Wydarzenia

Piotr Jawny: Główny cel to rozwój wychowanków

2014-12-28 16:30:00
1
- Chcemy dawać jak najwięcej szans młodym graczom, tak jak wspominałem - tym, którzy przechodzą z gry z rówieśnikami, do spotkań seniorskich - mówi Piotr Jawny, szkoleniowiec Śląska II Wrocław, z którym porozmawialiśmy o minionej jesieni zespołu rezerw.

Śląsk II Wrocław był w końcowej fazie jesieni rozpędzony, więc chyba szkoda, że nie udało się rozegrać meczu w Zielonej Górze?

Osiągaliśmy coraz lepszą formę w tej części sezonu i liczyliśmy, że zakończymy rok dobrym wynikiem. Zastanawialiśmy się dlaczego tego ostatniego meczu nie mogliśmy rozegrać, w końcu nie było żadnej powodzi w Zielonej Górze. Rozgrywkami zarządza Lubuski Związek Piłki Nożnej i podjął taką decyzję, która nam może nie odpowiadała, ale się do niej zastosowaliśmy.

 

Bez punktów w tym meczu nie udało się utrzymać na podium w III lidze, ale 4. miejsce po rundzie jesiennej i tak trzeba jednak uznać za spory sukces.

Myślę, że nasz wynik można oceniać pozytywnie. Gdy przed sezonem rozmawiałem z trenerami innych zespołów, to większość z nich przewidywała, że uplasujemy się w okolicach środka tabeli. Na pewno trzeba więc zaliczyć nasz rezultat do sukcesów i z pewnością nie będzie nam to przeszkadzało w rundzie rewanżowej. Mimo to twardo stąpamy po ziemi i mamy świadomość, że awans nie jest naszym głównym celem. Docelowo nasz zespół jest miejscem dla chłopców, którzy kończą grę w juniorach i na takim poziomie rozgrywkowym mają oni szansę na zbieranie wartościowego doświadczenia.

 

 

Pomocni w osiągnięciu czołówki III ligi okazywali się być piłkarze z drużyny Tadeusza Pawłowskiego?

Nigdy nie można przewidzieć jacy zawodnicy z ekstraklasy będą do naszej dyspozycji. Na pewno kilka pozytywnych wyników osiągnęliśmy dzięki pomocy graczy z najwyższej klasy rozgrywkowej. Czasami Mariusz Pawelec chciał sobie pograć i szukał rytmu meczowego i to z pewnością wpłynęło na nasze dobre rezultaty, ale też pomogło mu równo prezentować się w meczach T-Mobile Ekstraklasy. To też jedna z ważnych funkcji Śląska II Wrocław, że pozwalamy tu grać piłkarzom, którzy nie zawsze znajdują miejsce w składzie pierwszej drużyny. 

 

Gdy myślę o minionej rundzie to moim pierwszym skojarzeniem jest mecz w Mostkach, wygrany od 0:3 do 4:3. Który mecz Panu najbardziej utkwił w pamięci?

Na pewno trzeba przypomnieć jeszcze raz o tym spotkaniu. Graliśmy w końcu z liderem, który do momentu meczu z nami w ogóle nie przegrał. Do przerwy traciliśmy trzy bramki i nie ma co ukrywać, znajdywaliśmy się w trudnej sytuacji. Podeszliśmy jednak do tego spokojnie. Nie miałem do chłopców pretensji za to, że stracili te gole, ale za to, że w ogóle nie grali w piłkę. Można w końcu przegrać spotkanie, ale trzeba prezentować jakiś pomysł na tę grę. Nie chcieliśmy się zaraz po wznowieniu rzucać na rywala, ale ze sporym spokojem zacząć rozgrywać ten mecz na naszych warunkach. Zdobyliśmy gola, potem następnego - nasza pewność siebie rosła, a przeciwnika była ciągle obniżana. W dodatku fantastyczna bramka w końcówce dająca zwycięstwo. To chyba była największa radość po spotkaniu, jaka zdarzyła się nam w tym roku.

 

Nie można zapominać, że zwyciężyliśmy z innymi drużynami z czołówki. M.in. z Lechią Dzierżoniów na jej terenie, też niepokonaną do meczu z nami. Gdy rozmawialiśmy na początku sezonu to wspominałem, że łatwiej będzie się nam grało z tymi lepszymi zespołami i to się sprawdziło.

 

Poruszyliśmy już temat współpracy z pierwszym zespołem. Trener Pawłowski wymaga, by zespół rezerw grał podobnie do pierwszej drużyny Śląska Wrocław?

Często jestem na treningach pierwszej drużyny i rozmawiam o tym z trenerem Tadeuszem Pawłowskim. Mamy podobne spojrzenie na sprawy taktyczne. Chcemy dominować nad rywalem, długo utrzymywać się przy piłce, prezentować ofensywny styl. Mam jednak swobodę w ustawianiu swojej drużyny i niczego trener mi nie narzuca. Nawet jeśli spadają do naszego składu zawodnicy z pierwszego zespołu, to rzadko pierwszy szkoleniowiec wymaga, żeby występowali na konkretnych pozycjach. Myślę, że obydwa zespoły grają tak podobnie, że gracze, którzy do nas trafiają z ekstraklasy nie mają problemów z zaaklimatyzowaniem się. Tak samo w drugą stronę, gracze na co dzień występujący w Śląsku II nie będą mieli kłopotów ze zrozumieniem filozofii Tadeusza Pawłowskiego.

 

 

Mówimy, że głównie to zawodnicy z ekstraklasy uzupełniają skład trzecioligowych rezerw. W tym sezonie jednak to transfer Śląska II powędrował do pierwszej drużyny. Jest Pan dumny ze znalezienia Konrada Kaczmarka?

Konrad po pewnym czasie dostał szansę w pierwszej drużynie, więc na pewno mam satysfakcję z jego rozwoju. Jeszcze bardziej bym się cieszył, gdyby udało mu się zdobyć gola w T-Mobile Ekstraklasie. U nas strzela bardzo często. Teraz czekam, aż nasi wychowankowie, których ogrywamy w zespole rezerw pójdą tą samą drogą i wtedy naprawdę będę mógł powiedzieć, że odczuwam prawdziwa dumę. Z Konradem niestety nie trenowałem zbyt długo, więc nie chcę uzurpować sobie prawa do tego, by mówić, że dzięki pracy ze mną zagrał w ekstraklasie.

 

Wspomina Pan o młodych graczach Śląska. Jaki był ich wkład w grę Śląska II tej jesieni?

Zimą przeszli do nas wszyscy gracze urodzeni w roku 1996, a więc zawodnicy, którzy jeszcze przez rok mogliby grać w juniorach. W miarę potrzeb, wspólnie z trenerem Batorem prowadzącym juniorów starszych ustalaliśmy kto będzie do naszej dyspozycji, a kto będzie występował w CLJ. Na pewno pozytywnie trzeba ocenić Krzysztofa Cieślę, który wskoczył na środek obrony i zaliczył bardzo dużo udanych występów. Krystian Miś zagrał dużo dobrych meczów na lewej obronie. Kilka fajnych spotkań miał też Igor Wargin i bardzo mnie cieszy, że właśnie tacy gracze bez problemu przeszli z rozgrywek juniorskich na poziom seniorski. Ponadto, po kontuzji Kuby Wrąbla musieliśmy w naszej bramce postawić na urodzonego w 1998 roku Mateusza Sobczaka i trzeba podkreślić, że chłopak dobrze wywiązywał się ze swoich obowiązków.

 

Dobrze, że jesienią uzbieraliśmy tak dużo punktów, bo dzięki temu w rundzie rewanżowej będziemy mieli jeszcze więcej okazji, by dać możliwość ogrywania się równie młodym zawodnikom.

 

Skoro przechodzimy do przyszłości, to jakie plany ma Śląsk II Wrocław na tę nadchodzącą rundę wiosenną?

Docierają do mnie głosy, że powinniśmy walczyć o awans do II ligi, ale takie osądy wygłaszają ludzie, którzy nie znają raczej realiów. Gra na poziomie centralnym to spore wyzwanie logistyczne i finansowe, a to niekoniecznie może być dla nas korzystne. Chcemy dawać jak najwięcej szans młodym graczom, tak jak wspominałem - tym, którzy przechodzą z gry z rówieśnikami, do spotkań seniorskich. Chcemy uzbierać jak najwięcej punktów i zaszczepić w tych chłopcach chęć zwyciężania, by w przyszłości potrafili walczyć o jak najwyższe cele. Nie dążymy na siłę do awansu wyżej, więc nie będziemy ściągali graczy z ekstraklasowego Śląska, by wywindować swoją pozycję. Naszym głównym planem jest stały rozwój naszych wychowanków, młodych i perspektywicznych graczy, których będziemy kiedyś oglądać w pierwszej drużynie.

 

 

Jak wyglądają plany przygotowawcze przed runda rewanżową Śląska II Wrocław?

11 grudnia skończyliśmy treningi i chłopcy otrzymali ode mnie indywidualne plany, żeby nie zapominali o utrzymywaniu formy przez okres urlopowy. 8 stycznia wznawiamy zajęcia od treningów na własnych obiektach, głównie na sztucznej płycie. Dostosowaliśmy nasz wyjazd na obóz przygotowawczy do ferii świątecznych, żeby jego termin pokrywał się z wolnym w szkole. Będziemy trenowali w Dzierżoniowie, tam znajdziemy dobre warunki ze sztuczną płytą i halą sportową. W czasie okresu przygotowawczego chcemy grać przynajmniej jeden sparing w tygodniu, by odpowiednio trafić z formą na pierwsze mecze w marcu.

Autor: Mateusz Kondrat, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również