Wydarzenia

Pawłowski: Każdy punkt trzeba wywalczyć

2018-03-16 16:00:00
Tadeusz Pawłowski spotkał się z dziennikarzami na konferencji prasowej przed meczem z Wisłą Płock. Trener w swoim stylu opowiadał długo i ciekawie, poruszając sporo wątków związanych z grą i przygotowaniem zespołu.
Tadeusz Pawłowski: Na pewno mamy respekt przed Wisłą, mają bardzo dużo punktów, są wysoko w tabeli. Nie przyjadą tu atakować, raczej liczyć na szybkie kontry, dośrodkowania. Grają o to, by na 200% zapewnić sobie górną ósemkę. Statystyki motoryczne mówią, że Wisła wykonuje dużo sprintów, ma szybkie skrzydła. Pod względem przebieganego dystansu jesteśmy już na tym samym poziomie. Myślę, że Kamil Biliński nie zagra od początku. Może pojawi się na boisku, ale chyba nie od pierwszego gwizdka.

Mariusz Pawelec miał problemy z przywodzicielami, ale już wrócił do pracy. Wczoraj na treningu mieliśmy 25 graczy. To już sporo, choć wiadomo, że niektórzy od obozu przygotowawczego mieli 5 czy 6 treningów. Niektórzy wracają po kontuzjach. Ale przynajmniej w pewnej części meczu może będą mogli nam pomóc. Ostatnio nie mamy dobrych wyników, a przez ich brak traci się pewność siebie. Rutynowani gracze powinni jednak dać sobie z tym radę.

Zastanawiamy się nad Dankowskim, na pewno jest alternatywą, ale w Krakowie było widać, że długo nie grał. Można zaryzykować i go wprowadzać. Mamy jeszcze dwa dni, dwa treningi i zobaczymy. Na pewno Kamil jest blisko, można w pełni go obciążać. Nie ma co się obawiać o pogodę, boisko na pewno będzie bardzo dobrze przygotowane. Mamy alternatywę w postaci Kamila, ale zobaczymy, czy zaryzykujemy. Sytuacja jest 50 na 50, jednak jeśli Mario Pawelec będzie zdolny do gry, to raczej nie będziemy wystawiać Kamila. Na dziś Mariusz jest zdrowy.



Przez treningi reprezentacji Polski i Nigerii przy Oporowskiej mamy pewien problem z treningiem tylko w jeden dzień. Warunki do pracy mamy bardzo dobre i nie ma co szukać wymówek, że przyjedzie kadra i coś będzie trudniej. Boczne boisko jest w bardzo dobrym stanie, cały tydzień trenujemy na naturalnej trawie.

Marcin Robak brał antybiotyk, miał zapalenie płuc. Po meczu w Krakowie przepracował jednak z nami cały mikrocykl treningowy. Zastanawiamy się, co będzie lepsze. Czy Marcin w ataku, czy jakoś inaczej. Są alternatywy, jest Bergier, jest Piech. Każdy z tej trójki to trochę inny typ napastnika. Jest możliwość przejścia na ustawienie 4-4-2, ale pojawia się problem powrotu do obrony. Obserwowałem ostatnio nawet, jak daleko do defensywy wraca Leo Messi w meczu Barcelony. Gdy gra Arek z Marcinem po stracie piłki mamy dwóch graczy wyłączonych z obrony. Na to nie możemy sobie pozwolić.

Na dzisiaj Celeban na prawej obronie to potrzeba chwili. Środek defensywy nie funkcjonował odpowiednio. Nie da się tez ukryć, że mamy dość przeciętną średnią wzrostu. Jeśli wystawimy Srnicia, Piecha, Chrapka, Picha, to robi nam się bardzo wielu niskich zawodników. W polskiej lidze piłka często jest w powietrzu, trzeba znaleźć równowagę między niższymi, dryblującymi graczami, a wysokimi, dobrymi w pojedynkach główkowych. 

Rozmawiałem z Kubą Koseckim i mówiłem, że może dać dużo zespołowi, ale tylko wtedy, jeśli jest bardzo dobrze przygotowany. Ostatni tydzień trenował z drużyną i np. wczoraj wyglądał naprawdę dobrze. Ale nie chcę go wystawiać, by przydał się w jednej akcji. Nie jest nam potrzebny na jedną akcję, tylko by dawać impuls w ofensywie przez większość meczu. A on od okresu przygotowawczego miał może z 10 treningów. To jeszcze za mało, by móc pomóc zespołowi przez 90 minut. A musimy mieć graczy, którzy będą w stanie do samego końca spotkania wypełniać postawione założenia. Kuba to dobry zawodnik, gdy jest odpowiednio przygotowany. On też mówił, że w Niemczech grał na pozycji nr „10” i dobrze mu szło. Martwi mnie trochę to, że sześciu czy siedmiu zawodników mi powiedziało, że na „10” czuje się bardzo dobrze i chcieliby tam grać. Bo co wtedy z innymi pozycjami?



Rozmawiam z chłopcami, mówimy, że sytuacja jest trudna i żeby zdali sobie sprawę, że każdy punkt trzeba szanować i wywalczyć. Uważam, że w dolnej ósemce też trzeba umieć grać. Nasza liga jest bardzo fizyczna, a tam dochodzi jeszcze więcej walki. Trzeba ją podjąć. Pamiętam, gdy graliśmy kilka lat temu mecze z Widzewem czy Zagłębiem w tej grupie spadkowej. Do 80. minuty było 0:0 i trzeba było włożyć mnóstwo zaangażowania i wysiłku, by wyrwać zwycięstwa i się utrzymać. A większość naszych graczy nie grała o utrzymanie. Mamy wielu zawodników z nazwiskami, którzy grali w świetnych klubach w kraju i zagranicą, ale trzeba popatrzeć czasem w metryki, bo czas leci. Niektórym zawodnikom kończą się kontrakty, niektórzy zostają. Trzeba wybrać tych, którzy będą chcieli umierać za nasz klub.

Pierwszy tydzień naszej pracy, gdy graliśmy mecze co trzy dni, był bardzo trudny. Teraz mieliśmy dwa fajne mikrocykle i idziemy w górę. Sądzę, że po zespole widać symptomy lepszej dyspozycji biegowej. Te dwa tygodnie pracy podczas przerwy na mecze kadry mogą dać bardzo dużo. Ale to nie będzie dokręcanie śruby, kontrolujemy obciążenia.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również