Wydarzenia

Pawłowski: Przeważamy, ale brakuje bramek

2018-12-04 20:15:00
- Kolejny mecz u siebie wygląda prawie tak samo jak poprzednie. To film, który się powtarza. Mamy zdecydowaną przewagę, ale nie strzelamy goli - mówi Tadeusz Pawłowski po porażce 0:1 z Miedzią Legnica w 1/8 finału Pucharu Polski.
Tadeusz Pawłowski: Kolejny mecz u siebie wygląda prawie tak samo jak poprzednie. To film, który się powtarza. Mamy zdecydowaną przewagę, a pierwszy atak gości kończy się ich trafieniem. Później znowu atakujemy, mamy przewagę. Ale znowu nie strzeliliśmy gola. Mamy taką filozofię gry, by atakować, prowadzić grę. Trzeba ją udoskonalić, nadal pracować, by przynosiła więcej bramek.
 
To był inny mecz niż ten w Legnicy, bo też Miedź zmieniła system gry. Mówiłem o tym już przed spotkaniem. Oni grają teraz dużo bardziej defensywnie. Innym zespołom też trudno się z nimi gra, było to widać w poprzednich meczach ligowych. Dziś bardzo potrzebowaliśmy bramki. Gdyby padła, starcie wyglądałoby inaczej. Oczywiście, czystych sytuacji nie było wiele. Mecz toczył się na trzydziestym metrze od bramki przeciwnika i to okazało się być dla nas problemem. Atakiem pozycyjnym wszystkim drużynom w Polsce gra się trudno. Trzeba mieć doskonale wyszkolonych technicznie zawodników, potrafiących grać na małej przestrzeni, w trójkątach. My przebudowujemy drużynę, by właśnie tak grać w piłkę. Nie jest tak, że rywale przyjeżdżają na nasz stadion i bawią się z nami w kotka i myszkę. My przeważamy, tylko brakuje nam bramek. Musimy dalej nad tym pracować. Bo chcemy kreować grę i mieć w niej porządek, by w ataku pozycyjnym zrobić więcej niż dzisiaj.
 
Krzyczałem zza linii do zawodników, że podania w ataku pozycyjnym muszą być szybsze, zmiana stron musi następować prędzej, by otwierać przestrzenie. Do tego trzeba pracy, pracy i pracy. Nie kupowania drogich zawodników, bo chcemy pracować z zespołem, który mamy. To proces, rodzący się w bólach. Czekamy aż zaskoczy.
 
Nie mogę wprowadzić wszystkich młodych razem, mówiłem już o tym na początku sezonu. Dlatego na przykład Szczepan czekał na szansę. Potrzebował czasu, by dostosować się do tempa gry w Ekstraklasie. Pokazał się z dobrej strony w rezerwach, udowodnił na treningach, że walczy o miejsce w składzie. Szukamy przebojowego, silnego gracza, pasującego do naszej koncepcji. Każdemu chcemy dać szansę, by nasza gra mogła wyglądać lepiej. Będę stawiał na Samca-Talara, ale musimy go krok po kroku przygotować. Trzeba zbudować w nim pewność siebie, umiejętnie wprowadzić. Dziś był kolejny krok w jego rozwoju. Widzieliśmy jednak, ile czasu potrzebował Pałaszewski, by stać się zawodnikiem pierwszego zespołu. Samiec-Talar jest dobrze zbudowany, szybki, ma świetny instynkt strzelecki. Umie strzeli gola z niczego. Daj Boże, by się dobrze rozwijał, a już za rok będzie z niego więcej pociechy. 
 
Miedzi przez kontuzje wypadła środkowa linia złożona ze świetnych zawodników. Dlatego zmienili koncepcje, bo nie dawali rady w takiej grze jak wcześniej. Ja nie chce teraz zmieniać naszej filozofii i powiedzieć "brońmy się", skakać z jednego systemu na drugi. Jeżeli cała polska piłka ligowa będzie chciała grać z kontry, to wkrótce będziemy przegrywać z drużynami z Kazachstanu, z Azerbejdżanu. Takie jest moje zdanie. 
 
Fizycznie jesteśmy dobrze przygotowani, więc trzeba się zregenerować i walczyć w Poznaniu. Dziś walczyliśmy do ostatnich minut. Oczywiście, trzeba to było robić mądrzej, cierpliwiej, dokładniej. Ale sił nam nie brakowało. Granie co trzy dni nie jest łatwe, ale dojdzie do nas Tarasovs, być może Chrapek i będziemy gotowi.
 
Co do kontuzji Piotra Celebana - jeszcze poczekajmy. W czwartek wyjdzie na trening i wtedy zadecydujemy. Na pewno nie zmusimy go, by grał z kontuzją. Jeżeli nie będzie ryzyka - zagra. Jeśli będzie - na siłę nie wystawimy Piotrka do gry. To jest jakaś dawna kontuzja, USG wykazało zgrubienie, być może od starej blizny. Piotr mówił mi dziś, że jest dużo lepiej. 
 
W lecie przyjęliśmy koncepcję przebudowy zespołu. To rodzi się w bólach. Ja wierzę w ten projekt. Motywują mnie rozmowy z innymi trenerami i to, co oni mówią o naszej grze, mają do nas respekt. Nie jest tak, że pstrykniemy i będzie wszystko jak należy. Postawiliśmy sobie bardzo ambitny cel bycia w górnej ósemce. To nam ucieka i widać po zawodnikach, że jest więcej nerwowości. Jeśli damy sobie czas i zaufanie - to nasza praca przyniesie efekty. Ja jestem pełen energii. Wiem, że karta się odwróci.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również