Wydarzenia

Przybijamy piątkę Wiśle!

2016-08-26 22:25:00
WKS rozgromił Wisłę w Krakowie 5:1 (1:0), odnosząc drugie zwycięstwo w LOTTO Ekstraklasie! Bramki zdobywali Biliński, Goncalves, Morioka (dwie) i Stjepanović. O taką skuteczność chodziło!
Żelazna w tym sezonie defensywa Śląska straciła tylko dwie bramki i o nią przed meczem w Krakowie nikt się nie bał. Pozostawało pytanie - co zrobić, by stwarzać więcej podbramkowych sytuacji? Trener Rumak postanowił dać szansę od pierwszej minuty Bilińskiemu, który zastąpił w wyjściowej jedenastce Mervo. 

Pierwsze groźne akcje stworzyła Wisła, raz jednak nikt nie zamknął dośrodkowania z lewej strony, a chwilę potem wracający po kontuzji Brożek zbyt daleko wypuścił sobie piłkę w dogodnej sytuacji przed bramką WKS-u. Potem do głosu zaczął dochodzić Śląsk. Z dystansu uderzali Madej i Pawelec, bliski dojścia do dogodnej pozycji był Biliński, ale Miśkiewicz nie musiał pokazywać swoich umiejętności.

Goście z czasem przeważali coraz bardziej. Szalał Alvarinho, blisko gola był Madej, ale do siatki trafił kto inny... W 45. min po asyście aktywnego Alvarinho w pole karne wpadł Biliński i dokładnym strzałem nie dał szans Miśkiewiczowi. Śląsk prowadził 1:0! Świetny powrót Bili do pierwszego składu, gol do szatni i trzecia bramka dla WKS-u w sezonie stała się faktem.

Trener Wdowczyk w przerwie zdecydował się na jedną roszadę w składzie i szybko zebrał owoce tej zmiany. W 60. min ręką w polu karnym zagrał Celeban i sędzia wskazał na 11 metr. Rzut karny bez problemu wykorzystał Mójta, który na druga połowę wyszedł w miejsce Sadloka. Dla Pawełka była to trzecia bramka puszczona w LOTTO Ekstraklasie, z czego druga po "jedenastce" (jednego gola wpuścił też w PP z Sandecją - gola zdobytego po strzale... z rzutu karnego).

Stracona bramka tylko podrażniła Śląsk. Wrocławianie w dwie minuty praktycznie rozstrzygnęli spotkanie. Najpierw świetny rajd Madeja, dośrodkowanie przedłużone przez Bilińskiego i gol Morioki, a chwilę później doskonała wrzutka Stjepanovicia z rzutu wolnego i dokładny strzał głową Goncalvesa. Dwie zabójcze minuty i WKS prowadził już 3:1! A to nie był jeszcze koniec...

W 82. minucie znów na listę strzelców wpisał się Morioka. Dośrodkował Dvali, głową przedłużył Biliński, a w prostej sytuacji spokój i dokładną technikę zaprezentował wrocławski Tsubasa. - Nie strzelam, nie wiem czemu tak się dzieje. Ale nie ma mowy, bym się poddał, pracuję dalej, bo bardzo chcę się poprawić - mówił Japończyk po spotkaniu z Wisłą Płock. No to się poprawił! Wynik w końcówce ustalił Stjepanović, wykorzystując rzut karny (podyktowany za zagranier ręką Jovicia). To był pogrom! Wisła zanotowała szóstę porażkę z rzędu i ciągle zamyka ligową tabelę. Wrocławianie z 10 punktami wskoczyli (na koniec piątku) na 6. pozycję.

Co ciekawe, trener Rumak pierwszą wszystkie zmiany przeprowadził dopiero w... doliczonym czasie gry. WKS grając niemal cały mecz jedną jedenastką zasłużenie wygrał w Krakowie 5:1, rozgrywając najlepsze sptkanie w sezonie. Wreszcie odblokowała się ofensywa Śląska, która pokazała swój spory potencjał. Oglądać taką drużynę to przyjemność! Kolejna okazja do tego 12 września na Stadionie Wrocław. Śląsk podejmie Ruch Chorzów. Bilety TUTAJ



Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 1:5 (0:1) 
Bramki:
0:1 - Biliński 45'
1:1 - Mójta 61' (k)
1:2 - Morioka 69'
1:3 - Goncalves 71'
1:4 - Morioka 81'
1:5 - Stjepanović 90'(k)

Śląsk: Pawełek - Pawelec, Kokoszka, Celeban, Dvali - Goncalves (90. Idzik), Stjepanović - Madej (90. Dankowski), Morioka, Alvarinho - Biliński (90. Mervo)
Wisła: Miśkiewicz - Jović, Głowacki, Guzmics, Sadlok (46. Mójta) - Mączyński, Uryga (73. Brlek) - Boguski, Małecki, Zachara (57. Drzazga) - Brożek

Żółte kartki: Uryga, Głowacki, Guzmics - Kokoszka
Sędzia:
 Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
Widzów: 13 607
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również