Wydarzenia

Magiera: Nie podejmowaliśmy dobrych decyzji

2021-12-03 23:30:00
- Mieliśmy kłopoty w fazie finalizacji. Nie mieliśmy miejsca i nie podejmowaliśmy dobrych decyzji - mówił Jacek Magiera na konferencji prasowej po meczu z Górnikiem Zabrze.
Jacek Magiera: Patrząc na statystyki i to ile strzałów miał Górnik, a ile Śląsk to wychodzi, że Górnik miał dwa razy więcej. Do przerwy było 0:0, i nie spodziewałem się, że po 80. minutach będzie 0:3. Gospodarze byli konkretniejsi w środku boiska, bezpańskie piłki trafiały do nich. Gratulacje dla Górnika za zwycięstwo. U nas na pewno jest duży niedosyt. Nasz zespół stać na zdecydowanie lepszą grę. 
 
Krzysztof Mączyński jest chory i został wyeliminowany z gry na kilkanaście najbliższych dni. To ważne ogniwo w Śląsku, ale grali dzisiaj inni i ich będziemy rozliczać z zadań jakie dostali. Takie spotkania pokazują na kogo będziemy stawiać w przyszłości i te mecze tez temu służą. Trudno oszacować wpływ absencji Krzysztofa Mączyńskiego. Mieliśmy swój plan na to spotkanie. Wywiązywaliśmy się z niego z różnym skutkiem. Gole były pokłosiem błędów indywidualnych, jak choćby drugie trafienie. Nastąpiło wybiegnięcia ze strefy i zła identyfikacja krycia. Nie zawinił tylko środek pola, bo cały zespół miał zadania na to spotkanie. 
 
Jakuba Iskry nie było dziś ze względu na stan zdrowia. Źle się czuł po wczorajszym treningu, dostał lekarstwa. Rekomendacja była taka, żeby został we Wrocławiu, mimo że to może być nic poważnego. Być może wkrótce będzie znowu do naszej dyspozycji. Zdaję sobie sprawę, że tracąc dużo goli, nie ma mowy o osiągnięciu czegokolwiek. Patrząc na tendencje jakie są w lidze i to ile goli straciła Pogoń i Lech, powinniśmy ich stracić o połowę mniej. Potrzebna jest dalsza systematyczna praca. W takich meczach decydują detale, bliskość siebie i skracanie pola gry. Przy ewentualny błędzie jednego z zawodników, powinien pomóc inny. Odległości między piłkarzami mogły być przyczyną porażki. Matus nie miał nic do powiedzenia przy golach. Akcje rywala mogły być przerwane wcześniej. 
 
Nie chce, żeby ktoś coś udowadniał, tylko potwierdził. Dobrzy zawodnicy, potwierdzają swoją klasę golami, asystami i dobrą grą. Adrian Łyszczarz wchodząc na boisko z ławki, zapisuje na swoim koncie kolejne liczby. On się rozwija i ma być coraz lepszy. Przed sezonem miał być wypożyczony. Został jednak z nami, rozmawialiśmy na temat roli i tego, jaka jest potrzeba chwili. Gdyby przed sezonem powiedzieć mu, że będzie miał na tym etapie cztery gole, byłby zadowolony. Ma dalej pracować, żeby zagrać od początku. Dobrze go znam, dojrzewa cały czas emocjonalnie. Daje sobie coraz lepiej radę i jest coraz bliżej pierwszego składu. Czy w nim zagra, pokaże jego dyspozycja w trakcie tygodnia. Strzelił pięknego gola, potem miał dobry, choć niecelny strzał. Pokazuje swój potencjał, dojrzewa i obyśmy za chwilę mogli powiedzieć, ze da Śląskowi coraz więcej. Na tych piłkarzy będziemy stawiać. Ma świadomość z kim rywalizuje. Są to piłkarze tacy jak Robert Pich, Waldemar Sobota i Mateusz Praszelik, który jest młodzieżowcem. Jego walka o miejsce w składzie jest inna niż w przypadku młodzieżowców. On miał taką możliwość w tamtych sezonie, jednak wtedy nie grał. Teraz dostaje coraz więcej czasu. Znam go z reprezentacji Polski. Musi pracować z pokorą, ale jednocześnie pokazywać też pewność siebie. 
 
Nie uważam, że zmiana systemu w jakiś sposób zgubiła Śląsk. Gra czwórką obrońców ze Stalą pokazała, że potrafimy to robić. Uznałem w przerwie, że patrząc na przebieg meczu i to, że na ławce nie ma obrońców ze względu na kontuzje, powinniśmy szukać rozwiązań. Czwórka obrońców, czwórka pomocników i dwóch napastników miało ułatwić drużynie grę w przewadze, gdy na naszej połowie znajdowało się trzech ofensywnych piłkarzy rywala. Jeden błąd zadecydował, że ten plan nie wypalił. Wróciliśmy do ustawienia z trójką obrońców, stworzyliśmy wtedy więcej sytuacji, ale mecz też się już wtedy otworzył. Górnik miał więcej sytuacji, ale gdybyśmy to my otworzyli wynik, to mogło pójść w drugą stronę. Rywal jest na fali, wygrał trzeci mecz z rzędu, a my mamy materiał poglądowy do dalszej pracy. 
 
Na dziś Robert Pich nie ma liczb. Na początku sezonu strzelił dziesięć goli w europejskich pucharach i lidze. Ma duży potencjał, rozegrał świetny mecz ze Stalą. Był motorem napędowym zespołu. Nie uważam, by dziś zagrał słabo. Miał dobrą sytuację w pierwszej połowie, ale zabrakło mu wykończenia. Potrafi wygrać pojedynek, utrzymać się przy piłce. Poświęcenie graczy Górnika, którzy kryli jego i Erika Exposito, nie pozwoliło rozwinąć nam skrzydeł. Wiele razy, gdy rywale ruszali wysokim pressingiem, wychodziliśmy z tego obronną ręką. Mieliśmy kłopoty w fazie finalizacji. Nie mieliśmy miejsca i nie podejmowaliśmy dobrych decyzji.
 
Autor: Grzegorz Krawczyk, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również