Wydarzenia

Piast za mocny, Śląsk przegrywa u siebie

2015-09-25 22:25:00
2
Śląsk przegrał we Wrocławiu z Piastem Gliwice 1:2 (0:1) i przerwał serię czterech meczów bez porażki na własnym stadionie. Gola dla wrocławian zdobył Kamil Biliński, a dla gości trafiali Herbert i Korun.

Ostatnie tygodnie są dla Śląska bardzo nierówne. Zwycięstwo z Jagiellonią czy awans do ćwierćfinału Pucharu Polski po pokonaniu Podbeskidzie były przeplatane porażkami w Krakowie z Wisłą i z Górnikiem w Zabrzu. Przed spotkaniem z liderem Śląsk musiał więc znaleźć tę właściwą formę, bo rywal nie lada. Piast to rewelacja rozgrywek, w pokonanym polu zostawił już m.in. Lecha oraz Legię. Trener Pawłowski postawił na skład bez wielkich eksperymentów, jednak nie bez zmian. Do jedenastki wrócił Zieliński, a na ławce mecz rozpoczął Grajciar.

Wrocławianie rozpoczęli z animuszem, już w drugiej akcji groźny strzał z ostrego kąta oddał Biliński, ale goście nie pozostawali dłużni. Chwilę potem dwukrotnie zagrozili bramce WKS-u, chcąc pokazać, że nie przez przypadek okupują fotel lidera.Szybko chciał odpowiedzieć Śląsk kolejnymi próbami Bilińskiego i tym samym już od startu mieliśmy spotkanie prowadzone w szybkim tempie, ze sporą porcją akcji podbramkowych. 

Najbliżej powodzenia był w 25. min Martin Nespor, który trafił w słupek, wykorzystując dobre podanie Ziveca. Duet Zivec-Nespor jest motorem napędowym Piasta w tym sezonie i nie omieszkali pokazać tego i na Stadionie Wrocław. Z kolei ataki WKS-u napędzał Biliński, który kilkarotnie napędził strachu Szmatukowi. Niestety najwięcej strachu na stadionie wprowadził duet Mraz-Herbert. Tuż przed przerwą ten pierwszy posłał świetne dośrodkowanie, a drugi głową skierował piłkę do siatki. Tym samym do przerwy we Wrocławiu było jak w książce. Książce Adama Bahdaja - Do przerwy 0:1.

Wrocławianie na drugą połowę wyszli podrażnieni niekorzystnym wynikiem i dynamicznie dążyli do jego zmiany. Najpierw postraszył ich Barisic, ale oddał niecelny strzał. Trener Pawłowski zaczął dokonywać zmianmiany. Na boisku pojawił się Grajciar, potem Ostrowski i Śląsk budował coraz więcej ofensywnych akcji.

Chwilę później Kiełb po rajdzie środkiem boiska oddał piłkę Kamilowi Bilińskiemu, a ten pewnym strzałem z ostrego kąta pokonał bramkarza gości. Próbował dziś wiele razy i w końcu mu się udało! Po godzinie gry Śląsk cieszył się remisem, ale gliwiczan ten rezultat nie satysfakcjonował. Co - jak się okazało - mieli szybko i dobitnie udowodnić...


Odpowiedź była niemal natychmiastowa i Piast wyszedł na prowadzenie. Wynik podwyższył Korun, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym i trafił do bramki po rykoszecie, który dodatkowo zmylił Pawełka.

Wrocławianie w końcówce starali się atakować bramkę Szmatuły. Najpierw strzelał Gecov, potem Grajcar, ale w obu przypadkach uderzenia były nieskutecznie. Piłkarze Śląska nie wychodzili spod pola karnego gości, jednak do końca meczu nie udało im się pokonać gliwickiego bramkarza. Trener Pawłowski wprowadził jeszcze na boisko Bartkowiaka, ale na niewiele się to zdało i wynik pozostał bez zmian. 

Doping ponad 4 tysięcy dzieci "uczących się dopingu" na trybunie D tym razem nie pomógł wrocławianom. Piłkarze Śląska przerwali dobrą passę czterech meczów bez porażki na własnym stadionie, a Piast umocnił się na fotelu lidera. 


Śląsk Wrocław - Piast Gliwice 1:2 (0:1)
Bramki: Biliński 59 - Hebert 44, Korun 63 

Śląsk: Pawełek - Zieliński, Celeban, Hołota (74 Ostrowski), Pawelec - Hateley, Gecov - Paixao (85 Bartkowiak), Danielewicz (55 Grajciar), Kiełb - Biliński
Piast: Szmatuła - Korun, Osyra, Hebert - Pietrowski, Murawski, Vacek (84 Moskwik), Zivec (90 Mak), Mraz - Barisić, Nespor (62 Badia)

Kartki:
Celeban, Zieliński, Paixao, Pawelec, Kiełb - Zivec
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)
Widzów: 11 444

Autor: Laura Piórek, Jędrzej Rybak

Zobacz również