Wydarzenia

Pawłowski: Pokazaliśmy serce

2018-03-18 18:00:00
- Chcę podziękować drużynie, bo pokazali serce, walczyli o zwycięstwo do ostatniej akcji. To jeszcze nie było "to", ale zrobiliśmy kolejny krok do przodu - mówi Tadeusz Pawłowski po remisie Śląska 1:1 z Wisłą Płock.
Tadeusz Pawłowski: Myślę, że to był wyrównany mecz. Nie chciałbym mówić, że się cieszę, ale myślę, że zrobiliśmy kolejny krok do przodu. Do końca walczyliśmy o zwycięstwo. Fajnie, że wszystkie zrobione zmiany wyglądały w porządku. Mario Pawelec wszedł w końcówce, bo Lewandowski zgłosił kontuzję. Szkoda sytuacji Robaka w drugiej połowie, to była stuprocentowa szansa. Ale było wiele akcji, w końcówce to szło w obie strony. Teraz przed nami dwa tygodnie, ale nie przerwy, tylko ciężkiej pracy. Jutro piłkarze mają wolne, a od wtorku chcemy ostro pracować dalej, by nasza gra wyglądała lepiej. Dzisiaj chcę podziękować zespołowi. Pokazali serce i to, że mogą walczyć przez 90 minut. To pierwszy krok do większej radości dla Wrocławia i klubu.

Przed meczem podkreślaliśmy, że Wisła jest groźna w szybkim kontrataku. By temu zapobiegać mówiliśmy, że napastnicy muszą być pierwszymi obrońcami. To zaczęło funkcjonować, dodatkowo widzieliśmy kilka fajnych piłek od środkowych obrońców, Riedera i Tarasovsa, dobry mecz w środku pola zagrali Riera z Augusto. Na Robaka mogła mieć wpływ niedawna choroba. Przez tydzień leżał w łóżku, brał antybiotyk. Ale z drugiej strony w sytuacji, którą miał, trzeba umiejętnie strzelić. Zabrakło nam bramek, a parę razy piłka przeszła wzdłuż pola karnego. Mówiliśmy, by 3-4 graczy znajdowało się w „szesnastce” przy dośrodkowaniach. To jeszcze nie było „to”, ale jeśli chodzi o emocje i walkę, nie mam pretensji do drużyny.

Dziś w hotelu przeprowadziliśmy sporo rozmów indywidualnych. Zależało nam, by piłkarze byli zmotywowani. By pokazali, jak bardzo chcą. Rozmawiałem też z Kubą Koseckim i pytałem, na ile minut będzie miał siłę. Odpowiedział, że na 90. Ale on jednak miał dłuższą przerwę. Poszło jednak od niego sporo impulsów w ofensywie. Uczulaliśmy skrzydłowych, by nie bali się, by ryzykowali grę 1 na 1. Bardzo ceni się takich zawodników we współczesnej piłce. Sporo tego się nam dziś udawało. Jeśli popracujemy i dojdzie trochę więcej spokoju, może być jeszcze lepiej. Mimo tego, że jako sztab jesteśmy z Wrocławia i oglądaliśmy ten zespół, to trochę się go nadal uczymy. Poznajemy charaktery piłkarzy. Do tej pory grało u nas 16 czy 17 zawodników. Pokazaliśmy, że mamy respekt dla wszystkich, że ich szanujemy i chcemy, by grali dla Śląska. Poza walką trzeba jeszcze pokazać umiejętności, którzy ci gracze przecież mają.

Punkt dedykuję mojemu synowi, który obchodzi dziś urodziny.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również