Wydarzenia

Na własne życzenie

2019-04-08 19:47:00
Dwa błędy w obronie, nieskuteczność i marzenia o drugim wyjazdowym zwycięstwie z rzędu trzeba odłożyć na inny raz. Śląsk przegrał w Płocku z Wisłą 0:2 (0:0).
Grę o drugą wyjazdową wygraną z rzędu WKS rozpoczął w składzie nieco zmienionym w stosunku do ostatniego starcia z Miedzią Legnica. Do jedenastki wrócili zawieszeni w poprzedniej kolejce Pich i Mączyński, Gąskę zastąpił Musonda, a Cotrę - Tarasovs.
 
Gospodarze, którzy przed meczem do bezpiecznej lokaty tracili już cztery punkty, rozpoczęli dość ofensywnie. Optyczna przewaga nie przekładała się jednak na na stuprocentowe okazje. Ciekawie rozegrany rzut rożny, z płaskim dośrodkowaniem i strzałem Garcii, to właściwie jedyna naprawdę groźna sytuacja podopiecznych debiutującego trenera Ojrzyńskiego. Uderzenie Ricardinho z dystansu - choć mocy odmówić mu nie można - było jednak wyraźnie niecelne.
 
Śląsk w pierwszej części gry nie forsował tempa. Kilkakrotnie spróbował sił po kontrach, starając się wykorzystać szybkość Picha i Musondy, jednak najwięcej zagrożenia tworzyły stałe fragmenty gry "bite" przez Mączyńskiego. Po jego dośrodkowaniach dwukrotnie blisko bramki po strzałach głową był Tarasovs. Ładną akcję rozegrał też Robak, zwodząc dwóch obrońców i "miękko" podając przed bramkę do Picha. Ten, zamiast strzelać, zdecydował się odegrać jeszcze do Musondy, co zrobił niecelnie.
 
Po zmianie stron to WKS częściej przedostawał się z piłką pod pole karne rywali. W akcjach brakowało jednak płynności, dokładności i koncentracji. Niestety, zabrakło jej również pod własną bramką w 65. minucie. Celeban podał do Słowika, a ten naciskany przez rywala, złapał piłkę, przez co sędzia podyktował rzut wolny pośredni około 7 metrów od bramki. Gospodarze dobrze go rozegrali, a precyzyjny strzał oddał Furman, wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie.
 
Zanim Śląsk na dobre otrząsnął się po stracie bramki, Wiślacy zadali drugi cios. Tym razem Celeban zagrał ręką w "szesnastce", a arbiter bez wahania wskazał na "wapno". Rzut karny na gola zamienił Ricardinho. To było jak nokautujące uderzenie dla podopiecznych trenera Lavički. Do końca spotkania stworzyli jeszcze dwie, ale za to doskonałe okazję, których nie udało się jednak wykorzystać. Najpierw strzał Piecha obronił Dahne, a dobitka Robaka poleciała wysoko nad poprzeczką, a później Tarasovs zdołał zmieścić piłkę w siatce, jednak po analizie VAR sędzia anulował bramkę, decydując o pozycji spalonej Łotysza.
 
Już w sobotę kolejny mecz WKS-u, kończący rundę zasadniczą. Wrocławianie o godz. 18 podejmą u siebie Górnika Zabrze. Bilety TUTAJ

Wisła Płock - Śląsk Wrocław 2:0 (0:0)
Bramki:
1:0 - Furman 66'
2:0 - Ricardinho 74' (k)

Wisła: Dahne - McGing, Łasicki, Uryga, Cabezali - Rasak, Furman, Szwoch (88. Borysiuk), Ricardinho, Merebashvili (59. Stevanović) - Angielski (59. Kuświk)
Śląsk: Słowik - Celeban, Golla, Tarasovs, Hołownia - Łabojko (75. Gąska), Mączyński, Chrapek - Musonda (68. Farshad), Pich (81. Piech), Robak

Żółte kartki: Chrapek, Golla
Sędzia: Krzysztof Jakubik
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również