Wydarzenia

Na podbój Częstochowy

2021-04-22 18:00:00
W 27. kolejce PKO Ekstraklasy Śląsk Wrocław zmierzy się na wyjeździe z Rakowem Częstochowa. Zespół trenera Marka Papuszna po raz pierwszy od czasu awansu na najwyższy szczebel rozgrywkowy rozegra spotkanie w Częstochowie. Trójkolorowi będą jednak chcieli popsuć święto gospodarzom i wrócić do Wrocławia z kompletem punktów.
Od czasu awansu do PKO Ekstraklasy w 2019 roku, Raków Częstochowa rozgrywał swoje mecze na stadionie w Bełchatowie. Po prawie dwóch latach czekania, zawodnicy trenera Marka Papszuna będą wreszcie mieli okazję powiedzieć, że grają u siebie. Jako pierwszy z wizytą na stadionie przy ul. Limanowskiego pojawi się Śląsk Wrocław. 
 
Piątkowe spotkanie będzie wyjątkowe nie tylko dla gospodarzy, ale również dla trenera WKS-u - Jacka Magiery, który swoje pierwsze piłkarskie kroki jako zawodnik stawiał właśnie w Częstochowie. Jak na powrót do swojego rodzinnego miasta zapatruje się trener? - Raków to mój pierwszy klub, tam się wychowałem, tam miałem swoje pierwsze poważne mecze, sukcesy i rozczarowania jako młody chłopak, któremu wydawało się, że coś mu się należy, ale na wszystko trzeba było sobie zapracować. Tam też poznałem wspaniałych nauczycieli, trenerów, mentorów, którzy przekazywali mi wiedzę i wartości. To dla mnie wyjątkowe miejsce i klub. Natomiast to, że przyjadę tam jako trener Śląska i będę chciał zrobić wszystko, by ta drużyna wygrała, jest dla mnie absolutnie oczywiste i naturalne. Nie będzie żadnych sentymentów. Rakowowi będę kibicował, ale jutro zrobię wraz ze sztabem i piłkarzami wszystko, by Śląsk zdobył trzy punkty - mówił Magiera na przedmeczowej konferencji prasowej.
 
Mecz z Rakowem zakończy intensywny okres dla Trójkolorowych, którzy w ciągu siedmiu dni rozegrają aż trzy spotkania. W poprzedniej kolejce wrocławianie mierzyli się u siebie z Podbeskidziem Bielsko-Biała i do ostatniej chwili nie było wiadomo, kto zgarnie pełną pule. Szalone spotkanie zakończyło się ostatecznie zwycięstwem Śląska 4:3, a decydującą bramkę w 95. minucie zdobył Robert Pich. 
 
Zwycięstwo z beniaminkiem było niezwykle ważne, bo bezpośredni rywale w walce o miejsce w europejskich pucharach również punktują. Obecnie cztery drużyny znajdujące się na pozycjach 4-7 mają na koncie 38 punktów. Są to Śląsk Wrocław, Piast Gliwice, Lechia Gdańsk i Zagłębie Lubin. Do końca sezonu zostały cztery kolejki, więc przy tak niewielkich różnicach każdy punkt i każda bramka może mieć ogromne znaczenie. 
 
O tym, czy zespół, który na koniec sezonu zajmie czwarte miejsce zagra ostatecznie w europejskich pucharach przesądzi najbliższy rywal WKS-u. Raków znakomicie spisuje się w obecnej edycji Fortuna Pucharu Polski, gdzie dotarł już do finału. 2 maja na stadionie w Lublinie częstochowianie zagrają z Arką Gdynia i w przypadku ich zwycięstwa, czwarta pozycja w lidze zapewni grę w Europie. 
 
Raków znajduje się w ostatnich tygodniach w bardzo dobrej formie. Poza skuteczną grą w Fortuna Pucharze Polski, zespół trenera Papszuna regularnie punktuje w PKO Ekstraklasie. Ostatnia porażka częstochowian miała miejsce 13 lutego w meczu z Lechią Gdańsk. W kolejnych ośmiu spotkaniach udało im się uzbierać 18 punktów. Raków zajmuje w tej chwili trzecie miejsce w lidze mając na koncie 46 punktów i zaległy mecz do rozegrania. 
 
Zespół trenera Papszuna charakteryzuje się tym, że o jego sile stanowi kilku zawodników. W formacji defensywnej wyróżnia się młodzieżowiec - Kamil Piątkowski, natomiast w ofensywie pierwsze skrzypce grają Ivi Lopez, Vladislavs Gutkovskis i Marcin Cebula. Szczególnie imponująca jest forma Cebuli, który w tym sezonie zdobył już pięć bramek i zaliczył siedem asyst.
 
Od momentu awansu Rakowa do PKO Ekstraklasy, Śląsk mierzył się z tym przeciwnikiem trzykrotnie. Jak do tej pory bilans wrocławian to jedno zwycięstwo, jeden remis i jedna porażka. W pierwszym meczu między tymi drużynami w tym sezonie górą byli Trójkolorowi, którzy wygrali 1:0 po trafieniu Bartłomieja Pawłowskiego. 
 
Początek meczu Raków Częstochowa - Śląsk Wrocław w piątek, 23 kwietnia o godz. 18:00. Transmisja w Canal+ Sport i nSport+. Na naszej stronie internetowej będzie można śledzić tekstową relację live. 
 
Autor: Grzegorz Krawczyk, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również