Wydarzenia

Piątkowy przegląd prasy o Śląsku Wrocław

2015-04-17 09:40:00
Zapraszamy na piątkowy przegląd informacji prasowych. Z dzisiejszych gazet wybraliśmy najciekawsze artykuły dotyczące Śląska Wrocław i jego piłkarzy... obecnych i byłych.

Gazeta Wrocławska - Rewolucja na Lechię czy może tylko lifting?

 

Na wczorajszej konferencji prasowej przed meczem z Lechią Gdańsk nie było ani żadnego z piłkarzy, ani Tadeusza Pawłowskiego. Na pytania dziennikarzy odpowiadał asystent trenera Paweł Barylski. W sumie to nawet się bardzo nie dziwimy, bo pewnie byłoby znów sporo szumu wokół ostatniej rewolucji w składzie i zmiany kapitana, a tu jednak potrzeba trochę spokoju i skupienia.  Najbardziej oczywiście wszystkich interesuje, czy w sobotnim meczu w pierwszym składzie wyjdzie Marco Paixao. Barylski zapewniał, że pomimo iż Portugalczyk stracił kapitańską opaskę, to i tak brany jest pod uwagę przy ustalaniu składu. Pewnie tak jest, bo nie ma znów w Śląsku wielu wybitnych snajperów. Z drugiej strony, jak czuje się teraz Paixao, gdy otwarcie postawiono mu wotum nieufności? Czy będzie w stanie zagrać na 100 proc. ze świadomością, że kwestionuje się jego dotychczasową postawę na boisku, a za trochę ponad dwa miesiące wyjedzie z Wrocławia? (…)

 

Najmniej rotacji spodziewamy się w defensywie. Ze składu z powodu kontuzji wypadł, co prawda, Dudu, ale poza tym wielkiej rewolucji trudno oczekiwać. Spotkanie z Lechią będzie ważnym meczem dla Mariusza Pawełka, który zadebiutuje w roli kapitana WKS-u. - Wcześniej pełniłem tę rolę tylko jako zastępca. Miałem kilka takich epizodów w czasach, gdy grałem w Turcji. W polskiej lidze zdarzyło się to może dwa razy w Wiśle Kraków. Nie pamiętam na jak długo, ale za trenera Maaskanta zastępowałem w roli kapitana zespołu Radka Sobolewskiego opowiada bramkarz WKS-u i dodaje, że był zaskoczony decyzją trenera Pawłowskiego. - Jeszcze przed zbiórką w szatni trener wezwał Piotra Celebana, Mariusza Pawelca, Krzyśka Ostrowskiego i Toma Hateleya - czyli nową radę drużyny - do siebie. W takim gronie, wraz z trenerem Pawłem Barylskim przekazał nam decyzję - wyjaśnia Pawełek.

 

Gazeta Wyborcza - Wielka siła przekazu trenera (rozmowa z psychologiem sportu Kamilem Wódką)

 

Piłkarze Śląska nie wygrywali meczów, a mimo to trener Tadeusz Pawłowski chwalił ich za ładną grę. To dobra metoda motywacyjna?  

Jestem daleki od tego, żeby dawać proste sądy. Z prostego powodu - nie jestem pracownikiem klubu i nie ma mnie przy drużynie. Nie mając odpowiednich „danych", trudno tworzyć wiarygodne opinie. Nie zamierzam też wchodzić w czyjeś kompetencje.

 

Ale czy ciągłe klepanie po plecach, nawet w przypadku niepowodzeń, to słuszna metoda?

Wszystko zależy od strategii przyjętej w klubie przez trenera. Zależy, czy drużyna jest rozliczana za wynik czy za zrealizowanie założeń, głównie taktycznych. Jestem daleki od stwierdzenia, że „nieważne, jak gramy, ale ważne, że wygrywamy". Najważniejsza jest koncentracja na elementach, które zależą od zawodnika. Trudno bowiem wpłynąć na takie czynniki jak dyspozycja rywala, sędziego, stan murawy czy warunki atmosferyczne. Na to trenerzy i zawodnicy nie mają wpływu, tak samo jak na szczęście, które w sporcie także jest potrzebne. Jeśli więc zawodnik ma być za coś rozliczany, to tylko za rzeczy, na które ma realny wpływ. Mam tu na myśli np. realizację zadań na boisku, nastawienie na walkę, agresywność, pewność siebie czy koncentrację. W myśleniu długofalowym,jeśli trener zdecyduje się na jakąś filozofię, a prezes klubu będzie miał wystarczająco dużo cierpliwości, to ten mechanizm powinien działać płynniej. To daje drużynie stabilność, a forma jest mniej falująca.

 

(…)

 

Niedawno Marco Paixao skrytykował kolegów z drużyny, zarzucając im brak wiary w zwycięstwa. Był wtedy kapitanem zespołu. Czy kapitanowi wolno więcej? 

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na takie pytanie. Wszystko zależy od stylu i filozofii prowadzenia drużyny. Przecież trener doskonale wie, co i kiedy mówią zawodnicy. Oczywiście może się na to zgodzić i nie wtrącać. Skłaniałbym się jednak do stwierdzenia, że od oceny dyspozycji zawodników - zwłaszcza tej publicznie wygłaszanej - jest trener, a nie zawodnicy.

 

Przegląd Sportowy - Wrocław mnie wzrusza (wywiad z Sebastianem Milą)

 

Zostawił pan coś po sobie w szatni Śląska?  

Chyba nie, był to tak zakręcony dzień, że wszystko robiłem w pośpiechu. Mam nadzieję, że chociaż trochę sympatii kolegów tam zostało.  

 

Utrzymuje pan z kimś bliższy kontakt?  

Z Krzyśkiem Ostrowskim, Mariuszem Pawelcem, Piotrkiem Celebanem czy Mariuszem Pawełkiem. Spędziłem z nimi dużo czasu. Mam też wielu znajomych z Wrocławia spoza środowiska futbolowego. Myślę, że w sobotę będą mieli po części rozdarte serducha.

 

Wspomniany Mariusz Pawełek, nowy kapitan Śląska, powiedział w czwartek na antenie Radia Wrocław, że nie wie, jak jego drużyna przywita Sebastiana Milę, skoro na dobrą sprawę on sam się jeszcze z nią nie pożegnał.  

Mam nadzieję, że Mario mi to wybaczy. Wtedy wszystko działo się tak szybko. O 23 dowiedziałem się, że kluby osiągnęły porozumienie, a następnego dnia o 7 koledzy ze Śląska wylatywali na obóz. Nie było szans, żeby się spotkać. A we Wrocławiu pożegnałem wszystkich oficjalnie podczas konferencji prasowej.

 

(…)

 

Czuje pan coś specjalnego przed powrotem do Wrocławia?  

Bardzo się cieszę na samą myśl o przyjeździe do tego miasta. Nie mam zielonego pojęcia, jak przyjmą mnie kibice. Oni zrobili dla mnie już tak wiele, że niczego więcej nie oczekuję. Teraz chcę im podziękować za to, jak mnie wspierali.  

 

Jest pan wyraźnie wzruszony.  

Zawsze się wzruszam, kiedy pojawia się temat powrotu do Wrocławia. Z radości, że znów zobaczę się ze wszystkimi.

 

Fakt - Po golu nie będę się cieszył

 

W sobotę Sebastian Mila (33 l.) wróci do Wrocławia! Śląsk zagra na Stadionie Miejskim z Lechią (pocz. 15.30, Canal+ Sport). Były kapitan WKS deklaruje Faktowi, że jeśli strzeli gola, to nie będzie go fetował. - Mam za duży szacunek do Śląska, aby cieszyć się po bramce dla gdańszczan – mówi dla Faktu doświadczony pomocnik.

 

Mila na lata pozostanie ikoną Śląska. Choć zimą wybrał ofertę Lechii, to wciąż do klubu z Wrocławia ma ogromny sentyment. (…) - Na pewno jestem zadowolony z przenosin. Lechia starała się mnie pozyskać, a ja bardzo chciałem grać w Gdańsku. Determinacja klubu i przyjęcie mnie przez kibiców dało mi nową, młodzieńczą fantazję - dodaje mistrz Polski ze Śląskiem z 2012 roku.

 

Fakt - Marco może wystąpić

 

Marco Paixao (31 l.) najprawdopodobniej rozpocznie mecz z Lechią (sobota, godz. 15:30) na ławce rezerwowych. Pojawiły się wątpliwości, czy piłkarz będzie jeszcze grał w Śląsku, skoro za dwa miesiące wygasa mu kontrakt. - Jak najbardziej rozważamy wystawienie Marco do gry w sobotę – mówi drugi trener Śląska Paweł Barylski (40 l.).

Autor: Mateusz Kondrat

Zobacz również