Wydarzenia

Pierwsza runda na remis

2015-07-16 22:18:00
2
Bez goli zakończyło się spotkanie Śląska Wrocław z IFK Goeteborg w II rundzie eliminacji Ligi Europy. Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego stoczyli wyrównany pojedynek z wicemistrzem Szwecji i losy dwumeczu rozstrzygną się już za tydzień w rewanżu. Awans jest sprawą całkowicie otwartą.
Po wyeliminowaniu wicemistrza Słowenii, NK Celje, na Śląsk czeka kolejny wicemistrz kraju - tym razem Szwecji. W II rudzie eliminacji Ligi Europy wrocławianie mierzą się z IFK Goeteborg. Na pierwszy akt tego dwumeczu trener Tadeusz Pawłowski desygnował nieco zaskakującą jedenastkę. W wyjściowym składzie znalazł miejsce dla powracającego do Śląska Adama Kokoszki, który jednak grał na nietypowej dla siebie pozycji w środku pomocy. WKS wyszedł w ustawieniu 4-3-3, a na ławce mecz rozpoczęły inne najnowsze nabytki: Gecov i Biliński, którzy usiedli obok m.in Flavio Paixao.

Szwedzi swoją pierwszą składną akcję skonstruowali już na początku spotkania. Po upływie trzech minut Vibe celnym strzałem zmusił Pawełka do interwencji. Kapitan skutecznie wywiązał się ze swojego zadania. Śląsk lepiej operował piłką, ale obrona gości nie dawała się łatwo zaskoczyć. Kilkakrotnie zakotłowało się pod bramką Alvbaga, głównie po dośrodkowaniach z bocznych rejonów boiska, lub stałych fragmentów gry.

Z biegiem czasu inicjatywę coraz wyraźniej przejmował WKS, próbując "ukłuć" rywali na różne sposoby. Najbliżej powodzenia był w 38. min Hołota, który uderzył głową po dobrej wrzutce Dudu. Niestety, nad poprzeczką. Już w kolejnej akcji odpowiedzieli Szwedzi - Boman z ostrego kąta strzelił lewą nogą tuż obok słupka bramki. To była najlepsza sznasa "Aniołów" w pierwszej połowie. Połowie wyrównanej, choć "ze wskazaniem". Na Śląsk.

Po zmianie stron śmielej zaczęli poczynać sobie podopiecnzi trenera Lennartssona. Groźnie było po strzałach Ankersena i Bomana, którzy na przestrzeni kilku minut napędzili sporo strachu Pawełkowi i spółce. Równo po upływie godziny gry odpowiedzieli wrocławianie - gdyby tylko Grajciar sięgnął piłkę głową po wrzutce z prawego skrzydła... Niestety, nie sięgnął. Chwilę potem na murawiue pojawił się debiutujący w trójkolorowych barwach Marcel Gecov, a także powracający do Wrocławia Kamil Biliński.

Aktywny na początku meczu Vibe przypomniał o sobie w 70. min, kiedy jego strzał zza szesnastki nieznacznie minął poprzeczkę bramki Śląska. W drugiej połowie szwedzkie ataki były bardziej konkretne. Ale na pewno nie można było mówić o "potopie szwedzkim". Piękną próbą na akcje rywali odpowiedział Pich, który ze skrzydła zszedł do środka i posłał futbolówkę w stroną długiego rogu bramki. Wyciągnięty jak struna Alvbage zdołał dosięgnąć do piłki. Tak samo uczynił Pawełek, broniąc kilka minut później ładny strzał Ankersena.

Do końca wynik nie uległ zmianie, tym samym Śląsk pozostaje w tym (krótkim, jak na razie) sezonie niepokonany, a sprawa awansu rozstrzygnie się w Szwecji. Po meczu na Stadionie Wrocław nie łatwo wskazać faworyta rewanżu. Druga połowa pokazała, że Szwedzi potrafią się nie tylko bronić, ale WKS jak najbardziej stać na awans.

Trudno powiedzieć, która drużyna jest w lepszej sytuacji przed rewanżowym spotkaniem. Teoretycznie Goeteborg - w końcu to na ich boisku wszystko się rozstrzygnie. Z drugiej strony Śląskowi do awansu wystarczy bramkowy remis. Za tydzień w Szwecji czeka nas niezwykle zacięta walka. Stawką III runda eliminacji Ligi Europy. Jest więc o co walczyć  - to może być pasjonujące 90 minut. Albo 120...


Śląsk Wrocław - IFK Goeteborg 0:0

Śląsk: Pawełek - Zieliński, Celeban, Pawelec, Dudu - Hateley (68 Biliński), Kokoszka (61 Gecov), Hołota, Grajciar, Pich - Kiełb (77 Flavio)
Goeteborg: Alvbage - Salomonsson, Aleesami, Eriksson, Ankersen, Smedberg (77 Rieks), Svensson, Boman (77 Engvall), Rogne (87 Jonsson), Vibe, Bjarsmyr
Żółte kartki: Kiełb
Sędzia:
Jesus Gil Manzano
Widzów:
16 978
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również