Wydarzenia

Poniedziałkowe gazety o Śląsku Wrocław

2015-06-01 09:45:00
1
Zapraszamy do przeczytania naszego tradycyjnego porannego przeglądu prasy. Z dzisiejszych gazet wybraliśmy najciekawsze informacje dotyczące Śląska Wrocław.

Przegląd Sportowy - Bliźniacy katami gdańszczan

 

Zespół z Gdańska to dla trenera Tadeusza Pawłowskiego rywal absolutnie wymarzony. W sobotę Śląsk grał z Lechią czwarty raz i czwarty raz zwyciężył. Nieważne czy jego drużyna jest na fali wznoszącej czy spisuje się słabo. Wygrywa bez względu na zaprezentowaną tego dnia piłkarską klasę. A w roli kata występuje któryś z braci Paixao. Wczoraj padło na Flavio. Tego samego, który jesienią ustrzelił w Gdańsku hat-tricka. (…)

 

- Jestem bardzo zły, bo mogłem i obronić strzał Portugalczyka. Miałem piłkę na rękach - komentował niepocieszony bramkarz gości Łukasz Budziłek. Kiedy futbolówka po woleju Portugalczyka lądowała w siatce, przeciętnego kibica Lechii mógł trafić szlag. Gdańszczanie zaczęli bowiem mecz bardzo ofensywnie i stworzyli sobie w pierwszej połowie tyle sytuacji, że równie dobrze mogliby prowadzić dwoma-trzema golami. Świetne okazje mieli Stojan Vranjeś i Antonio Ćolak.

 

W drugiej połowie spotkania gospodarze przesunęli linię obrony dalej od swego pola karnego, opanowali środek boiska i... to w zupełności wystarczyło. Piłkarze Lechii opadli z sił i pod koniec meczu nie mieli dość energii, by zaatakować i walczyć o wyrównanie.

 

Gazeta Wyborcza - Trzy strzały Waldemara Prusika (b. piłkarza Śląska)

 

Śląsk jest czwarty, ale jego gra nie porywa.  

Jesienią był mocniejszy, bo miał dwóch dobrych zawodników więcej. W środku pola grali Sebastian Mila i Lukas Droppa. Mila odszedł do Lechii, a Droppa zniknął przez różne problemy. Ich brak jest dużą stratą. Tym bardziej że Śląsk nie ma szerokiej ławki. A przecież sezon jest dłuższy niż dwa lata temu. W tych okolicznościach nie jest to aż takie dziwne, że Śląsk gra gorzej.  

 

Wiosną wygrał ledwie 3 z 18 meczów.  

Mimo wszystko jak na polskie warunki Śląsk gra ciekawą piłkę. Punktów nie ma za wiele, ale gra często może się podobać, dlatego dziwię się kibicom, że nie przychodzą na stadion. Nie można się odwracać. Tym bardziej że Śląsk jest czwarty.  

 

Pawłowski jest człowiekiem, który trzyma wszystko w kupie?  

Zrobił dobrą robotę. W nowym sezonie trzeba mu stworzyć lepsze warunki. Przede wszystkim - poszerzyć kadrę. Nie rozumiem pytań, po co Śląsk ma grać w Europie. Po to się gra, by dostać się do pucharów. Nie wolno się doszukiwać teorii spiskowych, że Śląsk nie chce awansować do eliminacji Ligi Europy.

 

Słowo Sportowe - Nie rezygnują z miejsca w pucharach

 

Piłkarze Śląska pokonali w sobotę Lechię 1:0 i wyprzedzili w tabeli drużynę z Gdańska. Oba zespoły nadal walczą o awans do europejskich pucharów, ale teraz większe szanse na zakwalifikowanie się do nich mają wrocławianie. (…) W pierwszych 45 minutach wrocławianie w niczym nie przypominali zespołu, który chce zająć przynajmniej czwarte miejsce w ekstraklasie. Dość powiedzieć, że jedyny w I połowie strzał na bramkę gości oddali dopiero w samej końcówce. (…) - W przerwie meczu powiedziałem piłkarzom, żeby uwierzyli w siebie. Było za dużo opuszczonych głów. Bardzo dobrą sprawą było, żeby uwierzyli w siebie. Żebyśmy więcej chcieli grać na połowie przeciwnika (…) - zdradził swoją przemową do piłkarzy przed drugą połową meczu Tadeusz Pawłowski. (…)

 

O zwycięstwie wrocławian przesądził gol Flavio Paixao. Portugalczyk po bardzo dobrym dośrodkowaniu, od najlepszego w ofensywie Roberta Picha uderzył z woleja i piłka wpadła tuż przy słupku do siatki. - To był bardzo ciężki mecz. Myślę, że zazwyczaj graliśmy kierując się bardziej sercem, niż głową, a powinniśmy jednak walczyć w bardziej przemyślany sposób. W drugiej połowie po strzelonym golu właśnie tak do tego podeszliśmy i kontrolowaliśmy mecz. To byłą dobra połowa w naszym wykonaniu i dzięki niej zgarnęliśmy dziś trzy punkty, a to najważniejsze. (…) - cieszył się Flavio.

 

Super Express - Halo, Marco! Masz już płyn do zmywania?

 

Flavio Paixao (31 l.) strzelił zwycięskiego gola dla Śląska w meczu z Lechią, co przybliża wrocławian do gry w pucharach, a samego strzelca do wygrania nietypowego zakładu. W grudniu „Super Express" namówił braci, aby założyli się o to, kto będzie miał więcej goli na zakończenie sezonu. Choć Marco miał ogromną stratę, to podjął wyzwanie. Zapłaci za to... trzydniowym zmywaniem talerzy u brata.

 

W momencie zakładu Flavio miał 11 goli w lidze, a Marco tylko jednego (stracił praktycznie całą rundę przez kontuzję). Uchodzący za wielkiego optymistę Marco odgrażał się jednak, że wiosną strzeli 15-20 bramek i przeskoczy brata. Tak się jednak nie stało. Od momentu przyjęcia zakładu bliźniacy strzelili po 5 goli w Ekstraklasie. W tym momencie przewaga Flavio wynosi 10 bramek, a do końca już tylko dwie kolejki. Zakład jest więc praktycznie rozstrzygnięty.

 

Fakt - Anglikowi nie wytrzymało ścięgno Achillesa

 

Radość z cennego zwycięstwa Śląska nad Lechią maci uraz Toma Hateleya (26 l.). Najrówniej grający piłkarz WKS (i jeden z najlepszych w meczu z gdańszczanami) opuścił murawę po niespełna godzinie. - Tom ma stłuczenie ścięgna Achillesa. Już raz w tym sezonie miał taki uraz - mówi klubowy lekarz Wojciech Sznajder. W kwietniu z powodu kontuzji Hateley stracił mecz z Lechią. (…) 

 

- Musiałem go zdjąć, bo widać było, że utyka. Jeśli taki problem ma zawodnik grający jako defensywny pomocnik, trzeba reagować szybko, bo może po prostu nie nadążyć w kluczowym momencie za akcją rywali - tłumaczy trener Tadeusz Pawłowski (62 l.).

Autor: Mateusz Kondrat

Zobacz również