Wydarzenia

Podział punktów w hicie

2014-11-02 17:20:00
W 14. kolejce T-Mobile Ekstraklasy Śląsk Wrocław zremisował z Lechem Poznań 1:1. Oznacza to, że wrocławianie w dalszym ciągu są niepokonani na własnym stadionie odkąd ich trenerem jest Tadeusz Pawłowski.

Szkoleniowiec Śląska przed meczem miał niemały ból głowy - kogo wystawić do pierwszej jedenastki z czwórki defensywnych pomocników. Ostatecznie wybór padł na Krzysztofa Danielewicza i Thomasa Hateley'a.

W szeregach Lecha w podstawowym składzie zagrał Tomasz Kędziora, którego występ stał pod dużym znakiem zapytania. Piłkarz nabawił się urazu w czwartkowym meczu z Jagiellonią Białystok. Jak widać, kontuzja nie okazała się być grożna. Zabrakło jednak bohatera poprzedniej kolejki - Muhameda Keity.

Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania miły akcent czekał na Flavio Paixao. Portugalczyk został nagrodzony za tytuł Piłkarza Miesiąca, którego wybierają kapitanowie ekstraklasowych drużyn.

Mecz rozpoczął się od wysokiego C. Już w drugiej minucie Darko Jevtić wyprowadził Lech na prowadzenie. Szwajcar kompetnie niepilnowany wbiegł w pole karne i lewą nogą posłał piłkę do siatki.  Gospodarze jak najszybciej chcieli doprowadzić do wyrównania. Mila podał do Machaja, a ten minął się z futbolówką, którą przejął Flavio. Potrugalczyk upadł w polu karnym, jednak sędzia nie odgwizdał "jedenastki", mimo wyraźnej dezaprobaty licznie zgromadzonych na stadionie kibiców Śląska. Wrocławianie próbowali postraszyć bramkarza gości strzałami z dystansu, które jednak nie stanowiły problemu dla Gostomskiego. Kiedy do głosu doszli Lechici, przed utratą bramki wrocławian uchronił Hołota, wyprowadzając piłkę na rzut rożny.


Chwilę później zawodnicy ubu drużyn byli już po drugiej stronie boiska. Po ostrym faulu Kownackiego na Pichu do piłki podszedł Mila, którego dośrodkowanie okazało się niecelne. W 18. minucie kibice śląska już widzieli piłkę w siatce Lecha.... Flavio po podaniu Dudu wyszedł na czystą pozycję, niestety jego piłka miminalnie minęła słupek. Podobną akcję mieliśmy pod polem karnym wrocławian. Po stracie Zielińskiego piłkę przejął strzelec bramki dla Lecha, ale tym razem minimalnie chybił.

Te sytuacje jeszcze bardziej podrażniły zawodników obu drużyn. Piłkarze zaczęli grać bardziej agresywnie i sędzia co chwila musiał używać gwizdka. W rzutach wolnych swoją szansę na gola przede wszystkim wrocławianie. Jednak ich strzały były albo niedokładne, albo intencje strzelców odczytywał Gostomski.

Lechici uaktywnili Pawełka znowu w 32. minucie, a chwilę potem to Śląsk zbudował bardzo ładną akcję. Po świetnym podaniu Dudu uderzał Flavio, jednak równie udaną interwencją popisał się Gostomski. Na tablicy w dalszym ciągu utrzymywał się wynik 0:1.

Wiele krwi obrońcom z Wrocławia napsuł po raz kolejny Jevitć, który posłał strzał pomiędzy nogami jednego z zawodników Śląska. Pawełek co prawda obronił strzał, ale wyprowadził piłkę przed siebie. Na całe szczeście nie było tam żadnego piłkarza gości, który mógł wykorzystać niepewną interwencję bramkarza. Pod koniec pierwszej połowy golkiper wrocławian jeszcze raz popisał się skuteczną obroną, broniąc tym razem techniczny strzał Tomasza Kędziory.

Na drugą część spotkania Śląsk wyszedł jeszcze bardziej zdeterminowany. Cały czas próbował skonstruować akcje, które mogłyby doprowadzić do strzelenia wyrównującej bramki. Defensorzy gości nie pozwalali wrocławianom przedrzeć się w pole karne. Szczególnie pilnowany przez Henriqueza był kapitan  Flavio Paixao.  Kiedy w końcu w  58. minucie wydawało się, że piłkarz Śląska, a dokładnie Mateusz Machaj, "urwie" się obrońcom Lecha - sędzia odgwizdał spalonego.


Wkrótce zawodnicy z Poznania przejęli inicjatywę. Szczególnie groźny była strzał Hamalainena, który wyszedł "sam na sam" z Pawełkiem. Na szczęście i tym razem skuteczną interwencją popisał się bramkarz Śląska. Gola zza pola karnego próbował zdobyć Arajuuri, ale piłka po jego strzale przeleciała nad poprzeczką.

W 70. minucie wrocławski stadion oszalał - wyrównującą bramkę zdobył Mateusz Machaj. Dla piłkarza było to pierwsze trafienie w lidze w barwach Śląska. Smaczku dodaje fakt, że gola zdobył przeciwko swojej byłej drużynie, w barwach której zadebiutował w ekstraklasie. Wyrównanie dodało wrocławianom skrzydeł. Widac było, że absolutnie nie chcieli zadowolić się remisem. Już dwie minuty później Ostrowski trafił w poprzeczkę, a chwilę potem Mila posłał piłkę tuż nad poprzeczką. Milowy jeszcze kilka razy próbował zagrozić bramce Lecha. W ostatnich minutach mecz jednak nieco spuścił z tonu. Piłkarze spokojnie prowadzili piłkę, nie stwarzając już groźniejszej sytuacji. Tym samym Twierdza Wrocław po raz 15. z rzędu nie została zdobyta.



Śląsk Wrocław - Lech Poznań 1:1 (0:1)

Bramki: Mateusz Machaj 70 - Darko Jević 2

Żółte kartki: Pawełek, Dudu - Trałka, Kędziora

Śląsk Wrocław: Pawełek - Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu - Hateley, Danielewicz (59 Droppa)- F.Paixao, Mila, Pich (66 Ostrowski) - Machaj (83 Dankowski).

Lech Poznań: Gostomski - Kędziora, Arajuuri, Kamiński, Henriquez, - Trałka, Linetty - Jevitć (71 Lovrencsics), Hamalainen (77 Sadaev), Pawłowski (86 Formella) - Kownacki

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski
Widzów: 22687

Autor: Kamila Szutenbach

Zobacz również