WKS-u 122 spotkania, w których strzelił 8 bramek i zanotował 12 asyst. W niedzielnym starciu mistrzowskiego zespołu z 2012 roku z kibicami dołożył kolejne trafienie. Trafienie - dodajmy - wyjątkowej urody.

- Wciąż to mamy, choć nie jesteśmy już aktywnymi piłkarzami. Widać było, że zdobyte przez nas wicemistrzostwo, a następnie mistrzostwo Polski nie było kwestią przypadku - mówi Madej. - Mieliśmy w swoim zespole pewną jakość, ale oczywiście większość z nas już nie trenuje, ani czynnie, ani nawet rekreacyjnie, być może ewentualnie bardzo sporadycznie. Pokazaliśmy, że gra w piłkę jest jak jazda na rowerze - tego się nie zapomina. To nie są już nasze czasy, jednak bardzo fajnie jest spotkać się w takim składzie. Chyba po raz pierwszy po dziesięciu latach udało nam się to zrobić - zaznacza.

Drużyna mistrzów zwyciężyła 7:1, ale to nie wynik był tego dnia najwazniejszy. - To świetne uczucie móc powrócić na Stadion przy ul. Oporowskiej. Ja w 2016 roku wróciłem to jeszcze na dwa lata. Tamta mistrzowska drużyna była wyjątkowa, miała swoją duszę i między innymi dlatego osiągnęła ten sukces. Mieliśmy świetnych piłkarzy po wielu przejściach, którzy mieli coś do udowodnienia. Przede wszystkim byliśmy jednak drużyną. Widać, że po tylu latach wciąż czujemy się pomiędzy sobą świetnie. Muszę podkreślić dobry występ Mario Pawelca, on słynie z żelaznej ambicji i nawet dziś było to widać - uśmiecha się "Madejowy".

Dziękujemy za obecność, Łukasz!
Autor: Grzegorz Krawczyk, Krzysztof Dziadek, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również