Wydarzenia

Poniedziałkowe gazety o Śląsku Wrocław

2015-11-02 10:00:00
Zapraszamy na poranny przegląd prasy. Z poniedziałkowych gazet wybraliśmy najciekawsze artykuły dotyczące Śląska Wrocław.

Przegląd Sportowy - Pawłowski obudził wojowników 

 

Po kilku meczach, których nie dało się oglądać, piłkarze Tadeusza Pawłowskiego wreszcie zagrali z zębem. - Przed spotkaniem naładowałem moich zawodników w szatni takimi emocjami i energią, że aż sam rwałem się, żeby wyjść na boisko i zagrać - mówił później trener. Śląsk lubi grać ostatniego dnia października. Dwa lata temu o tej samej porze też zależało mu na przełamaniu się po pięciu meczach, w których zdobył ledwie trzy punkty i udało się - efektownie pokonał Podbeskidzie 4:0. Teraz było jeszcze gorzej, bo w pięciu spotkaniach uciułał ledwie punkt, a na drodze stanął mu odradzający się mistrz Polski, który ostatnio zaczął wygrywać wszędzie - niezależnie od tego, czy to jest Florencja, Warszawa czy Lubin. (…)

 

Trener Jan Urban musiał tylko pozytywny trend umiejętnie podtrzymać. Nie kombinował ze składem, z wyjątkiem pauzującego za kartki Barry'ego Douglasa, postawił na tych samych piłkarzy, którzy wygrali mu spotkanie z Legią. I początek wskazywał, że Kolejorz znowu może rozegrać mecz według zdającego ostatnio egzamin schematu - czyli bardzo uważnie w obronie i z mocnym nastawieniem na sporadyczne, ale konkretne ataki. Co innego Pawłowski - on cały czas musi główkować. Tym razem postawił na grę dwójką napastników, choć ani Peter Grajciar, ani Jacek Kiełb napastnikami nie są. A jedyny, który nim jest - Kamil Biliński - usiadł na ławce rezerwowych.

 

Sport - Przebudzenie?

 

Śląsk przegrał dwa ostatnie mecze u siebie, Lech w sześciu wyjazdowych spotkaniach ligowych poniósł aż pięć porażek, dlatego po sobotnim spotkaniu można by mówić o progresie w obu ekipach. Patrząc jednak przez pryzmat ich pozycji w tabeli, trzeba rzec: „niedosyt".

 

Gospodarze dominowali w pierwszej połowie i już w pierwszych trzech kwadransach powinni sobie sobie zapewnić zwycięstwo. Druga połowa należała do gości, którzy jednak - mimo sporej przewagi i kilku sytuacji bramkowych - nie potrafili przechylić szali na swoją korzyść. Przeciwników pogodził więc sprawiedliwy remis, jednak w kontekście ich położenia w tabeli, wynik oba zespoły powinny zapisać jako manko...

 

Fakt - Cierpi, ale goni brata bliźniaka

 

Jest eksploatowany jak koń pociągowy, trenerzy myślą, jak przekonać go do odpoczynku, ale gole jednak strzela. Flavio Paixao (31 l.) po bramce zdobytej w sobotę ma na koncie już 34 ligowe trafienia. To już tylko o trzy mniej, niż w Śląsku zaliczył jego brat bliźniak Marco, obecnie zawodnik Sparty Praga.

 

- W piątek mamy mecz z Cracovią -odpowiedział wymijająco Portugalczyk na pytanie, czy i kiedy przeskoczy brata. Sztab szkoleniowy ma twardy orzech do zgryzienia. Widać, że zawodnik przechodzi trudny moment. Ostatnio w pucharze z Zawiszą był fizycznie tak słaby, że trener Tadeusz Pawłowski (62 l.) postanowił pokazać mu jego grę, żeby sam się przekonał o konieczności chwilowego przejścia na lżejszy reżim treningowy.

 

Fakt - Wymyślają Gecova na nowo

 

Trenerzy Śląska próbują znaleźć dla Czecha miejsce na boisku. Udał się eksperyment z ustawieniem go na pozycji fałszywego skrzydłowego. Trener Tadeusz Pawłowski (62 1.) postanowił powtórzyć eksperyment, który kiedyś był prowadzony z innym nominalnym środkowym,  Sebastianem Milą (33 l.), i dawał niezłe rezultaty. Na Gecova też to działa. „Tedi" zaryzykował nawet stwierdzenie, że to był najlepszy mecz Czecha w Śląsku.

 

- Ustalmy jedno - to cały czas nie jest Gecov, jakiego oczekujemy. Faktem jest jednak, że w sobotę mial dobre momenty. Koncept z zawodnikiem, któremu trudno zabrać piłkę i który w razie potrzeby zejdzie do środka, by otworzyć korytarz wybiegającemu z obrony Dudu (301.), faktycznie może działać. - To nasz autorski pomysł. Cały tydzień próbowaliśmy tego na treningach - komentuje trener Pawłowski.

Autor: Mateusz Kondrat, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również