Wydarzenia

Magiera: Lechia wygrała środek pola

2022-02-05 22:45:00
- Nikt nie lubi przegrywać - jest złość, zdenerwowanie, można powiedzieć, że irytacja. Wiedzieliśmy, że w Gdańsku nie będzie łatwo, ale żadne z czternastu pozostałych spotkań nie będzie łatwe. Każdy mecz to bitwa, walka i zawodnicy muszą mieć tego świadomość - mówi Jacek Magiera, trener Śląska, po meczu w Gdańsku z Lechią (0:2).
Jacek Magiera: To co się nasuwa jako pierwsze, to że Lechia była lepsza w rozegraniu w środkowej strefie boiska. Najistotniejsze po ich stronie było to, że wygrywali pojedynki, to kluczowe w Ekstraklasie. Wygrali zasłużenie. Mieliśmy dwie-trzy swoje sytuacje, po których mogliśmy wrócić po meczu. Akcja Jastrzemsbkiego, czy uderzenie Caye w słupek - gol pozwoliłby wrócić do spotkania pod wpływem impulsu, którego potrzebowaliśmy. Nawiązalibyśmy walkę, która mogłaby dać punkt. Zmiany dały nam nową energię. Gratulacje dla Lechii.

Każdy tracony gol to powód do zmartwień. Lechia miała kilkanaście stałych fragmentów, w tym rzutów rożnych, z których wiele obroniliśmy. Pierwszy gol padł po przegranym pojedynku na pierwszym  słupku, dośrodkowanie zostało przedłużone, a w strefie do której trafiła piłka zabrakło naszej asekuracji. Drugiego gola nie widziałem zbyt dobrze. Każda stracona bramka w tak prostych sytuacjach denerwuje, tym bardziej przy stałych fragmentach.

Na analizę przyjdzie czas. Obejrzymy nagranie zza bramki, ze środka, każdy zawodnik dostanie odpowiednie informacje. Szymon Lewkot grał zbyt wolno, notował sporo strat. Miał bardzo konkretnych przeciwników. Gajos i Kubicki to doświadczeni zawodnicy, grający ostro i zdecydowanie, szybko myślący i bezpardonowi. Lechia wygrała środek pola z naszymi zawodnikami. Szymon rozkręcał się, żółta kartka nie wpłynęła na niego źle jeśli chodzi o myślenie i granie do przodu. Był zamieszany w drugą bramkę, ale nie widziałem dokładnie tej sytuacji, nie wiem, kto tam faulował. Zagrał pierwszy mecz od dawna w środku pola, będzie rywalizował na tej pozycji. Widzimy go w tym miejscu walczącego o skład. Zastąpił go Krzysztof Mączyński, który rywalizuje z nim o miejsce, ale nie trenował  przez wiele dni podczas obozu przygotowawczego. Fabian Piasecki to znany nam zawodnik, niestety opuścił część obozu i nie trenował z nami. Potrzebujemy treningów i większej intensywności.

Przez ostatnie dwa dni byliśmy zajęci przede wszystkim meczem z Lechią, a nie transferami. Jednak mogę powiedzieć, że tak, Erik Exposito jest jedną nogą poza Śląskiem. Może nawet już kawałkiem drugiej nogi również. Jego transfer powinien być niedługo potwierdzony. Nie na sto procent, ale na dziewięćdziesiąt dziewięć Erika w naszej drużynie już nie będzie.

Krzysztof Mączyński złapał żółtą kartkę, które eliminuje go z kolejnego spotkania. Powiem tak - każda żółta kartka za "pyskówkę" jest irytująca, ale nam brakuje rozmów na boisku, komunikacji. Kontrowersja dotyczyła faulu przed drugą bramką. Stąd rekacja Krzyśka, który chciał, by sędziowie sprawdzili tę sytuację dokładnie w systemie VAR. Podobno sprawdzili, faulu nie było i Krzysiek otrzymał kartonik.

Dennis Jastrzembski wyszedł w pierwszym składzie, bo szukaliśmy szybkości i wygrywania pojedynków z obrońcami po podaniach za linię obrony. Takich podań, chociaż oczekiwaliśmy ich, nie było dużo, a najwięcej okazji do tego miał Łukasz Bejger. Gdyby częściej podniósł głowę, mógł posyłać takie piłki, a tego nie robiliśmy. Korekty w przerwie nieco poprawiły sytuację. Denis zaprezentował się z bardzo dobrej strony, choć oczywiście bardzo żałujemy, że nie strzelił gola na 1:2, który mógł dać nam impuls. Będziemy nadal poznawać się, jesteśmy na etapie budowania zespołu, a do meczu desygnujemy tych, którzy są w najlepszej dyspozycji i formie. Marcel Zylla dał bardzo dobrą zmianę, tego oczekuję, energii, zdecydowania, ale też większych konkretów. To wymóg, bez którego nie ma możliwości progresu, który pozwoli mu wejść na wyższy poziom.

Uznałem, że potrzebujemy impulsu z ławki, stąd zmiany. Mógł na murawie w miejsce Dino Stigleca pojawić się Victor Garcia, ale postawiliśmy na przesunięcie Jastrzembskiego,a na boisku pojawili się też Caye Quintana i Marcel Zylla. I obaj mieli okazję do wpisania się na listę strzelców. Jeśli chodzi o lewe wahadło - nie skreślamy żadnego z trójki Stiglec, Jastrzmebski, Garcia. Nie jesteśmy zadowoleni z tego, że przegraliśmy, tym bardziej, że straciliśmy gole po stałych fragmentach gry. Można skuteczniej interweniować w tych sytuacjach.

Nikt nie lubi przegrywać - jest złość, zdenerwowanie, można powiedzieć, że irytacja. Wiedzieliśmy, że w Gdańsku nie będzie łatwo, ale żadne z czternastu pozostałych spotkań nie będzie łatwe. Każdy mecz to bitwa, walka i zawodnicy muszą mieć tego świadomość. Najważniejsze jest wyciąganie wniosków, przygotowanie się jak najlepiej - czyli regeneracja, trening i praca nad sobą i swoimi słabościami. Nikt nie będzie panikował, ale punkty są bardzo potrzebne. Przygotowujemy się do kolejnych spotkań i koncentrujemy się na najbliższym meczu.
Autor: Biuro Prasowe, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również