Wydarzenia

Magiera: Jest w nas złość

2021-08-08 22:45:00
- Gdy traci się gola w 95 minucie to na pewno nie jest budujące. Choć mogę powiedzieć, że ja przy bramce na 1:1 dopatrzyłem się faulu na naszym zawodniku - mówi Jacek Magiera po remisie z Lechią Gdańsk (1:1) w 3. kolejce PKO Ekstraklasy.
Jacek Magiera: Jest w nas złość. Gdy traci się gola w 95 minucie to na pewno nie jest budujące. Inaczej ten wynik odbiera zespół strzelający gola w końcówce, inaczej tracący. Mogę powiedzieć, że ja dopatrzyłem się faulu na Bejgerze przy bramce na 1:1. Łukaszowi utrudniono interwencję, Paixao uderzył go łokciem i sędzia powinien podyktować rzut wolny dla nas. Dziwię się trochę, bo sędzia Przybył był dziś bardzo skrupulatny, sprawdzał kilka sytuacji na VAR-ze, natomiast w tym przypadku nie było takiej inicjatywy. Zrzucono odpowiedzialność na tych, którzy siedzą przed monitorem, a gdy przyjrzymy się - widać, że faul był ewidentny, bo uderzenie łokciem w głowę nie pozwoliło Bejgerowi na to, aby wybić piłkę. Znów gola strzelił nam Tomek Makowski, tak samo jak w meczu 10 kwietnia. Teraz przed nami regeneracja, nasze cele się nie zmieniają, za kilka dni kolejny mecz. Chcemy awansować do IV rundy, później będziemy myśleć o meczu ligowym z Górnikiem Łęczna.

Dzisiejszy mecz mógł się podobać kibicom, było sporo szans bramkowych, stworzyliśmy sobie kilka okazji, by "zabić" mecz i podwyższyć prowadzenie na 2:0 - wtedy nie doszłoby do takiej sytuacji, jak w doliczonym czasie gry. Nasza drużyna robi progres, jeżeli chodzi o o ofensywę, i defensywę. Na pewno nie zejdziemy teraz z tej drogi, jaką obraliśmy.
 
Diogo Verdasca zagrał drugi mecz, ale pamiętajmy, że wcześniej przez rok praktycznie nie grał w piłkę w klubie z Izraela - z różnych powodów. Przyszedł do nas w okresie przygotowawczym, pracujemy nad budowaniem jego formy, sylwetki, pewności siebie, szybkości, wytrzymałości. Oczywiście dostaje szanse, a skoro na cztery mecze wypadł Mark Tamas - nominalny lewy środkowy obrońca - tym bardziej Verdasca ma pracować. Myślę, że widać jego progres, to zawodnik, który nie dostanie nic za darmo, ma wywalczyć miejsce w składzie. To samo jest z Musondą. Mógłbym zadać pytanie - za kogo miałby obecnie grać Lubambo? Za Janasika, który gra świetnie? To nie jest tak, że będziemy dawać grać każdemu. Przyjdzie moment, że postawimy na grupę piłkarzy, na których można liczyć w każdej sytuacji. Nie będzie tak, że będziemy rotować składem cały czas. Obraliśmy taki system przygotowań, by w tym początkowym okresie - a Śląsk jest zespołem, który rozegrał jak na razie najwięcej meczów w Polsce - mikrocykl treningowy nie wpłynął negatywnie na formę, a ją budował. pracujemy dalej, zawodnicy wiedzą, co mają robić. Wiemy, co przed nami, na jakim terenie. Zaliczka jest, ale nadal koncentrujemy się na sobie.
 
Powtórzę to, co mówiłem już wielokrotnie - mamy dwóch świetnych bramkarzy. Obaj mają swoje atuty, są w dobrej formie i obaj mają być gotowi. Wyraz "gotowość" mają sobie napisać na ścianie, żeby nie kalkulować, tylko pomóc zespołowi w każdej momencie. Nie zdradzę dziś szczegółów naszego składu na mecz z Hapoelem, bo ułatwiłbym analizę przeciwnikowi. Liczę na to, że wszyscy zawodnicy przyjdą jutro do klubu zdrowi, nie będzie urazów i będziemy szykować się do wyjazdu w środę do Tel Awiwu.
 
To, co się działo dziś, nie będzie miało znaczenia w czwatek. Z podstawowego składu w ostatnim meczu dziś zagrali Mączyński i Makowski. Gdy spojrzymy na skład z poprzedniego spotkania z Lechią - 10 kwietnia - to było tam siedmiu tych samych piłkarzy, co dziś w wyjściowej jedenastce. Zatem to są piłkarze, którzy jeszcze niedawno grali o punkty regularnie. Przygotowywaliśmy tak mikrocykl, plany trneingowe i indywidualne przygotowanie zawodników, by niektórzy zagrali więcej, inni weszli z ławki. Stąd trzy zmiany w 60. minucie i potem Schwarz. Była zaplanowana jeszcze jedna zmiana, ale ostatecznie nie zdecydowaliśmy się na nią.

Mateusz Żukowski ma z tego co wiem ważny kontrakt w Lechii Gdańsk. Nie jest to proste, by takiego zawodnika pozyskać. Interesuje się nie tylko Mateuszem Żukowski, ale też Jakubem Kałuzińskim i Janem Biegańskim, bo pracowaliśmy razem w reprezentacji Polski i interesuje się każdym z tych zawodników. Jestem ciekaw tego jak im idzie, czy robią postępy. Mogą liczyć na telefon ode mnie i rozmowę, tak samo i oni do mnie dzwonią. Cenię Mateusza Żukowskiego, uważam, że to bardzo zdolny zawodnik, który może osiągnąć sporo w polskiej piłce. 
 
Nie myślałem o tym, aby odwoływać się od kary Marka Tamasa. Nie do końca jestem przekonany, że takie odwołanie zostanie uwzględnione. Uważam, że popełniono tam błąd. Jeśli dokładnie przyjrzymy się tamtej sytuacji, można zauważyć, że sędzia mógł wcześniej zwrócić uwagę na to, w jaki sposób Hrosso zachowuje się w polu karnym. Zaczął prowokować zawodników i ich popychać. Wtedy sędzia powinien go uspokoić, ale tego nie zrobił. Następnym fragmentem było to, jak Hrosso ciągnie za koszulkę naszego zawodnika, powala go na ziemię i uderza go nogą. Już wtedy powinien być faul i na tym sprawa powinna się zakończyć. Wyszła z tego afera, na której najbardziej cierpi Mark. Oczywiście nie pochwalam jego zachowania. Nie utrzymał nerwów na wodzy. Jesteśmy w takim momencie, gdzie są częste podróże, układ nerwowy reaguje inaczej niż zwykle. Trzeba mieć dużą kontrolę emocji, a Markowi tego zabrakło. To co się wydarzyło jest dla niego wielką lekcją, bo najbardziej cierpi na tym on. Traci również zespół, ale jego dotyka to podwójnie, bo nie będzie mógł grać, tylko będzie oglądało spotkania z trybun. Jeżeli na jego miejsce wskoczy zawodnik, który będzie grał dobrze, to Mark może mieć problem z powrotem do podstawowego składu. 
 
Nie podjęliśmy jeszcze decyzji odnośnie ewentualnego przekładania meczu. Najpierw przed nami mecz o awans do 4. rundy Ligi Konferencji Europy, a następnie spotkanie z Górnikiem Łęczna. Jeżeli uznamy, że taka decyzja będzie słuszna i da nam korzyść, to taką też podejmiemy, ale wychodzimy już zbyt daleko. Koncentrujemy się na najbliższym meczu. Wrócimy do tematu po czwartkowym spotkaniu. 
 
Dopiero poznaję Caye Quintanę i to w jaki sposób gra i się zachowuje. Nie widziałem go wcześniej w meczu o stawkę. Dziś nie wyobrażam sobie, by zestawiać go z Erikiem Exposito. To są dwaj zupełnie różni piłkarze o innych profilach i nie wyobrażam sobie, by zastępować Erika tym piłkarzem na pozycji napastnika. Oni mają inną posturę, inne atuty i inne zachowania na boisku. Na dziś Caye jest dla mnie jedną z dwóch „dziesiątek”, która gra za napastnikami. Na takiej pozycji go widzę. Na dziś nie widzę, by Quintana mógł grać jako napastnik przed Erikiem, Fabianem Piaseckim, czy Sebastianem Bergierem, bo to są zupełnie inne profile. 
 
Na pozycji wahadłowego wymagamy odbiorów piłki, dośrodkowań, gry w obronie i ataku. Bartek Pawłowski wcześniej grał w innym systemie, nie jako wahadłowy. On dopiero uczy się tej pozycji, ale to doświadczony zawodnik. Był tutaj sprowadzony jako ktoś, kto będzie liderem. Ma pracować, przyglądamy się jego formie. W ostatnim czasie na pozycji wahadłowego więcej meczów grał Patryk Janasik. Zawodnicy mają ze sobą rywalizować. Każde zagranie w meczu jest na korzyść piłkarza, jeśli zrobi to dobrze. 
 
Autor: Jędrzej Rybak, Grzegorz Krawczyk, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również