Wydarzenia

Osiński: Podstawa to charakter

2019-07-08 16:00:00
Przed sezonem 2019/20 trener Osiński staje przed sporym wyzwaniem. W jego bramkarskiej drużynie zaszły spore zmiany. Bez Słowika i Wrąbla, ale za to z Kajzerem, Putnockym i Szczerbalem, między słupkami Śląska znów musi zapanować spokój. - Podstawa to charakter. Każdy ma szansę być numerem 1, ale każdy musi też zaakceptować, jeśli przypadnie mu w udziale inna rola - mówi w wywiadzie Krzysztof Osiński, trener bramkarzy WKS-u, podczas obozu przygotowawczego w Rogli.
Spore zmiany w waszym bramkarskim zespole zaszły przed tym sezonem. Spodziewane?
 
Nie zakładaliśmy, że rotacja w składzie bramkarzy będzie tak duża. Byliśmy przygotowani, że Kuba Wrąbel opuści drużynę, bo kończył mu się kontrakt, a rozmowy nie zmierzały w kierunku jego przedłużenia. Szukaliśmy następcy dla niego, pracowaliśmy nad tym już podczas zeszłego sezonu. Niespodziewana propozycja dla Kuby Słowika sprawiła, że szybko trzeba było podejmować decyzję w sprawie kolejnego bramkarza. Postawiliśmy na dużą jakość i doświadczenie. Dlatego Matus Putnocky.
 
Najpierw do zespołu dołączył jednak Daniel Kajzer. Czym Was przekonał i jak wyglądał jego transfer?
 
Nasi skauci, Maciej Gil i Michał Hetel, mocno zajmowali się pozycją bramkarza i Maciek dał mi informację, że Danielowi będzie kończył się kontrakt, a regularnie gra w bułgarskiej ekstraklasie. Ja pamiętałem go jeszcze z gry w ROW-ie Rybnik. Wnikliwie obserwowałem go przez zeszłą rundę, zbierał bardzo dobre oceny i uznaliśmy, że to będzie dobry kandydat do rywalizacji o miejsce numer 1. Dość szybko przeszliśmy do rozmów, które - co nas cieszy - zakończyły się pozytywnie.
 
Jakie są jego największe atuty?
 
Daniel imponuje spokojem w bramce. Widać, że gra regularnie od kilku sezonów. I w Polsce w niższych ligach, i potem w Bułgarii szybko wywalczył sobie miejsce między słupkami. To jego atut, ma bardzo wiele rozegranych meczów. Jest dobry technicznie, rozumie boiskowe sytuacje, nieźle gra nogami. A do tego z pewnością jest jeszcze w stanie robić postępy, jest jak na bramkarza w młodym wieku. Ma bazę do tego, by nadal się rozwijać.

 
Daniel był przez was obserwowany i analizowany. Z Matusem Putnockym trzeba było działać bardzo szybko.
 
Tak, mieliśmy spotkanie w klubie, przeanalizowaliśmy kilku kandydatów na pozycję w bramce. Nie było wiele czasu, ale przygotowaliśmy się do podjęcia tej decyzji i wyboru kandydata. Były inne pomysły, jednak zdecydowaliśmy się na jakość, doświadczenie i charakter Matusa. To jest bardzo pozytywy człowiek i dużo może pomóc nam nie tylko na boisku, ale również w szatni.
 
Jest dwóch nowych bramkarzy, ale ze "starego" składu pozostał w drużynie Dariusz Szczerbal. Czy on nie czuje się sfrustrowany lub zniechęcony, że do tej pory był tym trzecim i nie miał okazji gry?
 
Nie, absolutnie. To jest bardzo ważna postać. I w poprzednim sezonie, i w tym. Zupełnie się nie zniechęca tym, że był bramkarzem numer 3. Miał spory wkład w to, że drugi zespół awansował do III ligi. Nawet skrócił swój urlop, by grać w meczach barażowych. Chciał integrować się z klubem i pomóc zrobić ten awans. A na treningach mogę powiedzieć, że to tytan pracy. Zrobił postęp pod każdym kątem i ma potencjał na jeszcze więcej. Potrzebuje doświadczenia, kilku meczów do złapania pewności, ale na pewno jest piętro wyżej niż rok temu. Swoją rolę w minionym sezonie wykonał bardzo dobrze. On też miał wpływ na to, że tak wysoką formę osiągnął Kuba Słowik. Każdy z bramkarzy wiedział, że musi ciągle pracować na sto procent, bo konkurenci do miejsca w składzie nie śpią i naciskają. Bramkarz numer 3 to nie ma być zawodnik, który siedzi, bierze wypłatę i przyjdzie się poruszać na treningu. Darek ma pasję, lubi pracować, robi postęp i ma takie same szansę na grę jak dwójka Kajzer i Putnocky. Przed nami długi sezon i każdy musi być gotowy.
 
Wasza bramkarska paczka w ostatnich sezonach kojarzyła się z wysokim poziomem i świetną atmosferą. Podobne relacje uda się zbudować również teraz?
 
Nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Pierwszą cechą, na którą patrzyłem wśród potencjalnych bramkarzy było to, czy to są ludzie o wysokich ambicjach, z sercem do walki i z pragnieniem, by ciągle podnosić swój poziom. To była podstawa - charakter. Bo jeśli masz umiejętności, ale nie potrafisz funkcjonować w zespole - to nie do końca o to chodzi. Żeby stworzyć dobrą grupę potrzebne są chęci do pracy, do wspierania i szanowania się nawzajem. Bo tylko jeden będzie grał w meczu, a chętnych jest trzech. Każdy ma szansę grać, ale każdy musi zaakceptować też inną rolę, która mu przypadnie. Atmosfera w grupie z pewnością zależy też ode mnie. Muszę robić wszystko, byśmy czuli się jak mała rodzina.

 
Mówiliśmy o rozwoju bramkarzy, a trener osobiści czuje, że jest lepszym trenerem niż wtedy, gdy przychodził do Śląska?
 
Pamiętam, że gdy przychodziłem do WKS-u z Miedzi to było dla mnie wielkie wydarzenie. Dla mnie to była pierwsza praca w ekstraklasie, a jednocześnie marzenie i zaszczyt, że pracuję w Śląsku. Jestem wrocławianinem i jest mnóstwo osób, które marzą, by być częścią tego klubu. A mnie się to udało. To było wspaniałe, ale nie poczułem się spełniony jako trener i nie czuję nadal. Też się rozwijam, też chcę w swoim warsztacie jeszcze wiele poprawić, zebrać kolejne doświadczenia, by być lepszym. Te trzy lata dały mi bardzo dużo. Również stresu! (śmiech) Z pewnością mogę jednak powiedzieć, że teraz jestem lepszym trenerem bramkarzy niż byłem w 2016 roku.
 
Przez te trzy sezony miał trener okazję współpracować z kilkoma sztabami szkoleniowymi.
 
Od każdego czegoś się nauczyłem. Nie tylko w Śląsku, ale i w Miedzi czy Polkowicach, gdy zaczynałem trenować. Zdobyłem sporo doświadczenia, wiedzy. Obecnie mamy bardzo dobrą atmosferę i bardzo rzetelną pracę. Każdy chce dać z siebie wszystko, by zrobić jak najlepszy wynik dla Śląska. Nie wychodzimy za daleko w przyszłość, patrzymy na najbliższy mecz i działamy wspólnie, by drużyna wygrywała.
 
Wybór pierwszego bramkarza to autonomiczna decyzja Krzysztofa Osińskiego?
 
Różne są sposoby współpracy i ja muszę to akceptować. U jednego trenera szkoleniowiec bramkarzy ma dużą decyzyjność, u innego wręcz całkowitą. U nas to zawsze konsultacja i podoba mi się taki system pracy. Jeżeli wybieramy bramkarza, to ja mam swój wybór, swoje zdanie, ale dyskutujemy o tym całym sztabem. Dobrze posłuchać opinii kolegów i uzupełniać się wzajemnie. Bo może oni przekonają mnie do tego, by przemyśleć decyzję. Mamy swoją trenerską grupę, mam w temacie bramkarskim duże zaufanie od trenera, ale chcemy decydować razem, by niczego nie pozostawić przypadkowi.

 
Dyskusje bywają mocno burzliwe?
 
Oczywiście! Czasem są sytuacje, że autentycznie w gronie sztabu się kłócimy i to bardzo mocno. Zawsze jednak wychodzimy z pokoju z jednym zdaniem. To buduje nasze relacje. Gdy ktoś ma coś do powiedzenia, albo zastrzeżenia, to nie ma ukrywania czy mówienia za plecami. Szefem jest trener Lavicka i on ma decyzyjność i ostateczne zdanie w każdej kwestii. Zawsze wcześniej jest jednak wspólna rozmowa. Trener podkreśla, że on pracuje w zespole, z wszystkimi razem. To się przydało w poprzednim sezonie. W trudnych momentach, gdy sytuacja w tabeli zrobiła się bardzo nieciekawa, nie było paniki i nerwowych ruchów, tylko rozsądna robota, dobre decyzje i wyjście z sytuacji obronną ręką.
 
Mamy więc wspólnie pracujący sztab, mamy trzech bramkarzy, ale z tyłu jest również Akademia Śląska Wrocław, w której z pewnością można znaleźć talenty również na pozycję golkipera. W jednym z trzebnickim sparingów między słupkami pojawił się nawet Bartek Frasik z drużyny CLJ.
 
Akademia Piłkarska to bardzo ważny element Śląska i wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. Mam bardzo dobry kontakt z trenerami bramkarzy w akademii. Często rozmawiamy, pracujemy wspólnie, by wyławiać te talenty i doceniać ich. Wspomniany Bartek Frasik w przyszłym sezonie dostanie szansę gry w III lidze w rezerwach, dla tak młodego bramkarza to będzie dobra okazja do sprawdzenia się. Jeśli ktoś pokaże swoją grą i pracą, że zasługuje, to jak najbardziej zapraszamy bramkarzy z akademii na treningi pierwszego zespołu. Niejednokrotnie pojawiał się na nich Gracjan Korytkowski czy Bartek Frasik. To dla nich fajne doświadczenie na przyszłość. Dużo pracy przed nimi, ale pokazujemy im, że ich widzimy, doceniamy i wspieramy w rozwoju. Bardzo dobrze współpracuje mi się z Tomaszem Hryńczukiem, który odpowiada za bramkarzy drugiego zespołu oraz centralnej ligi juniorów. Konsultujemy się ze sobą i myślę, że trzeba to kontynuować. Oczywiście - dla nas to by było fantastyczne, byśmy do I zespołu wprowadzali wychowanków. Każdy musi jednak na to zasłużyć ciężką pracą i dobrą postawą w meczach. Jeśli i trenerzy w akademii, i my w I zespole uznamy, że bramkarz jest gotowy, z miłą chęcią mu to oznajmię i tak się stanie. Jeśli są jednak jakieś braki, to ja też otwarcie o nich mówię. Rozmawiam z bramkarzem i przekazuję mu, że w mojej ocenie na dziś nie jest gotowy, żeby stać się bramkarzem pierwszego zespołu, na razie ma grać w III lidze czy też CLJ, ale widzę jego pracę i za jakiś czas wracamy do rozmowy. Wszystko jest przejrzyste, nikt nikogo nie bajeruje i nie oszukuje. Na pewno bramkarze z akademii mają szansę i pilnujemy tego tematu.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również