Wydarzenia

Mistrzowska (?) lekcja

2015-05-20 19:54:00
Ofensywne ustawienie nie pomogło - Śląsk Wrocław przegrał w Poznaniu z Lechem 0:3, oddalając się tym samym od ligowego podium. Choć takie słowa z trudem przechodzą przez gardło, wrocławianie w pierwszej połowie starcia na INEA Stadionie dostali od gospodarzy lekcję futbolu. Jeśli Kolejorz w kolejnych meczach będzie grać w ten sposób, może się okazać, iż była to mistrzowska lekcja...
Śląsk nie przyjechał do Poznania po remis, nie chciał oddać inicjatywy i grać tylko z kontrataku, jak większość zespołów naszej ligi. Trener Pawłowski do gry desygnował bardzo ofensywną - przynajmniej na papierze - wyjściową jedenastkę. Z dwoma nominalnymi napastnikami - Marco Paixao oraz Milosem Lacnym - i tylko jednym defensywnym pomocnikiem - Thomasem Hateleyem. Ofensywne ustawienie szybko się jednak zemściło...

Nie minęło pół godziny i Śląsk przegrywał już 0:3. Najpierw, w 12. min, w rolę asystenta wcielił się Pawłowski, który dograł dokładną piłkę na głowę Kownackiego, a ten zdobywając 4. gola w sezonie otworzył wynik meczu. Pięć minut później Pawłowski wystąpił już w głównej roli. Jego dokładny strzał prawą nogą podwyższył prowadzenie gospodarzy. Tego jednak było mu mało... W 28. min wykorzystał błąd Hateleya - który fatalnie zagrał w środku pola - i sprytną podcinką przeniósł piłkę nad Pawełkiem, kierując ją do siatki. Był to drugi gol Pawłowskiego w meczu i... 700 bramka strzelona na boiskach T-Mobile Ekstraklasy w tym sezonie.

Do koća pierwszej części gry poznaniacy jeszcze raz zagrozili bramce Pawełka, po mocnym strzale Sadajewa. Wrocławianie nie poddawali się i spróbowali się odgryźć. Ładna kombinacyjna akcja kilku graczy zakończyła się efektowną "piętką" Lacnego do Marco, który strzelił celnie, ale zbyt lekko, by zagrozić Buriciowi. Odpowiednio mocno, ale zdecydowanie nie wystarczająco celnie, jeszcze przed przerwą uderzył z dystansu Dudu. W kwietniowym meczu z Lechem wrocławianie w pierwszej połowie zaprezentowali się bardzo przyzwoicie, dopiero w drugiej Kolejorz odjechał. Teraz wystartował, niestety, dużo wcześniej.

Po zmianie stron gra się wyrównała. Tadeusz Pawłowski dokonał dwóch zmian (Grajciar za Lacnego, Angielski za Machaja) i wrocławianie częściej gościli z piłką na połowie rywali. Aktywny był "Anglik", lecz groźniej było po strzale z dystansu Dudu, który tym razem uderzył świetnie, jednak dobrą obroną wykazał się Burić. Goście nie ruszyli do frontalnych ataków i szalonej pogoni, ale udawało się niekiedy spychać lechitów do obrony. W 68. min udało się nawet pokonać Buricia, jednak Flavio, który tego dokonał, był na ewidentnym spalonym, zauważonym przez sędziego.

Gospodarze odgryźli się trzy minuty później, kiedy to wprowadzony chwilę wcześniej Formella dokładnie dośrodkował do Sadajewa. Piłkę po jego strzale głową z kilku metrów złapał na szczęście dobrze ustawiony Pawełek. Jeszcze lepiej bramkarz WKS-u zachował się w 76. min, kiedy wygrał pojedynek sam na sam z Formellą. Pomocnik Lecha nie ustawał jednak w wysiłkach. Kilka minut później znów stanął "oko w oko" z Pawełkiem. i znów górą był golkiper Trójkolorowych. W 83. min Formella uderzył kolejny raz - sprytnie, ale niecelnie.

Do końca meczu ani Formella, ani żaden inny piłkarz, nie dopisał się na listę strzelców. W drugiej połowie Śląsk zagrał lepiej, ale i tak to lechici stworzyli sobie lepsze okazje po kontratakach. Gdyby dwa poznańskie występy WKS-u w tym sezonie skleić z pierwszej połowy pierwszego meczu i drugiej tego drugiego - remis, a może i wygrana, byłyby w zasięgu. Niestety, pozostałe części gry były słabe i wrocławianie dwukrotnie zasłużenie przegrali. Wygrana utrzymuje Lecha na pozycji lidera. Porażka spycha Śląsk na szóste miejsce w ligowej tabeli.


Lech Poznań - Śląsk Wrocław 3:0 (3:0)
Bramki: Kownacki 12, Pawłowski 17, 28

Lech: Burić - Kędziora (82 Henriquez), Arajuuri, Kamiński, Douglas - Trałka, Linetty - Kownacki (65 Formella), Hamalainen (74 Jevtić), Pawłowski - Sadajew
Śląsk: Pawełek - Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu Paraiba - F. Paixao, Hateley, M. Machaj (46 Angielski), Pich (84 Kaczmarek) - Lacny (46 Grajciar), M. Paixao

Kartki:

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków)
Autor: Jędrzej Rybak

Zobacz również