Wydarzenia

Mecz braci

2017-12-01 22:17:00
Spotkanie Lechii ze Śląskiem - czyli kibicowskich braci - było popisem portugalskich braci Paixao. Strzelili oni wszystkie trzy gole dla gospodarzy, a gdańszczanie pokonali WKS 3:1. Honorowe trafienie zaliczył Łukasz Madej, a Marcin Robak nie wykorzystał rzutu karnego.
Powrót zawieszonych zawodników - Pawelca, Augusto, Chrapka i Koseckiego - był dla trenera Urbana bardzo pozytywną informacją przed piątkowym meczem w Gdańsku. Nie zabrakło jednak tych gorszych - z powodu urazów spotkanie musieli opuścić Pich i Piech. Trener zdecydował się więc na taktykę z jednym wysuniętym napastnikiem. W obronie kolejną szansę dostał Poprawa, do środka pola przesunięty został Tarasovs, a na skrzydło Riera.

Mecz Lechii ze Śląskiem był zarazem pojedynkiem dwóch królów strzelców poprzedniego sezonu - Marco Paixao i Marcina Robaka. I to właśnie oni mieli pierwsze dogodne sytuacje do otwarcia wyniku. Najpierw Portugalczyk strzelał głową po dokładnym dśrodkowaniu Peszki. Nie bez trudu ze strzałem poradził sobie Słowik. Po drugie stronie boiska z jeszcze większym trudem, ale przy znacznie trudniejszej sytuacji, interweniował Kuciak. W 19. min Wawrzyniak zagrał ręką we własnym polu karnym, sędzia Marciniak wskazał na wapno, ale Robak nie zdołał wykorzystać rzutu karnego, przegrywając starcie z bramkarzem gospodarzy. Tym samym przerwana została seria dwudziestu "jedenastek" z rzędu, które wykorzystywał najlepszy obecnie snajper WKS-u.

Przed końcem pierwszej połowy to podopieczni trenera Owena mieli dwie świetne okazje na strzelenie gola. Najpierw dobrej akcji w środku pola z bardzo dogodnej pozycji strzelał Marco. Jego techniczne uderzenie doskonale wybronił Słowik, popisując się kolejną w tym tygodniu (po kapitalnej paradzie w niedzielnych derbach) efektowną interwencją. Chwilę później wyciągał jednak piłkę z siatki. Z rzutu wolnego wrzucał Peszko, walkę w powietrzu wygrał Marco i głową zdobył swoją 12. bramkę w sezonie.

Po zmianie stron Lechia stosunkowo szybko podwyższyła swoje prowadzenie. Na listę strzelców znów wpisał się Paixao. Tym razem był to jednak Flavio, który wkykorzystał rzut karny. "Jedenastkę" podyktowano za zagranie ręką Celebana w polu karnym, który niefortunnie blokował dośrodkowanie Wawrzyniaka. Był to już setny gol braci Paixao w polskiej ekstraklasie. 57 trafień zaliczył Marco, 43 - Flavio. Obaj to byli gracze Śląska.

WKS nie zwiesił broni i w 71. min mógł, a nawet powinien, strzelić gola kontaktowego. Z lewego skrzydła piłkę w pole karne wstrzelił Kosecki, minął się z nią Vacek, ale trafiła pod nogi Riery. Hiszpan mocno kropnął prawą nogą, trafiając jednak tylko w poprzeczkę!  Niestety, zamiast gola kontaktowego oglądaliśmy trzecie trafienie gdańszczan. I znów w kluczowej roli wystąpili bracia Paixao. Flavio zagrał do Marco, a ten bez problemów trafił do siatki.

Śląsk zdołał jeszcze pokonać Kuciaka, była to już jednak bramka honorowa. Zdoł ją Madej, który pojawił się na boisku ledwie dwie minuty wcześniej. W końcówce debiut zaliczył Sebastian Bergier. Ostatecznie WKS przegrał w Gdański 1:3.

Kolejne spotkanie wrocławianie rozegrają na własnym boisku. 9 grudnia podejmą Piasta Gliwice. Bilety TUTAJ.



Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 3:1 (1:0)
Bramki:
1:0 - Marco Paixao 40'
2:0 - Flavio Paixao 56' (k)
3:0 - Marco Paixao 81'
3:1 - Łukasz Madej 82'

Lechia: Kuciak - Milos, Nunes, Augustyn, Wawrzyniak, Sławczew, Łukasik, Krasić (80. Balde), F. Paixao, Peszko (89. Oliveira), M. Paixao (82. Kuświk)
Śląsk: Słowik - Pawelec, Celeban, Poprawa, Augusto - Tarasovs (90. Bergier), Chrapek (70. Łyszczarz), Riera, Vacek, Kosecki (80. Madej) - Robak

Żółte kartki: Nunes - Augusto
Sędzia:
 Szymon Marciniak

8 313
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również