Wydarzenia

Mila: Zaplanowaliśmy z „Celikiem” jak strzelimy gola

2014-10-04 12:45:00
- Możesz mi nie wierzyć i pewnie czytelnicy też poddadzą to w wątpliwość, ale we dwóch rozpisaliśmy sobie, że tak strzelimy dziś Podbeskidziu bramkę - Sebastian Mila zdradzał nam po wczorajszym meczu tajniki szatni Śląska Wrocław i opowiadał o swojej radości z powołania w szeregi reprezentantów Polski.

W Bielsku-Białej przegrywała Legia, Wy podjęliście walkę z Podbeskidziem. Dwa razy obejmowaliście prowadzenie, ale nie udało się Wam jednak wygrać. Pewien niedosyt pozostaje?

Oczywiście, kiedy dwa razy na wyjeździe wychodzi się na prowadzenie, to apetyt rośnie w miarę jedzenia. Mieliśmy nadzieję, że uda się nam to spotkanie wygrać. Futbol jest jednak taki, a nie inny i musieliśmy dziś sobie radzić z długimi piłkami Podbeskidzia, co niestety nie do końca się nam udało. Przy tym wszystkim zabrakło nam też zdecydowanie szczęścia i efekt jest taki, że remisujemy 2:2.

 

W pierwszej połowie miałeś szansę na otwarcie wyniku. Zabrakło naprawdę niewiele.

Trafiłem w poprzeczkę. Troszkę niżej i byłaby bramka. Wielka szkoda, ogólnie, w kontekście całego wyniku. Mieliśmy fajne fragmenty gry, które zdecydowanie mogły się naszym kibicom podobać. Zobaczyliśmy jednak, że musimy jeszcze sporo pracować nad naszą grą, bo Podbeskidzie też momentami potrafiło nas lekko zepchnąć do defensywy. Z perspektywy tego meczu musimy zauważyć aspekty do poprawy, a te dobre powielać w kolejnych spotkaniach.

 

Każdy punkt na wyjeździe trzeba jednak szanować. Graliście w delegacjach ładną piłkę, ale nie zawsze przekładało się to na efekt punktowy.

Myślę, że po ostatniej wpadce Legii tutaj, to na pewno jesteśmy od nich w jakimś stopniu lepsi, chociażby o ten jeden punkt. Naprawdę trzeba podkreślić, że Bielsko-Biała to trudny teren. Bardzo lubię styl drużyn trenera Ojrzyńskiego i tych chłopaków z Podbeskidzia. Wielu mam tu znajomych i kibicuję im, gdy grają z innymi niż Śląsk drużynami. Niestety ich styl gry sprawił nam dzisiaj dużo problemów.

 

Sebastian Mila z rzutu rożnego na głowę Piotra Celebana. Pamiętasz kiedy ostatni raz taka akcja przyniosła Śląskowi bramkę?

Nie pamiętam, ale mogę Wam zdradzić, że jak dziś z „Celikiem” byliśmy razem w pokoju, to rozmawialiśmy na temat tego meczu i dokładnie zaplanowaliśmy jak ten stały fragment rozegramy. Możesz mi nie wierzyć i pewnie czytelnicy też poddadzą to w wątpliwość, ale we dwóch rozpisaliśmy sobie, że tak strzelimy dziś Podbeskidziu bramkę.

 

Taka akcja była firmowym zagraniem Śląska w sezonie, w którym WKS zdobywał mistrzostwo Polski.

„Celik” zawsze mnie fantastycznie napędzał, motywował do coraz to lepszej gry. Od jego powrotu, gdy mogę patrzeć na niego, Mariusza Pawelca i Krzyśka Ostrowskiego czuję się fantastycznie. Lubię wspominać czasy naszego mistrzostwa i wierzę, że znowu możemy to osiągnąć. Jestem zachłanny na sukcesy - coraz poważniej myślę o wielkich celach, zarówno w kontekście Śląska, jak i teraz reprezentacji Polski.

 

Każdy piłkarz powie, że jego marzeniem jest gra w kadrze narodowej. Powiedz szczerze, liczyłeś, że dostaniesz powołanie na te najważniejsze mecze reprezentacji w tym roku?

Trudne pytanie. Mogę tylko powiedzieć, że bardzo się cieszę i jestem gotowy na to wyzwanie. Wiem jaka jest skala trudności w reprezentacji, ale po latach doświadczeń jestem przekonany, że jestem w stanie podnieść rękawicę i nie boję się tego. Będę dawał z siebie wszystko na treningach, żeby dobrze wypaść i wyszarpać sobie miejsce na murawie w meczach ze Szkocją i Niemcami.

 

Poprzednie powołanie było takie trochę „rezerwowe”, w miejsce kontuzjowanego zawodnika. Musiałeś jednak dobrze wypaść na zgrupowaniu jako zastępca i odnaleźć się w tej grupie. Jaka jest ta kadra i jak w niej funkcjonuje Sebastian Mila?

Trener na pewno patrzy na wiele aspektów związanych z powołaniami, nie tylko na grę w klubie, ale również na to jak funkcjonujemy na zgrupowaniach jako drużyna. Rzeczywiście są tam ludzie, którzy wiedzą po co na kadrę przyjeżdżają i jak mają się na niej zachowywać. Ja też wiedziałem to od początku, gdy na zajęciach u selekcjonera się po raz pierwszy pojawiłem. Cieszę się, że dobrze z tej strony wypadłem, tak samo jak na treningach. Każdy traktuję jako ostatni i tak samo będę podchodził do tego przy okazji kolejnego powołania. To mnie napędza i nie mogę się już doczekać spotkania z chłopakami na treningu, bo to fantastyczne uczucie być w grupie najlepszych piłkarzy w kraju.

 

W naszej ostatniej rozmowie o kadrze mówiłeś, że gracze, na których postawił selekcjoner to piłkarze o innych profilach od Twojego. Czy teraz trener Nawałka będzie na boisku potrzebował zawodnika o charakterystyce Sebastiana Mili?

Trener z pewnością będzie sprawdzał różne ustawienia na boisku, z każdym z pomocników w roli głównej. Na pewno od nas będzie zależało kto z nas wypadnie najkorzystniej i jak będzie się czuła w konkretnych taktykach drużyna. To jest strasznie złożony proces, a więc, żeby wywalczyć sobie miejsce na murawie będę musiał ciężko pracować i walczyć o swoją szansę. Zaraz po przyjeździe do Wrocławia muszę dobrze odpocząć i pojechać na reprezentację w pełni sił.

 

Od tych meczów bardzo dużo zależy. Napięcie będzie z pewnością ogromne i sam też będziesz to już niedługo odczuwał. 

Na pewno, doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Pamiętam jakie emocje towarzyszyły nam przy okazji wyjazdu na mistrzostwa świata do Niemiec. Pamiętam też, jak graliśmy mecz z Portugalią, który był otwarciem Stadionu Narodowego. Wiem, że presja przy okazji meczów z Niemcami i Szkocją będzie ogromna, ale w większości jedziemy tam jako doświadczeni zawodnicy i nie będzie to dla nas wielki problem.

 

Autor: Mateusz Kondrat, Robert Skrzyński, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również