Wydarzenia

Poniedziałkowe gazety o Śląsku Wrocław

2015-11-23 09:40:00
Zapraszamy na tradycyjny przegląd prasy. Z dzisiejszych gazet wybraliśmy najciekawsze artykuły dotyczące Śląska Wrocław.

Gazeta Wyborcza - Zła passa wciąż trwa

 

Przed spotkaniem z Legią można się było zastanawiać, która passa zostanie przedłużona: czy Dariusza Sztylki, nowego asystenta w sztabie trenerskim Śląska, czy Tadeusza Pawłowskiego? Sztylka nigdy nie przegrał z Legią jako piłkarz. A Pawłowski ostatnio jako trener z Legią ani razu nie zwyciężył. A rozgrywał z nią aż siedem spotkań. Śląsk za wszelką cenę chciał zneutralizować atuty ofensywne rywala i zagęścił ustawienie graczy w strefie obronnej. - Wiedzieliśmy, że Legia gra dużo prostopadłych piłek na Nikolicia i chcieliśmy temu zapobiec. Uważam, że dobrze dobraliśmy taktykę, bo nie daliśmy Legii stwarzać sytuacji - mówił potem trener Pawłowski. I choć Legia przeważała, okazji bramkowych nie miała zbyt wiele. W pierwszej połowie rywale zagrozili dwukrotnie Mariuszowi Pawełkowi, ale obie sytuacje fatalnie zmarnował Michał Kucharczyk. (…)

 

- Musimy coś poprawić, by stwarzać więcej sytuacji bramkowych. Musimy wygrywać, bo brak punktów nas przydusza - narzekał po meczu trener Pawłowski. Z kolei nowy asystent trenera Dariusz Sztylka widział poprawę w grze Śląska. - Było dużo pozytywów w porównaniu do poprzedniego meczu z Cracovią. Na bardzo dobrym poziomie stała nasza organizacja gry, obrona grała wysoko, zespół tworzył monolit. Jest na czym budować nadzieję na to, że następne mecze będą zwycięskie - analizował Sztylka.

 

Gazeta Wrocławska - Cud się nie zdarzył, Śląsk znów przegrał

 

Nie był to zły mecz w wykonaniu Śląska Wrocław, ale w sobotę w Warszawie zwyczajnie wygrała drużyna lepsza, która ma w swoim składzie piłkarzy o wyższych umiejętnościach. Wrocławianom po raz kolejny zabrakło skuteczności. Gospodarze stworzyli więcej sytuacji, a jedną z nich - w sumie nie tę najlepszą - zamienili na gola. To wystarczyło, by zwyciężyć.  Pewnie przed sezonem wyjazdową porażką z Legią, i to tylko 0:1, można by we Wrocławiu wziąć w ciemno, a przynajmniej przyjąć ze zrozumieniem. Nie jednak w sytuacji, gdy drużyna bardziej myśli o spadku niż o pierwszej ósemce. Nic zatem dziwnego, że Tadeusz Pawłowski zapowiadał przed weekendem, że do stolicy jedzie po punkty. Wrócił jednak z niczym. (…)

 

- Było bardzo dużo pozytywów w porównaniu do meczu w Krakowie (porażka 1:4 z Cracovią - przyp. JG), ale nie ukrywamy, że ten wynik nas nie zadowala - mówił po spotkaniu Dariusz Sztylka, dla którego był to pierwszy mecz w roli asystenta Tadeusza Pawłowskiego. - Organizacja gry i postawa drużyny były na dobrym poziomie. Obrona grała wysoko, a zespół tworzył monolit. Wkradł nam się mały błąd przy stracie bramki. Potrzebna jest jeszcze większa koncentracja - starał się szukać pozytywów były kapitan WKS-u.

 

Sport - Talizman nie pomógł

 

Krótko przed weekendem piłkarze i trenerzy Śląska znakomicie wypadali w mediach. Niespecjalnie wrażenie robił na nich fakt, że jadą w gościnę do Legii. Nie przejmowali się również takim drobiazgiem, jak siedem kolejnych potyczek bez wygranej. Zastawiali się Dariuszem Sztylką, nowym asystentem pierwszego szkoleniowca, który jako zawodnik nigdy przy Łazienkowskiej nie przegrał. Na niewiele się to jednak zdało. Wrocławianie w stolicy co prawda klęski nie doznali, ale w ich sytuacji nawet małe potknięcie to kolejna rysa na suchej gałęzi, która trzeszczy pod nimi coraz głośniej.

 

Fakt - Zrozumieli, że to już nie przelewki

 

Piłkarze Śląska ambitnie walczyli z Legią w Warszawie, ale niestety przegrali 0:1. W ich grze widać jakiś postęp, ale sytuacja w tabeli jest już naprawdę alarmująca: ten zespół punktuje na razie gorzej od drużyny z sezonu 2001/2002 - kiedy piłkarze głodowali i spadli z ekstraklasy - i gorzej od ekipy z sezonu 1996/1997, kiedy kasa była tak pusta, że Śląsk nawet nie dokończył rozgrywek!  Obecny Śląsk ma w dorobku 3 zwycięstwa, 5 remisów i 8 porażek. Wspomniana drużyna sprzed prawie 15 lat miała po 16 meczach bilans 5-4-7 (dodajmy, że wtedy był inny system rozgrywek - z podziałem nie tylko na grupę mistrzowską i spadkową, ale też na grupy w pierwszej części sezonu). (…)

 

- Brakuje nam punktów. Sytuacja jest już taka, że nie możemy analizować, z kim przyszło nam grać, musimy po prostu punktować - mówi po porażce przy Łazienkowskiej obrońca Śląska Tomasz Hołota (241.).  Pozostaje się tylko pocieszać, że na stadionie Legii zobaczyliśmy przynajmniej Śląsk walczący. Piłkarze najwyraźniej zaczynają rozumieć, że niezależnie od okoliczności (osłabienia kadrowe, brak przerwy letniej), spadek w takim stylu w CV każdego z nich wyglądałby haniebnie.

Autor: Mateusz Kondrat, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również