Wydarzenia

Pawłowski: Musimy przyspieszyć grę

2018-08-24 13:55:00
- W poniedziałek spodziewam się meczu podobnego do tego z Pogonią. Myślę, że Zagłębie nastawi się na kontry. My musimy przyspieszyć naszą grę, szybciej kończyć ataki - mówi Tadeusz Pawłowski przed meczem wyjazdowym z beniaminkiem LOTTO Ekstraklasy.
Tadeusz Pawłowski: Nie jest tak, że nasza gra będzie teraz wyglądać jak w meczu z Pogonią. Możemy grać lepiej. Jednak taktyka Portowców narzuciła styl meczu. Zagrali mocno defensywnie i my - skoro przebiliśmy się przez ich obronę, tworząc trzy stuprocentowe sytuacje - powinniśmy byli je wykorzystać. Oglądaliśmy to spotkanie wiele razy. Gdyby wykorzystać choćby pierwszą świetną okazję, Roberta Picha, spotkanie wyglądałoby inaczej. Analizowaliśmy też liczby, raporty InStat potwierdzają, że pod względem biegania, szybkości, było w porządku. Zanalizowaliśmy to wszystko i teraz skupiamy się na meczu z Zagłębiem Sosnowiec.
 
W poniedziałek spodziewam się spotkania podobnego do starcia z Pogonią. Sądzę, że Zagłębie będzie grało z kontry. Na pewno przyjście Szymona Pawłowskiego wzmocniło ten zespół. Wyróżnia się Wrzesiński, jeden z najszybszych zawodników w lidze. To znowu może być mecz taktyki, bo rywale będą czekać na kontrataki. W ten sposób wypunktowali Pogoń Szczecin. My musimy przyspieszyć naszą grę, po odbiorze piłki trzeba prędzej kończyć akcję. Mówiłem o tym piłkarzom, ćwiczyliśmy to i mam nadzieję, że będzie postęp w tym elemencie.
 
Co do sytuacji kadrowej wiele się nie zmieniło. Cotra jest w tej chwili niezdolny do gry, zagrał 90 minut w meczu rezerw i doznał stłuczenia żeber. Wypadł nam też Szczepan, bo ma problem ze ścięgnem Achillesa. Nie będzie brany pod uwagę na spotkanie z Zagłębiem. Broź biega już sam i myślimy, że będzie z nim coraz lepiej, ale jeszcze nie jest gotowy do gry. Indywidualnie ćwiczy Igors Tarasovs. Możemy go zabrać do Sosnowca, ale nie jest jeszcze w stanie zagrać 90 minut. Najlepsza informacja to powrót  Augusto, który trenuje normalnie, doszedł do sił i można go brać pod uwagę przed poniedziałkowym meczem.

 
Po meczu z Pogonią rozmawialiśmy, że Kamil Dankowski powinien dawać więcej w ofensywie. Być odważniejszy i kreatywniejszy. Tego od niego oczekujemy. Nasze założenia były takie, by boczni obrońcy bardzo mocno wspierali ataki, a Kamil za kurczowo trzymał się defensywy. On o tym wie i w kolejnym spotkaniu będzie lepiej.
 
Część osób stwierdziła po starciu z Pogonią, że „Radecki się nie nadaje”. A on miał najwięcej zadań defensywnych w drużynie, przebiegł 12 kilometrów, miał bardzo dużo odbiorów. Jego indeks InStat był drugim najwyższym w naszym zespole. Oczywiście, brakuje mu kreatywności i doświadczenia w ekstraklasie. Gdy wpuściłem na boisko Gąskę, to nasza środkowa linia miała w tym momencie około 20 meczów w najwyższej lidze. W sumie. Oni jeszcze uczą się gry na tym poziomie. Widziałem mecze naszej drugiej drużyny w IV lidze i widziałem, gdy grali jeszcze w III. Widać skok wyraźną różnicę poziomów. Wielu mówi, że nie ma skoku między I ligą a ekstraklasą. Że skoro w Pucharze Polski było sporo przypadków, że drużyna z niższej ligi eliminowała tę z wyższej, to poziom jest podobny. Ale to jest tylko jeden mecz, czasem dwumecz. Co innego przenieść się z I ligi do ekstraklasy na stałe.
 
Ściągaliśmy młodych chłopaków jako inwestycję, bo w przyszłości mają stanowić o sile Śląska. Wiem, że dziś będą popełniać wiele błędów, że będą fragmenty zbyt wolnej gry, złego ustawienia. Ale to jedni z najzdolniejszych graczy w Polsce, z których będziemy mieli wiele pożytku. Powiedziałem, że nie mogę wpuścić wszystkich na raz, bo oni potrzebują czasu, cierpliwości. Nie można im zabrać pewności siebie. Rozmawiałem ostatnio z Łabojką, obserwowałem go na treningu. Zagrał kilkadziesiąt dokładnych podań, i z lewej, i z prawej nogi. Nerwowa atmosfera wokół zespołu na pewno nie pomoże nam w ich wprowadzaniu. Staramy się to robić, dużo trenujemy, rozmawiamy z nimi. To nie jest tak, że ja decyduję „nie grasz” i odwracam się plecami. Mamy dobry kontakt, oni wiedzą, że są utalentowani, że mogą być naprawdę dobrzy, że będą grali. Tylko trzeba mieć cierpliwość, wejść w odpowiednim momencie i pokazać, że jest się przydatnym, że ma się na tyle jakości i klasy, by grać w ekstraklasie. Nie ma gniewania się na siebie wzajemnie, mamy dobrą atmosferę w zespole.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również