Wydarzenia

Magiera: Musimy być dokładni i konkretni

2021-04-23 20:20:00
- Zabrakło nam dokładności w ostatnich momentach ataków pozycyjnych i na pewno będziemy pracować nad tym elementem, doskonalić go, by w kolejnych spotkaniach strzelać gole - mówi Jacek Magiera, trener Śląska Wrocław po porażce w Częstochowie z Rakowem (0:2).
Jacek Magiera: Wiedzieliśmy, czego się spodziewać po Rakowie, wiedzieliśmy, że my będziemy zespołem, który będzie chciał grać w piłkę, budować akcje i po piłkarsku rozstrzygnąć to spotkanie. Uważam, że nie zasłużyliśmy, by wynik był dla nas tak niekorzystny, jak 0:2. W pierwszej połowie kontrolowaliśmy spotkanie, choć oczywiście Raków grał inaczej niż nasz poprzedni rywal, był bardziej zorganizowany w defensywie. Zabrakło nam dokładności w ostatnich momentach ataków pozycyjnych i na pewno będziemy pracować nad tym elementem, doskonalić go, by w kolejnych spotkaniach strzelać gole. Gratulacje dla Rakowa, a my koncentrujemy się już na następnych meczach. Mamy trzy kolejki do końca, jest o co grać. Chcemy dobrze przygotować się do meczu z Zagłębiem i tak będzie.
 
W decydujących momentach powinniśmy być bardziej dokładni, konkretni w rozegraniu akcji. Byliśmy często w posiadaniu piłki, choć wiadomo, że to statystyka, która nie decyduje. Druga połowa zaczęła się dobrą okazją dla nas, gdy Dino Stiglec miał ciekawą możliwość pokonania bramkarza. Bezpośrednio po tej akcji straciliśmy gola. Nawet w "10" staraliśmy się jednak prowadzić grę i budować akcję. Jesteśmy na etapie budowy, poznawania zespołu. Dziś przegraliśmy pierwszy raz, ale to o niczym nie świadczy, nie zejdziemy z drogi, którą obraliśmy. Pracujemy, rozwijamy się i chcemy wygrywać w kolejnych spotkaniach.
 
W dużym stopniu zrealizowaliśmy założenia taktyczne. Oczywiście zawsze patrzymy przez pryzmat wyniku, bo przegraliśmy 0:2. Dlaczego tak się stało? Zrobimy dokładną analizę po spotkaniu. Wszyscy widzą ostatnią fazę, gdy piłka wpada do bramki, ale ważne jest jak zachowywaliśmy się we wcześniejszych momentach do straty bramki.
 
Szymon Lewkot jest bardzo utalentowanym zawodnikiem, który ma to "coś", pokazywał to na treningach i w meczach drugiego zespołu. Liczę na niego, jest jeszcze młodzieżowcem. Rozegrał do tej pory około 60 minut w Ekstraklasie, ale dla mnie najlepszym sprawdzianem jest rzucenie go na głęboką wodę i wyjście w pierwszym składzie. Nie wyobrażam sobie, że wpuszczę go na jedną czy dwie minuty i będę oceniał jego przydatność czy potencjał. Szymon zagrał poprawnie, jest silny, szybki, potrafi grać do przodu. Jeżeli będzie dalej pracował, rozwijał się, a głowa pozwoli mu zaadaptować się do zawodowego sportu to ma szansę, by grać w piłkę na wysokim poziomie.
 
Dużo pozytywów można wyciągnąć z tego starcia, zarówno z gry ofensywnej, jak i z obrony. Patrzymy na stracone bramki, ale wiele zagrań było dobrych i ciekawych. Raków czekał na kontry, oglądałem wszystkie spotkania ich spotkania, nie zaskoczyli nas niczym, ale wygrali. Szukamy możliwości, jesteśmy ze sztabem w drużynie od miesiąca. Coraz więcej wiemy, widzimy jak się zawodnicy zachowują po zwycięstwach, po remisach, dziś zobaczymy jak to wygląda po porażce. To nic nowego w sporcie, trzeba sobie poradzić  z taką sytuacją. Na pewno będą zmiany na kolejny mecz, bo dwóch zawodników - Poprawa i Puerto - będzie pauzować. Czy będą jeszcze jakieś zmiany - zobaczymy. Już od jutra przygotowujemy się do meczu z Zagłębiem.
 
Cieszę się, ze Ekstraklasa w końcu zawitała do Częstochowy. To najistotniejsze, choć stadion to nie jest na razie obiekt marzeń, którym można się chwalić w Europie. Przyjechałem tu jako były gracz Rakowa i w pewnym sensie otwierałem stadion. Wrażenia? Stadion daleki od ideału jeżeli chodzi o szatnie i ogólny stan, ale liczę na to, że będzie dużo lepiej.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również