Wydarzenia

Pawłowski: Po to tu jesteśmy

2020-09-24 10:15:00
- W Polsce Legia za każdym razem jest faworytem. Ale nasza w tym głowa, by na przestrzeni najbliższego czasu każdy, kto patrzy na Śląsk, też traktował ten klub jako faworyta. Po to tu jesteśmy - mówi Bartłomiej Pawłowski po swoim debiucie w barwach WKS-u i przed starciem w Warszawie z Legią.
Trzydzieści rozegranych minut, siedem celnych podań (na osiem), po jednym udanym dryblingu i pojedynku oraz sześć sprintów - tak w statystycznym skrócie wyglądał debiut Bartłomieja Pawłowskiego w barwach Śląska Wrocław. Skrzydłowy osiągnął też najwyższą prędkość maksymalną spośród wszystkich piłkarzy, którzy pojawili się tego dnia na murawie - 32,82 km/h. I choć nie jest to może najważniejsza meczowa statystyka, widać jednak, że pod względem motorycznym nowy piłkarz WKS-u już wszedł na wysoki poziom. - Szczerze mówiąc ja nie za bardzo żyję statystykami i nawet nie wiedziałem o tym najszybszym sprincie. Teraz jestem na etapie, w którym trener wprowadza mnie do zespołu. Drużyna gra fajną piłkę, choć ostatnio przytrafił się przegrany mecz w Szczecinie. Nie pokazaliśmy może wirtuozerii piłkarskiej, ale to było spotkanie, które na pewno mogliśmy wygrać. Musimy się rozwijać i pracować w każdym kolejnym tygodniu, by taki porażek już nie było - mówi Pawłowski. 27-latek ma za sobą sezon spędzony w tureckim Gaziantepie, po którym wraca do rodzimej Ekstraklasy.
 
Bartłomiej został zaprezentowany jako zawodnik WKS-u 10 września i niewiele ponad tydzień później po raz pierwszy pojawił się na murawie. Niestety dla niego, był to akurat pierwszy przegrany przez Śląsk mecz w sezonie. Skrzydłowy nie rozstrząsa jednak porażki, ale skupia się na mocnej pracy i budowaniu formy. - Niektórzy piłkarze wracają do treningów po kontuzjach czy chorobach, ja też dopiero wracam do prawidłowego rytmu treningowego z drużyną po transferze. Teraz szybko chce zbudować jak najlepszą formę. Widzę, że mamy tu naprawdę mocny zespół i będziemy jeszcze iść do przodu - mówi zawodnik, który występuje z numerem "10" na koszulce.

 
Pół godziny przeciwko Pogoni to była pierwsza okazja dla Bartka na pokazanie się w barwach Śląska. Z pewnością niebawem pojawią się jednak kolejne. - Wydaje mi się, że będę dostawał następne szanse, po to, by wziąć więcej ciężaru gry na siebie. Wiadomo, trener jest osobą odpowiedzialną za skład, on wie najlepiej, kto będzie potrzebny i trzeba się podporządkować do jego decyzji. Ale kiedy będę miał swoje minuty to dam z siebie wszystko, by jak najwięcej pomóc drużynie - zapowiada. A że pomagać drużynie potrafi, pokazywał już przez lata na polskich boiskach, zdobywając 20 goli i 18 asyst w Ekstraklasie. Więcej bramek na koncie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce mają w kadrze WKS-u tylko Pich i Celeban.
 
Okazja na kolejny występ przed Pawłowskim być może już w niedzielę. O 17:30 ma rozpocząć się spotkanie z Legią w Warszawie, choć warto zaznaczyć, iż istnieje możliwość przełożenia tego meczu ze względu na występy stołecznego klubu w eliminacjach Ligi Europy (po awansie Lecha Poznań do IV rundy eliminacji przełożone zostało starcie Kolejorza z Pogonią w ramach 5. kolejki). W czwartek podopieczni trenera Michniewicza zagrają u siebie z kosowską Dritą.

- Dla takich meczów gra się w piłkę - mówi Pawłowski o zbliżającym się meczu Śląska w Warszawie. - Zawsze, w każdej lidze, najlepiej rywalizować z drużynami, które są faworytem. Wygrywałem na Łazienkowskiej kilka razy, choć akurat bramki zdobyć się nie udało. Zawsze to ciekawe zmierzyć się z mistrzem Polski i pokazać się na tle najlepszej drużyny poprzedniego sezonu - przyznaje wychowanek Łódzkiego Klubu Sportowego.



W poprzednich rozgrywkach WKS miał spore problemy z późniejszym mistrzem Polski. Na początku sezonu co prawda zremisował w Warszawie 0:0, ale w rundzie rewanżowej przegrał u siebie 0:3. Punktu nie udało się zdobyć również w grupie finałowej, kiedy to przy Łazienkowskiej gospodarze zwyciężyli 2:0. Tym razem także to Legioniści będą faworytem. - Wspomniałem, że to zawsze najciekawsze rywalizować z faworytem, w każdej lidze. A w Polsce tak jest z Legią. Nasza w tym głowa, by na przestrzeni najbliższego czasu każdy, kto patrzy na Śląsk, też traktował ten klub jako faworyta. Po to tu jesteśmy, chcemy, by nasza drużyna podchodziła do meczów jako ten zespół, od którego oczekuje się trzech punktów i który spełnia te oczekiwania. Sądzę, że to może być naprawdę ładne spotkanie dla oka - zapowiada Bartłomiej Pawłowski.

Mecz Legia vs. Śląsk w niedzielę, 27 września o godz. 17:30 w Warszawie.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również