Wydarzenia

Nikt nikogo nie zatopił

2014-08-17 17:35:19
Kibice we Wrocławiu oglądali mecz, w którym nie brakowało sytuacji podbramkowych, walki do końca i kontrowersyjnych decyzji arbitra. Zabrakło tylko goli - Śląsk vs. Cracovia 0:0.
Spotkanie zaczęło się dość sennie. Początkowe minuty nie powodowały szybszego bicia serców u kibiców jednej czy drugiej drużyny. Prawdziwy zastrzyk emocji piłkarze zapewnili swoim fanom w 10. min meczu. Najpierw bardzo groźnie uderzał znajdujący się w polu karnym Rakels. Jego strzał w kierunku dalszego słupka doskonale wybronił jednak Pawełek. Potwierdził on tym samym, że nie stracił wysokiej formy prezentowanej w Bełchatowie. Już minutę później wspaniałe prostopadłe podanie w stronę bramki Pilarza posłał Mila. Rozgrywający - wystepujący dziś po raz 200. w barwach Śląska - wyprowadził na czystą pozycję Flavio Paixao. Nasz kapitan uderzył w intereweniującego bramkarza gości i akcja zakończyła się zaledwie rzutem rożnym.
 
Zryw bohaterów niedzielnego popołudniania nie trwał długo. Kolejne fragmenty gry nie przynosiły  mogących zakończyć się golem akcji. Optyczną przewagę miał Śląsk, który lepiej rozgrywał piłkę i cześciej znajdował się z nią w okolicach pola karnego rywali. Nawet spektakularny drybling Piotra Celebana z 28. min nie wystarczył jednak do stworzenia stuprocentowej sytuacji i zmuszenia do intensywnego wysiłku Pilarza. Cracovia próbowała się odgryzać, głównie za pomocą kontrataków.  Jedna z takich akcji, w 31. min, mogła zakończyć się golem dla gości. Do dośrodkowania z prawego skrzydła najwyżej wyskoczył Covilo i mierzonym uderzeniem głową posłał piłkę nad Pawełkiem. Bramkarz Śląska jej nie sięgnął, ale pomogła poprzeczka, na której wylądowała futbolówka. Odpowiedź gospodarzy była bardzo szybka. W polu karnym znalazł się Mila, ładną przeplatanką oszukał obrońce i prawą nogą uderzył na bramkę. Piłkę zatrzymał jeden z defensorów Cracovii. Czy zrobił to ręką? - Zawodnicy WKS-u uważali, że jak najbardziej. Sędzia Marciniak miał inne zdanie i puścił grę. Telewizyjne powtórki przynzały rację zawodnikom zielono-biało-czerwonych – sędzia miał prawo wskazać na „wapno”.
 
Jeszcze przed przerwą mocno z dystansu strzelił Droppa. Moc odpowiednia, gorzej z precyzją – zabrakło około 2-3 metrów. Chwilę potem jego wyczyn powtórzył Mila. Starania Śląska z pierwszej połowy gry nie wystarczyły na sforsowanie obrony gości. Wrocławianie byli lepsi, ale nie udokumentowali tego golem. Po czterdziestu pięciu minutach gry na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis. 
 
Po zmianie stron widoczniejszy był najlepszy strzelec Śląska – Robert Pich. Główkowy pojedynek wygrał Paixao, zgrał do Słowaka, a ten uderzył z pola karnego. Strzał, oddany przez skrzydłowego słabszą, lewą nogą, przeleciał wiele metrów od bramki Pilarza. W 54.min Pich miał kolejną szansę. Tym razem ładną wymianą podań popisali się  Mila i Danielewicz. Nowy dobytek Śląska podał do Picha.Ten uderzył niestety równie niecelnie co chwilę wcześniej, mimo że zrobił to prawą nogą.  WKS był w natarciu. Chwilę potem najlepszą do tej pory okazję na gola zmarnował Hołota. Znów dobrze dograł Danielewicz, ale popularny „Hołek” strzelił w bramkarza. Mecz nabrał jeszcze większych rumieńców gdy swoje okazje zaczęła mieć również Cracovia. Groźnie było zwłaszcza w 57. min – płaskie dośrodkowanie Nowaka minimalnie niecelnym strzałem wykończył Dąbrowski. 
 
Wyraźnie rozkręcił się w drugiej połowie Robert Pich. W 64. min popisał się efektowną „ruletą” w polu karnym rywali. Nie wystarczyło mu jednak miejsca by, po udanym dryblingu, oddać kolejny strzał. Kibice WKS-u mogliby cieszyć się z gola Flavio Paixao, gdyby wychodzącego sam na sam z Pilarzem Portugalczyka nie zatrzymał gwizdek sędziego oznajmiający spalonego. Dobre wyjście na pozycję kapitana i świetne podanie Mili nie przyniosły niestety upragnionej zdobyczy. Moment później, to goście byli bardzo blisko wyjścia na prowadzenie. Nowak i Budziński rozklepali obronę WKS-u, ale ten drugi stając naprzeciwko Pawełka uderzył obok słupka. 
 
Do końca walczył Śląsk o komplet punktów. Kilka minut przed końcem mocno strzelił Paixao. Niestety, tylko w boczną siatkę. Chwilkę później, centymetrów zabrakło Mili, by dosięgnąć głową do dośrodkowania Machaja i wpakować piłkę do siatki. W odpowiedzi po kontrze mocno uderzył Nowak. Jego strzał z pola karnego przeleciał jednak dobre kilka metrów nad bramką. Jeszcze w doliczonym czasie gry, Mariusz Pawełek musiał się mocno napocić by wybronić kolejne uderzenie Dawida Nowaka. Do końca było groźnie, mogli wygrać zarówno jedni, jak i drudzy. Nie wygrali jednak żadni, do końca meczu goli nie było. 
 
WKS Śląsk Wrocław- KS Cracovia 0:0
 
Śląsk: Pawełek - Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu Paraiba – Droppa (78. Calahorro), Hateley - Mila, Danielewicz (62. Machaj), Pich (83. Plaku) - F. Paixao 
Cracovia: Pilarz – Rymaniak, Żytko, Marciniak- Deleu, Dąbrowski, Covilo (66. Cetnarski), Zejdler (76. Dudzic) - Budziński, Rakels (61. Steblecki) – Nowak
 
Żółte kartki: Danielewicz 34, Hołota 41, Hateley 63 - Covilo 3, Żytko 54
Sędzia: Szymon Marciniak
Widzów: 8159
 

Relację z całego spotkania możecie prześledzić w relacji live, którą prowadziliśmy w jego trakcie: Śląsk – Cracovia (relacja live) 
Autor: Jędrzej Rybak

Zobacz również