Wydarzenia

Ograli Górali i awansowali

2015-09-22 22:21:00
Śląsk pokonał na wyjeździe Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0 (0:0) i awansował do ćwierćfinału rozgrywek o Puchar Polski. Jedyną bramkę dla wrocławian zdobył Marcel Gecov, dla którego było to premierowe trafienie w zielono-biało-czerwonych barwach.
Przed kilkoma dniami w Bielsku-Białej doszło do trzęsienia ziemi – Podbeskidzie poniosło sromotną klęskę z Wisłą Kraków, a utrata aż sześciu bramek na oczach własnej publiczności kosztowała utratę pracy trenera Dariusza Kubickiego. Jego miejsce w niedzielę zajął Robert Podoliński, który miał niewiele czasu na poukładanie drużyny na nowo przed wtorkowym pojedynkiem ze Śląskiem. Efekt nowej miotły jednak zadziałał – Górale rozpoczęli spotkanie z zębem, chcąc z jednej strony zmazać plamę po wpadce z Wisłą, z drugiej przekonać do siebie nowego szkoleniowca. Szczególnie zależało na tym Mateuszowi Szczepaniakowi, który kilka razy sprawdził, czy na posterunku jest Jakub Wrąbel. Na szczęście dla WKS-u młody golkiper był pewnym punktem zespołu, chyba najjaśniejszym w pierwszej połowie.
 
Po kilkunastu minutach napór gospodarzy zelżał, a kilka okazji udało się wypracować Śląskowi. Dobre sytuacje miał zwłaszcza Kamil Biliński, który raz trafił w obrońców, a przy drugiej próbie jego strzał nożycami okazał się niecelny. Na przerwę to Podbeskidzie mogło jednak schodzić z bramkową przewagą, lecz w dogodnej sytuacji Kristian Kolcak posłał piłkę nad poprzeczką.
 
Druga połowa mogła doskonale rozpocząć się dla wrocławian. Już kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry Kamil Biliński wycofał piłkę do nadbiegającego z głębi pola Krzysztofa Danielewicza, jednak strzał pomocnika Śląska o kilkanaście centymetrów minął słupek. To był wyraźny sygnał do ataku dla Śląska, którego gra zaczęła się wreszcie zazębiać. Ukoronowaniem przewagi WKS-u była piękna bramka Marcela Gecova – Jacek Kiełb wrzucił piłkę w pole karne, tam Flavio Paixao dziubnął ją w kierunku nadbiegającego Czecha, który posłał atomowy strzał na bramkę Emilijusa Zubasa. Futbolówka odbiła się jeszcze od słupka i załopotała w siatce.
 
Prowadzenie 1:0 nie zadowalało podopiecznych Tadeusza Pawłowskiego. Śląsk wciąż atakował, a w powietrzu pachniało bramką. Bliski powodzenia był zwłaszcza Jacek Kiełb, który po dobrym dograniu Petera Grajciara uderzał z ośmiu metrów, ale jego strzał w ostatniej chwili zablokował Kohei Kato. Skoro nie udało się wpisać na listę strzelców, skrzydłowy postanowił zaliczyć asystę. W 77 minucie szarpnął lewym skrzydłem i doskonale dograł do Flavio Paixao, jednak Portugalczyk minimalnie przestrzelił.

Podbeskidzie w drugiej połowie praktycznie nie istniało. Jedyną sytuację, po której mogło być groźnie, stworzył Frank Kwame Adu, który wyskoczył zza pleców wrocławskich obrońców, jednak zamiast strzelić w światło bramki, z ok. siedmiu metrów uderzył daleko obok niej. Śląsk był o wiele groźniejszy, jak choćby w 83 minucie, gdy Paweł Zieliński świetnie uruchomił Kamila Bilińskiego, który niestety przegrał pojedynek z golkiperem gospodarzy. Niedługo później wyższość Zubasa musiał uznać Flavio Paixao.

Do ostatniego gwizdka wrocławianie kontrolowali przebieg spotkania i utrzymali korzystny dla siebie wynik, awansując do ćwierćfinału Pucharu Polski. Tam czeka już na nich pierwszoligowy Zawisza Bydgoszcz. Mecze tej fazy odbędą się 28 października i 18 listopada.

 
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Śląsk Wrocław 0:1 (0:0)
Bramka: Gecov 58

Podbeskidzie: Zubas - Pazio, Horoszkiewicz, Kolcak, Mójta - Sokołowski (69 Adu Kwame), Kato, Możdżeń (73 Kołodziej), Szczepaniak, Kowalski (81 Jonkisz) - Demjan
Śląsk: Wrąbel - Zieliński, Celeban, Kokoszka, Pawelec - Danielewicz, Gecov - Paixao, Grajciar, Kiełb - Biliński (88 Hateley)

Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
Żółte kartki: Demjan, Możdżeń, Kołodziej - Pawelec, Gecov, Paixao
Autor: Michał Mazur

Zobacz również