Wydarzenia

Pawłowski: Walka, porządek i determinacja

2018-10-01 20:30:00
- Cały zespół zasłużył na pochwałę. Widzieliśmy przede wszystkim walkę, porządek w grze i 90 minut determinacji - komentuje zwycięstwo z Jagiellonią 4:0 trener Śląska Tadeusz Pawłowski.
Tadeusz Pawłowski: Dobre spotkanie mojego zespołu. Na przedmeczowej konferencji prasowej mówiłem, że jedziemy do Białegostoku pokazać się z jak najlepszej strony. Cały tydzień przygotowywaliśmy się na to, że zagramy dwoma napastnikami. Za nami fajny mecz z tego względu, że zagraliśmy bardzo dobrze w defensywie. Byliśmy zorganizowani i nie pozwalaliśmy Jagiellonii na zbyt wiele.
 
Do przerwy 0:0 i brakowało przede wszystkim ostatniego podania. W drugiej połowie dobra zmiana skrzydeł, czyli Pich i Cholewiak poszli na swoje "lepsze" nogi do dośrodkowań i widzieliśmy efekty. Cały zespół zasłużył na pochwałę. Widzieliśmy przede wszystkim walkę, porządek w grze i 90 minut determinacji.
 
Napisałem przed meczem liczbę "114", bo tyle kilometrów przebiegliśmy w meczu z Piastem, co dało nam pewne zwycięstwo. Dziś zrobiliśmy nieco mniej - 112 kilometrów - ale to wciąż dobry wynik.
 
Przede wszystkim cieszę się, że zdobywamy bramki i organizacja gry jest coraz lepsza. Wciąż okazujemy pokorę, bo tabela jest spłaszczona, a my jesteśmy w środku tabeli. Czeka nas jeszcze dużo pracy, ale widać, że ten zespół ma duże możliwości. Myślę, że nasza gra ustabilizowała się w defensywie. Doszedł Cotra i Broź, czyli doświadczeni piłkarze, którzy wprowadzają dużo spokoju.
 
Czekam na wyróżniających się zawodników z Centralnej Ligi Juniorów czy drugiej drużyny. Byłem na meczu w Trzebnicy, obserwowałem Szczepana i to nie było jeszcze to. Wczoraj jednak zagrał dobry mecz w rezerwach, na to czekałem i zobaczymy... Spokojnie, musimy być cierpliwi, bo runda jesienna trwa do 22 grudnia. Każdy ma szansę jeszcze na grę w I zespole, ale zawsze będą wychodzić na boisko najlepsi. Zespół potrzebował zwycięstwa i stało się to w dodatku na wyjeździe z liderem - z bardzo dobrym zespołem.
Autor: Michał Krzyminski, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również